Facebook Google+ Twitter

Kto zabija motocyklistów?

  • Źródło: Gość dnia
  • Data dodania: 2010-09-28 09:58

Według danych KGP, ponad 55 proc. wypadków z udziałem motocyklistów jest powodowanych przez kierowców samochodów osobowych. Okazuje się także, że statystycznie motocykliści są bezpieczniejszymi kierowcami. Ze świateł startują szybko, bo mają takie samo przyśpieszenie jak Ferrari.

A wystarczyło spojrzeć w bok. / Fot. wkole.plMuszę zasmucić wielbicieli plakatu "zabija nas to co najbardziej kochamy", ponieważ większość motocyklistów nie ginie ze swojej winy. W roku 2009 w Polce było 2575 wypadków z udziałem motocyklistów, 1151 z ich winy. Na 194 zabitych, co najmniej 150 uśmiercili kierowy aut i nie mniej niż 624 zranili.

Motocykliści są także o wiele bardziej rozważni, gdy jeżdżą z pasażerami. Na jeden motocykl przypada 0,036 proc. wypadków, gdzie na samochody 0,10 proc., w stosunku do liczby danych pojazdów. Oznacza to, że pasażerowie samochodów mają o 73 proc. większą szansę wziąć udział w wypadku, niż pasażerowie motocykli. Dodatkowo pasażerowie mają 2,5 razy większą szansę zginąć w aucie (0,005 proc. na jeden samochód, 0,002 proc. na motocyklu). Wynika to głowie z faktu, że motocykliści z pasażerami jeżdżą wolniej i bardziej zachowawczo. Dlatego znacząca większość wypadków motocykli z pasażerami jest powodowana przez innych użytkowników ruchu.

Pomimo, że motocykliści bardziej dbają o życie innych, sami są o wiele bardziej narażeni na śmierć na drodze. Statystycznie na jeden motocykl przypada 0,23 proc. wypadków, gdzie na jeden samochód 0,105 proc.. Oznacza to, że samotny motocyklista ma 68,5 proc. większą szansę na kontuzję lub śmierć w wypadku, niż kierowcy w pasach.

Gdy jednak przyjrzymy się danym bliżej, i od ilości wypadków odliczymy te, które powodują samochody, pozostając jedynie przy motocyklistach, uzyskujemy szokujące dane. Okazuje się, że gdyby w motocyklistów nie uderzały samochody, to na jeden motocykl przypadałoby 0,102 proc. wypadków, czyli różnica w stosunku do samochodów wynosi 0,003 proc. Pozwala to stwierdzić, że motocykliści nie powodują znacznie więcej wypadków niż kierowcy, w stosunku do liczby pojazdów, a jedynie biorą udział statystycznie w większej ilości wypadków, ale nie ze swojej winy.

Co w takim razie robią źle „zabójcy motocyklistów” - znaczy się - kierowcy samochodów, że powodują większość wypadków motocyklowych? Najprościej można odpowiedzieć: nie przestrzegają przepisów. To jednak nie wystarczy. Oczywiście nie należy zapominać, że wśród motocyklistów także są piraci drogowi. Jednak jest ich mniej, niż by się wydawało. Są bardziej widoczni, bo motocykli jest po prostu mniej, a to co jest rzadkie bardziej się rzuca w oczy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (7):

Sortuj komentarze:

Jakie to smutne, jeśli kto myśli wyłącznie o sobie. Pan Tadeusz, prezentuje tutaj klasyczną postawę: „motocyklista – idiota”, „wariat” „150 km/h”, „180 km/h”, „Jak na mnie najedzie to jego wina i problem.” „co mnie obchodzi z jakim przyśpieszeniem rusza motocykl i z jaką prędkością porusza się po drodze”, „nie będzie mi przykro”.

A w kwestii odpowiedzi – tak, wiemy, że motocykliści to idioci, wariaci i wszyscy jeżdżą po mieście 150-180 km/h, nigdy wolniej. Do tego kierowcy jak Pan, z całym szacunkiem, Panie Tadeuszu, są idealni bo nie łamią NIGDY przepisów, przez dziesięciolecia nie mają stłuczki i jest fajnie. Innych uczestników ruchu mają gdzieś. Oczywiście, że się wychrzaniłem. Zawsze się wychrzaniam. Bo jestem motocyklistą. Czyli idiotą.

