Facebook Google+ Twitter

Kto zabił Wylera - recenzja powieści "Obwiniona" Rotenberga

"Obwiniona" jest powieścią, w której każdy skrywa jakąś tajemnicę, zakłada maskę i gra przeciwko innymi i samemu sobie. Rotenberg udowadnia w niej także, że pozory często mylą i nie należy pochopnie szafować wyrokami.

 / Fot. Dark Crayon/Piotr CieślińskiTerrance Wyler, handlowiec należący do znanej i szanowanej w Toronto rodziny, zostaje znaleziony martwy we własnym domu przez opiekunkę do dziecka. Jedynym świadkiem jego śmierci mógłby być Simon - jego syn - gdyby nie fakt, iż spał w swoim pokoju i niczego nie słyszał. Pytany przez policję mówi, że w nocy była u niego mama i powiedziała, że przez jakiś czas nie będą się widzieć. Dla dziennikarzy, żyjących do niedawna zdradą Terrance’a i zbliżającą się rozprawą rozwodową, pewne jest, że Samantha Wyler zabiła męża. Policja także wydaje się nie mieć co do tego wątpliwości. Tym bardziej, że przeciwko kobiecie przemawiają wyciągi telefoniczne oraz zakrwawiony nóż, który zabrała z miejsca zbrodni i przyniosła swojemu adwokatowi. Czy jej zapewnienia, że jest niewinna, mogą być wiarygodne?

"Obwiniona" jest drugą, po "Apartamencie 12A", powieścią Roberta Rotenberga i tak samo jak poprzedniej, tak i tej nie można jednoznacznie zakwalifikować do jednego rodzaju utworów. Powieść zaczyna się bowiem jak kryminał ale przeważają w niej elementy prawnicze, socjologiczne i dramat Samanthy. Detektyw Ari Greene i oficer Daniel Kennicott, których czytelnicy poznali w poprzedniej książce Rotenberga, mimo że rozwiązują zagadkę morderstwa (a w zasadzie sprawca sam się przyznaje do popełnionego przestępstwa) nie są głównymi bohaterami powieści. Fabuła skupia się wokół żony Terrance'a Wylera, Samanthy.

Kobieta zostaje oskarżona o morderstwo i nikt nie ma wątpliwości co do jej winy: ani jej adwokat, ani prokurator, ani sędzia, ani tym bardziej rodzina zamordowanego. Zadaniem sędzi i ławy przysięgłych nie jest odpowiedź na pytanie, czy Samantha Wyler zabiła swojego męża, tylko czy zrobiła to z premedytacją. Odpowiedź nie jest prosta, a oskarżona nie jest takim niewiniątkiem, za jakie się podaje od początku procesu. W "Obwinionej" zresztą jedynymi niewiniątkami są tak naprawdę Simon (syn zamordowanego), jego opiekunka i sędzia. Adwokat Ted DiPaulo, prokuratorka Jennifer Raglan, Greene, Kennicott i rodzina zmarłego - wszyscy skrywają pewne tajemnice, które mogłyby wstrząsnąć nie tylko ich życiem. Ale to nie stosunki międzyludzkie przesądzają o tym, że książka Rotenberga jest ciekawą i dobrą lekturą.

Autor jest jednym z najlepszych adwokatów w Toronto i działalność tamtejszego wymiaru sprawiedliwość zna od podszewki. Nic więc dziwnego, że główne role w powieści odgrywają w rzeczywistości adwokat i prokurator, którzy w trakcie proceduralnych czynności udowadniają kunszt swojej pracy. Czytając tę książkę, czułem się tak, jakbym siedział w sądzie i na własne oczy widział Samanthę, jej uczucia i proces dochodzenia do kompromisu, z pozoru jedynie, sprzecznych interesów przedstawicieli prawa.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Janusz
  • Janusz
  • 17.10.2011 20:44

uuuuuuuuuuuuu, słabiutka książka! tak na 2,5-3, nie polecam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.