Facebook Google+ Twitter

Kto wybrał lotnisko w Smoleńsku?

Po 9 miesiącach od katastrofy smoleńskiej nikt nie jest w stanie w wiarygodny sposób opowiedzieć na - wydawałoby się - proste pytanie: dlaczego na miejsce lądowania samolotu z głową państwa na pokładzie wybrano podupadłe lotnisko wojskowe?

 / Fot. Serge Serebro,Wikimedia Commons, Licencja:CC 3.0 (CC3.0 BY-SA) http://commons.wikimedia.org/wiki/File:Tu-154-crash-in-smolensk-20100410-11.jpgSmoleńsk Północny to lotnisko położone najbliżej miejsc pamięci w Katyniu. Prawdopodobnie właśnie dlatego w odpowiedzi na wniosek Andrzej Przewoźnika, sekretarza generalnego Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa, jakaś tajemnicza osoba uznała to lotnisko za najbardziej odpowiednie miejsce lądowania. Tego rodzaju przesłanka nie jest jednak sama w sobie wiążąca. Decyzje podejmują bowiem państwowi urzędnicy, którzy powinni brać za nie pełną odpowiedzialność.

Końcowy raport MAK

Kto odpowiadał za organizację feralnego lotu? Aby zbliżyć się do odpowiedzi na to pytanie, musimy cofnąć się do roku 2009, gdy decyzją Ministra Obrony Narodowej Bogdana Klicha ustanowiony został specjalny koordynator lotów, którego zadaniem była opieka nad lotami o statusie HEAD (taki status posiadają loty w których uczestniczy jedna z najważniejszych osób w państwie: prezydent, premier lub marszałek sejmu). Ustalono również, iż koordynatorem lotów HEAD będzie szef kancelarii premiera; w kwietniu 2010 to stanowisko piastował Tomasz Arabski.

Ów koordynator miał za zadanie występować o zgody na lądowanie, zapewniać odpowiedni transport z lotniska do miejsca przeznaczenia oraz zadbać o zapewnienie ochrony na lotnisku. Co można zarzucić szefowi kancelarii? Na pewno błędną decyzję o ustanowieniu jednym z lotnisk zapasowych witebskiego portu lotniczego, który 10 kwietnia 2010 r. był zamknięty. Są to jednak bez wątpienia kwestie bardziej logistyczne, związane z realizacją powierzonych zadań. Informacje te nie wyjaśniają też, kto zdecydował o wyborze takiego a nie innego miejsca lądowania 10 kwietnia.

Trochę więcej światła na tę sprawę rzuca obszerny wywiad z przedstawicielem Polski w Moskwie, ambasadorem Jerzym Bahrem; publikacja tekstu miała miejsce 14 stycznia w "Dużym Formacie" (kolorowy dodatek do "GW"). W rozmowie z dziennikarzem winą za fatalną decyzję ambasador w istocie obciąża polski MSZ. Przytacza sytuację, w której uczestnik rozmów po stronie rosyjskiego MSZ wprost i dobitnie stwierdzał, że smoleńskie lotnisko to nieczynne, zapomniane przez świat kartoflisko, a na miejsce lądowania samolotu polskiej delegacji proponował Brańsk. Po tym spotkaniu ambasador Bahr przesłał do ministerstwa kierowanego przez Radosława Sikorskiego specjalną notę ze szczegółową relacją dotyczącą stanowiska rosyjskiego przedstawiciela MSZ.

Dlaczego MSZ zlekceważył te ostrzeżenia? Czy nie uznał ich za wiarygodne? A może bał się reakcji 'obozu prezydenta'? Nie potrafię odpowiedzieć na te pytania. A w mojej opinii są one o wiele bardziej istotne od kwestii przekleństw na wieży lotniczej czy zawartości alkoholu we krwi generała Błasika, będących przedmiotem medialnego festiwalu. Pozostaje mieć nadzieję, że nadejdzie dzień, w którym sprawa smoleńskiej tragedii w żadnym punkcie nie będzie zawierać takich niejasności.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (6):

Sortuj komentarze:

Polak
  • Polak
  • 23.01.2011 12:46

A niech by i był Smoleńsk. Lecz przed taką wizytą z tak ważnymi osobami powinno być bezwzględnie wyznaczone lotnisko zapasowe. Chyba?? że organizator tego przelotu, uznał iż to nie znaczący obywatele którzy wybrali się na prywatny piknk. A to w takim razie po co ta cała wrzawa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tylko takie małe przypomnienie dla tych z "wygodną pamięcią" w czasach gdy premierem był Kaczyński, prezydent Kaczyński TEŻ lądował w Smoleńsku... Tylko wtedy nie było mgły.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Bardzo dobry artykuł, jasno, logicznie, bezstronnie.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Jola
  • Jola
  • 21.01.2011 12:44

Zastanawia mnie caly czas fakt, dlaczego po wizycie Tuska 7 kwietnia nie zrezygnowano z tego lotniska. Przeciez wiadomo, ze Tusk tez mial powazne klopoty z ladowaniem. Dziwie sie nie tylko Arabskiemu jako koordynatorowi ale przede wszystkim Tuskowi, ktory nota bene, malo zycia tam nie stracil tez. Nie powiedzial ani sloweczka. Jestem przekonana, ze gdyby powiedzieli Prezydentowi jak w rzeczywistosci wyglada to lotnisko to zmieniliby go na inne. Chyba, ze.....

Komentarz został ukrytyrozwiń
Marek Myśliciel
  • Marek Myśliciel
  • 19.01.2011 22:47

Masło maślane, nic nie wyjaśniane. Za 2 lata wszyscy będą mieli pomroczność jasną

Komentarz został ukrytyrozwiń

Logiczne i sensowne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.