Nie chcę nic insynuować, ale wydaje mi się, że skręcanie w lewo jest dość proste do wyobrażenia sobie. Trzeba przejechać pas do jazdy z przeciwka, czyli komuś przed nosem. Jeśli nie ma strzałki na sygnalizatorze obywa się to na zasadzie – zdążę, nie zdążę. Obojętnie czy przed samochodem, TIR’em czy motocyklem. Tyle, że przed motocyklem jest przyjemniej niż przed TIR’em, co?
--
A tak nawiasem mówiąc? Skąd Pan wie, że motocyklista pędzi 180 km/h skoro nie interesuje to Pana z „jaką prędkością porusza się po drodze”. Znamienna cecha - tzw. radar w oczach. Czyli – jechałeś tak szybko, że cię nie widziałem. A skoro cię nie widziałem, to mogłem zajechać ci drogę. Jeśli zginiesz bo zajechałem ci drogę „nie będzie mi przykro”. Przecież to twoja wina. Zabiłem nie człowieka tylko motocyklistę. A to oznacza jednego idioty mniej. Czy więcej?

Artykuł jest na medal. Komentarz Pana T. tak bardzo przerażająco smutny.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Tadeusz Zaj
  • Tadeusz Zaj
  • 13.10.2010 14:11

Panie Sowa jak to wymusił na panu pierwszeństwo skręcając w lewo?Skręcał z środkowego pasa? Czy pan,żeś się wchrzanił na trzeciego chcąc go ''objechać'' z lewej strony?

Komentarz został ukrytyrozwiń
Tadeusz Zaj
  • Tadeusz Zaj
  • 13.10.2010 14:08

Po pierwsze, to statystyki odnoszą się do pewnych założeń.
Motocyklista zabiera jednego pasażera, samochód może czterech ( więc w jednym wypadku może odnieść obrażenie więcej statystycznych pasażerów).
Po drugie, te statystyki " winy" są praktycznie równe(poproszę o źródło).
Po trzecie super teza i wniosek o piratach.
Dla mnie jest odwrotnie, co drugi motocyklista to pirat, dlatego ich tak wielu widac, przy tak małej ilości użytkowników dróg na motorach.
Po czwarte co mnie obchodzi z jakim przyśpieszeniem rusza motocykl i z jaką prędkością porusza się po drodze?
Jestem równoprawnym uczestnikiem i podczas wyprzedzania mam prawo przypuszczać, ze przestrzega go także motocyklista. Jak na mnie najedzie to jego wina i problem.
Jazda zgodna z przepisami, czyli np. z przestrzeganiem pierwszeństwa prawej ręki ma sens, jak na skrzyżowanie nie wjeżdża uprzywilejowany ''wariat'' 150km/h i twierdzi, że jest na ''prawie''.
Reasumując, motocykliście miejcie się na baczności, ja nie interesuję się waszą szaleńczą jazdą, robicie to na własne życzenie, nawet jak zrobicie sobie krzywdę w zderzeniu moim pojazdem nie będzie mi przykro.
Mówię o prawidłowej, zgodnej z przepisami jeździe.
Przez dwa dziesięciolecia nie miałem wypadku ani stłuczki z własnej winy.
Czekam na nalepkę ''Motocykliści bądźcie czujni, zakładam, że jedziecie przepisowo''.
Jestem w stanie żyć ze świadomością, że zginął idiota jeżdżący, często po mieście 180 km/h.

Komentarz został ukrytyrozwiń

> sami są o wiele bardziej narażeni na śmierć na drodze

I dla tego nigdy nie chciałbym by moje dzieci jeździły na tzw. ścigaczach.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Świetny tekst. Jeżdżę Suzuki VX 800, a to wcale nie jest szybki motocykl. Zaledwie 5,3 s do setki. Wszystkie niebezpieczne sytuacje jakie mnie spotkały wynikały z wymuszenia pierwszeństwa przez „puszkarza”, przy czym w zdecydowanej większości to zajechanie drogi, przy skręcaniu w lewo. Kierowcy samochodów nie dosyć, że nie zdają sobie sprawy z tego jak motocykle przyspieszają, ale również z tego, jak hamują. Skoda Octavia ze 100 km/h zatrzymuje się w 38 m, a mój motocykl jak zatrzymam na dystansie poniżej 50 metrów to będę miał szczęście. I nie tylko ja, bo uderzenie 240 kilogramowym kawałkiem stali w bok samochodu przy 50 km/h to koniec dla mnie i dla pasażera samochodu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

jaki tam kawał ;) trochę liczb, wzorów, wyników, znowu wzorów, trochę info, danych , statystyk, znowu liczb, ponownie trochę matematyki statystycznej i 2 dni później tekst był gotowy :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kawał dobrej roboty.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.