Facebook Google+ Twitter

Kto winny w aferze dopingowej ?

Niewyjaśnione kulisy skandalu dopingowego . Czy na pewno winna jest tylko zawodniczka ?

Głośna obecnie afera dopingowa dotycząca narciarki Kornelii Marek prowokuje do zadania kilku pytań. W pierwszym odruchu złości i zaskoczenia pojawiają komentarze skupiające ostrze ataku na zawodniczce. Czy jednak nie byłoby bardziej obiektywnie zaczekaċ do wyjaśnienia do końca tej sprawy? Zapewne próbka B potwierdzi wynik badania pierwszej próbki. Pierwsze pytanie, które się nasuwa, czy ktoś z PKOL lub polskiej Komisji do Zwalczania Dopingu w Sporcie sprawdzał metodologię badania, czy wszystkie standardy proceduralne były w przypadku tej zawodniczki dochowane? Czy na 100 proc. wykluczono możliwość pomyłki?

Że pomyłki się zdarzają, świadczy choćby przykład piłkarza Jakuba Wawrzyniaka, oskarżonego o przyjmowanie dopingu, a następnie oczyszczonego z zarzutów. Należałoby zadać pytanie, kto sprawował nadzór medyczny nad ekipą narciarek. Gdy Justyna Kowalczyk zdobywała medale ojców sukcesu było wielu. Teraz gdy pojawił się problem wszyscy od niego uciekają, wina spadnie zapewne na samą zawodniczkę.

Działacze, lekarze zapewne będą jak ognia unikaċ posądzeń o nieodpowiedni nadzór nad przygotowaniem ekipy olimpijskiej. Nie sposób jednak nie zadać pytania: dlaczego stosunkowo nieliczna 47-osobowa ekipa nie została w całości przebadana tuż przed igrzyskami? Gdyby takie badania przeprowadzono na pewno nie byłoby dzisiaj afery dopingowej z udziałem Polki.
W grudniu 2009, na miesiąc przed igrzyskami grupa trenera Cempy tzw. kadra A-Mix (Marek, Jaśkowiec, Maciuszek) była w Polsce, nie biegała na zawodach Tour de Ski, można było zrobić badania antydopingowe.

Przypadek Marek można porównaċ do napadu na bank pod którym stoi radiowóz. Prawdopobieństwo niewykrycia przyjmowanych środków dopingowych na tak prestiżowej imprezie sportowej jak Igrzyska Olimpijskie graniczy z zerem. Trudno uwierzyċ, że zawodniczka świadomie i premedytacją zdecydowała się na ryzyko dopingu, zbyt dużo bowiem miała do stracenia, a zbyt mało do zyskania. Dyskwalifikacja przekreśli wszystko co do tej pory osiągnęła w sporcie, jej kariera zapewne dobiegnie końca. Straci również stypendium za wyniki osiągnięte w ubiegłym roku na MŚ w Libercu.

Pytanie: co mogła zyskaċ? Nawet przy niedozwolonym wspomaganiu szans na medale nie miała. Czy osiągnięte przez nią 11. miejsce, zamiast 30 lub 35 to na tyle łakomy kąsek, aby tak dużo ryzykować ? Bardzo mało prawdopodobne.

Bilans ten skłania do postawienia tezy, że doping mógł być podany zawodniczce bez jej wiedzy.
Jeżeli tak się stało, to w interesie samej Marek jest podanie do wiadomości publicznej szczegółów dotyczących sposobu przyjmowania przez nią jakichkolwiek odżywek czy iniekcji, które być może zostały jej przedstawione jako np.witaminy, czy inne bezpieczne środki, a jak się okazuje takimi nie były. Udowodnienie kwestii czy zakazany środek dostał się do organizmu zawodniczki z jej wiedzą czy też bez niej jest kluczowe do oceny tej afery i ewentualnych kar, które mają być wymierzone.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Polski Związek Narciarski zawiesił w prawach zawodnika Kornelię Marek i w trybie natychmiastowym rozwiązał umowę o pracę z ukraińskim lekarzem kadry biegaczek Witalijem Trypolskim - poinformowała stacja "Orange Sport Info".

