Facebook Google+ Twitter

Kto wygrał, a kto przegrał w sporze o związki partnerskie?

Genderowa awantura wyszła na dobre prawicy. Społeczeństwo nie chce związków partnerskich i zachowuje dystans do czołowego transseksualisty z sejmu A. Grodzkiej. Wielkim przegranym zimowej obyczajowej ofensywy są media i celebryci.

Ania Grodzka z red. Żakowskim / Fot. Talk FMZdecydowane "nie" społeczeństwa dla legalizacji związków partnerskich ogłosiły media związane z Agorą (TOK FM i Gazeta Wyborcza) tuż po batalii sejmowej. Wcześniejsze zamówienie sondaży - oczywiste w każdym innym przypadku - nie nastąpiło z obawy przed aberracją wyniku, który miał być korzystny dla konkubinatów. Media były stroną w politycznym sporze a jako czwarta władza wyraźnie naruszyły status quo sejmu i debaty publicznej.

Badani sądzą, że instytucja związków partnerskich w polskim prawie jest niepotrzebna. 74 proc. pytanych stwierdziło, że gdyby nawet istniała prawna instytucja związku partnerskiego, to i tak by z niej nie skorzystali.

Z sondażu dla TOK FM wynika, że przeciwników usankcjonowania związków partnerskich w polskim prawie jest zdecydowana większość, bo aż 70 proc. Niewielką grupkę zwolenników ma idea wprowadzenia związków do naszego prawa. Tu "za" jest jedynie 15 proc.

Dziennikarze i celebryci masowo przeszacowali poparcie dla związków partnerskich. Tomasz Lis typował, że 46 proc. pytanych chce usankcjonowania związków partnerskich w polskim prawie; publicysta Tomasz Wołek, że 38 proc. A prof. Wiesław Władyka z tygodnika "Polityka" typował, że zmian w prawie chce 42 proc. pytanych.

Zawiniła heurystyka reprezentatywności. Mamy wrodzoną tendencję do zawyżania powszechności naszych poglądów. Ale gdy wiara w powszechność własnych przekonań towarzyszy ludziom mediów staje się niebezpiecznie.

- Wydaje mi się, że jesteśmy w kluczowym punkcie tej ewolucji. To jest moment, kiedy rzecz zyskuje nowa dynamikę. Liczę na to, że obecność Anny Grodzkiej w prezydium Sejmu będzie motorem tych zmian - uważa gospodarz "Poranka Radia TOK FM" Jacek Żakowski. Celebryta na szczęście nie wini Polaków i nie posądza ich rytualnie o nietolerancję. - Ta niechęć do związków partnerskich nie wynika z niechęci do homoseksualistów. To bardzo ciekawe. - dedukuje.

Respondenci tłumaczą, że nowych przepisów nie chcą, bo "małżeństwo nadal pozostaje jedyną wartościową formą dojrzałego związku dwojga ludzi, świadomych przyszłych trudów i zobowiązań". Argumentem przeciw emancypacji homoseksualistów dostarcza droga legislacji w innych państwach. - Przyznanie praw związkom nieformalnym "w przyszłości otworzy drogę do adopcji dzieci przez gejów i lesbijki" - obawiają się Polacy.

Społeczne preferencje co do związków partnerskich odbiły się na politykach.

PO zyskała 5 pkt proc. wśród wyborców lewicowych. To jedyna dobra wiadomość dla partii rządzącej: lewicowy elektorat docenił starania premiera o "równość". 14 pkt proc. mniej zanotowano wśród elektorów centrowych i 12 pkt proc. mniej prawicowych. Wyborców prawicowych jest zdecydowanie więcej niż lewicowych. 38 proc. wyborców PO, którzy nie akceptują instytucjonalizacji związków homoseksualnych ma poglądy prawicowe, a tylko 12 proc. - lewicowe.

Według różnych sondaży partia, która najbardziej zaangażowała się w forsowanie związków partnerskich i najgęściej tłumaczyła się przed mediami w związku z ich odrzuceniem przez sejm straciła od stycznia najwięcej punktów procentowych poparcia - od około sześciu do dwunastu. Według sondażu CBOS z 7 lutego poparcie dla partii rządzącej i głównej opozycji (PiS) jest wyrównane.

Instytut Homo Homini donosi, że według deklaracji ankietowanych z dnia 13 lutego Ruch Palikota nie wszedłby do Sejmu. Chęć oddania głosu na partię Janusza Palikota wyraziło tylko 4 proc. ankietowanych. Oznacza to trzypunktowy spadek poparcia od ostatniego badania.