Trypolski to fizjoterapeuta, który od trzech lat zajmował się Sylwią Jaśkowiec, Pauliną Maciuszek i stosującą doping Kornelią Marek.

We wtorek w siedzibie PZN w Krakowie, zbierze się specjalna komisja, która zajmie się sprawą dopingu Marek. Pracę zacznie od rozmowy z trenerem zawodniczki Wiesławem Cempą.

http://sport.onet.pl/zimowe/biegi/marek-zawieszona-lekarz-kadry-wyrzucony,1,3195439,wiadomosc.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Norweskie media szeroko komentują wiadomość o pozytywnym wyniku próbki B badań antydopingowych Kornelii Marek. Najważniejsze osoby narciarstwa biegowego w tym kraju stanowczo jednak odrzucają podejrzenia o doping dotyczące Justyny Kowalczyk.

"Kowalczyk jest zawodowcem i doskonale wiemy, że prowadziła przed olimpiadą w Vancouver osobne przygotowania ze swoim własnym zespołem. W jej przypadku jakiekolwiek podejrzenia są wykluczone. Ścisła elita tego sportu jest czysta" - oświadczyła trzykrotna złota medalistka olimpijska z Vancouver Marit Bjoergen i jej trener Egil Kristiansen.

Podobne zdanie ma kierownik norweskiej reprezentacji biegaczek Age Skinstad. "Nie mamy absolutnie żadnych wątpliwości w stosunku do Justyny Kowalczyk. To inny poziom. Tym bardziej, że była o wiele częściej badana niż Marek" - powiedział.

http://sport.onet.pl/zimowe/biegi/marit-bjoergen-broni-justyny-kowalczyk,1,3193225,wiadomosc.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

"Jak ujawnił w TVN24 prezes PKOl, Piotr Nurowski, Kornelia Marek przyznała, że brała zastrzyki, jednak twierdzi, że nie miała pojęcia o tym, że są to substancje zakazane.

...

- Rozmawiałem z nią jeszcze przed badaniem próbki B i Kornelia powiedziała mi, że brała zastrzyki domięśniowe i dożylne, ale nie wiedziała, że są niedozwolone środki - powiedział Nurowski. - Jestem przekonany, że sama nie wzięła dopingu. Mam nadzieję, że uda się znaleźć winnego i specjalne dochodzenie wyjaśni całą sytuację. Bardzo zależy mi na tym, byśmy dowiedzieli się prawdy i raz na zawsze wyeliminowali ze sportu tych, którzy szkodzą nie tylko jemu, ale nawet życiu naszych zawodników i zawodniczek - dodał."

http://sport.onet.pl/zimowe/biegi/kornelia-marek-przyznala-ze-brala-zastrzyki,1,3192893,wiadomosc.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

PKOl podał wynik badania próbki B Kornelii Marek link

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chcę wierzyć, że wszystko się wyjaśni po naszej myśli ...

Komentarz został ukrytyrozwiń

http://www.sportowefakty.pl/zimowe/2010/03/13/jakub-horbaczewski-kornelio-dlaczego/

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie wierzę, że Marek podano EPO bez jej wiedzy, nie sądzę, żeby to było możliwe (jedyną osobą która teoretycznie mogłaby to zrobić był lekarz kadry). Sprawa Wawrzyniaka była nieco inna, przyjmował on środek wspomagający odchudzanie, którego niektóre składniki są wpisane na listę środków dopingujących - w tym wypadku w jakimś stopniu można się tłumaczyć, że brało się doping "przypadkiem" (choć zawodowcy powinni wiedzieć co im wolno przyjmować a czego nie). Czy gdyby przeprowadzono badania przed ZIO, uniknęlibyśmy skandalu? Jednorazowe badania nie rozwiążą sprawy, zawodnicy powinni być badani regularnie już podczas przygotowań do wielkich imprez, bo to właśnie wtedy przyjmuje się wspomagacze takie jak EPO.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.