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (15):

Sortuj komentarze:

Ja mam wrażenie że w tej całej legalizacji związków partnerskich chodzi o to żeby podążać za trendem. Bo skoro większość ludzi żyje w wolnych związkach to trzeba im ułatwić życie poprzez nadanie im możliwości korzystania z pełni praw. Rozumiem sytuacje długoletnich niezalegalizowanych związków w których ludzie chcą mieć możliwość decydowania o takich sprawach jak pochówek partnera, dostęp do informacji o stanie zdrowia partnera czy sprawy majątkowe. Z jakiś osobistych powodów Ci ludzie nie chcą zawierać związku małżeńskiego ale żyją jak małżeństwo i domagają się pełni praw. Ale wiele ludzi może traktować legalizację związków partnerskich jako zabezpieczenie siebie i działanie na wszelki wypadek. Jak mi się w życiu ułoży tak sobie dostosuję prawo pod siebie. Jestem zdania że to pozbawi ludzi możliwości brania odpowiedzialności za własne wybory. Uważam też że jest to temat do którego powinno się kiedyś wrócić, ale obecnie wiele ważniejszych kwestii i nierozwiązanych problemów stoi przed naszym krajem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maria Czerw Dzisiaj 04:08
bo małżeństwo więzi.


Jaki jest sens tego komentarza? Co autorka miała na myśli?

Komentarz został ukrytyrozwiń

A mnie irytuje taka dywagacja: Kto wygrał, a kto przegrał w sporze o związki partnerskie?
Wydaje mi się, że jest to bardzo ważna sprawa dla wielu ludzi, których ona dotyczy i kręcenie swoich lodów światopoglądowych czy politycznych są żałosne.

Komentarz został ukrytyrozwiń

bo małżeństwo więzi.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdyby małżeństwo można było tak samo łatwo unieważnić jak zawrzeć, to związki partnerskie były by całkowicie niepotrzebne. Ciekawe, że do zawarcia ślubu wystarczy dwoje chętnych, a do rozstania się potrzebny jest sąd. Przecież to nie ma żadnego logicznego uzasadnienia.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nadmiar praw szkodzi społeczeństwu. Jeżeli mamy możliwość legalizacji związków w formie zawarcia ślubu to po co wymyślać nowe przywileje? Chyba tylko po to żeby pozbawić społeczeństwo możliwości brania odpowiedzialności za własne wybory.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 20.02.2013 16:24

@panie Grzegorzu Wink, od razu "zarobił" pan 3 kciuczki w dół, najwyraźniej od "normalnych" obywateli, którzy m.in. uważają, że pedofilia jest zjawiskiem nieszkodliwym i zwyczajnym (zgodnie zresztą z twierdzeniem biskupa T. Pieronka), a tylko 1 kciuczek w górę od obywatela najwyraźniej "nienormalnego", który zgadza się z pańskimi poglądami.
Dołączam więc i wciskam zielony kciuczek do góry, by było nas też troje.
Pozdrawiam - gra.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kto stracił ? Pary hetero , które nie potrzebują papierka aby żyć wspólnie.
Kto zyskał ? Nikt

Komentarz został ukrytyrozwiń

Związek partnerski nie jest synonimem związku homoseksualnego, tylko durna lewica tego kraju tak go wylansowała z Biedroniami i całą resztą na czele. Jak z prof. Pawłowicz nie zgadzam się co do nazywania osób homoseksualnych jałowymi i bezproduktywnymi, tak sądzę, że rację ma w kwestii "odwracania uwagi od rzeczy istotnych" - po to większość obywateli idzie i glosuje żeby zająć się ich sprawami, NFZ leży i kwiczy, ZUS zżera ponad 30 % mojej wypłaty, kolejne 30 % tego co zarabiam to podatki, a w radio mówią, że Polacy nie potrafią oszczędzać - pytam z czego?! Skupmy się na tym drogi sejmie, żeby większości społeczeństwa żyło się dobrze, a dopiero później skupmy się na prawach mniejszości tego kraju! Semper specialia generalibus insunt!

Komentarz został ukrytyrozwiń

@Grzegorz Wasiluk
Panie Grzegorzu, nie bardzo widzę związek między homoseksualizmem a pedofilią, skoro w Polsce statystycznie większość ofiar stanowią dziewczynki, a większość winnych - mężczyźni.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.