Facebook Google+ Twitter

Kto zagra w finale PLS?

Współautorzy: Piotr K. Dobrowolski

Dzisiaj rozpoczną się pierwsze mecze półfinałowe Polskiej Ligi Siatkówki. O medale zagrają cztery najlepsze zespoły rundy zasadniczej: Skra Bełchatów, Wkręt-Met AZS Częstochowa, Jastrzębski Węgiel i Mlekpol AZS Olsztyn.

Każda z wyżej wymienionych drużyn jest w stanie zdobyć tytuł mistrzowski, więc chcieliśmy przeanalizować pary półfinałowe i wskazać drużyny, które mają, naszym skromnym zdaniem, większe szanse na grę w finale.

Rewanż za finał Pucharu Polski


W pierwszej parze zmierzą się finaliści Enea Cup 2008. W Poznaniu triumfowali gracze Częstochowskiego AZS-u, więc Jastrzębianie będą bardzo chcieli wyeliminować swoich pogromców. Najpierw przyjrzyjmy się wicemistrzom Polski.

Jastrzębski Węgiel
W ćwierćfinale podopieczni Roberta Santilliego nie bez trudu pokonali zawodników ZAK S.A Kędzierzyn Koźle, wygrywając w rywalizacji do trzech zwycięstw - 3:1. Po przegraniu pierwszego meczu we własnej hali, wydawało się, że Jastrzębianie mogą mieć spore problemy z awansem do półfinału. Jednak dzięki świetnej grze Roberta Prygla, a przede wszystkim Dawida Murka, obyło się bez sensacji. Finałowy turniej Pucharu Polski pokazał jednak, że potrafią oni wygrać z każdym (zwycięstwo ze Skrą Bełchatów w półfinale). Do pełni szczęścia zabrakło naprawdę niewiele i siatkarze z Jastrzębia Zdroju wierzą, że uda im się zrewanżować za tę pamiętną porażkę w finale.

Ich atutem jest przede wszystkim wszechstronność w ataku. Mając w składzie takich zawodników, jak wspomniany wcześniej popularny "Morda" czy młody Australijczyk Igor Yudin, jastrzębianie mogą zagrać "wszystko". Problemem może być dość słaba ławka rezerwowa, choć czasami zmiennicy, jak Patryk Czarnowski czy Brazylijczyk Rafa nie zawodzili swojego trenera.

Właśnie trener wicemistrzów Polski, a raczej jego temperament może zaszkodzić graczom Jastrzębskiego Węgla, gdyż Włoch już nieraz otrzymywał kartki za swoje dość ekscentryczne zachowanie. Jeśli jednak siatkarze zagrają na sto procent swoich możliwości, to nic nie będzie w stanie ich powstrzymać.

Wkręt-Met AZS Częstochowa
Czy częstochowianie sięgną po podwójną koronę? / Fot. Fot. Dziennik ZachodniNatomiast świeżo upieczeni zdobywcy Pucharu Polski, gracze spod Jasnej Góry, pokonali w ćwierćfinale 3:0 Jadar Radom. O ile w dwóch pierwszych meczach w Częstochowie podopieczni Radosława Panasa stoczyli z radomianami zacięte pięciosetowe boje, to na wyjeździe łatwo rozprawili się z zawodnikami Wojciecha Stępnia i pewnie awansowali do półfinału.

Wyraźnie widać, że po zdobyciu Enea Cup w graczy wstąpiła wiara, że w tym sezonie mogą zdobyć podwójną koronę. Do końcowego zwycięstwa ma ich poprowadzić kapitan - Krzysztof Gierczyński. Atutem częstochowian jest przede wszystkim mocna zagrywka i bardzo dobry blok. Podobnie jak w przypadku Jastrzębian, AZS nie ma zbyt wielu wartościowych rezerwowych, ale tacy zawodnicy jak Andrzej Stelmach czy Bartosz Janeczek potrafią odmienić losy spotkania.

Właśnie posiadanie w składzie dwóch bardzo dobrych rozgrywających jest chyba największym atutem zespołu Radka Panasa. Wspomniany wcześniej Stelmach w każdym momencie może zastąpić Pawła Woickiego i wcale nie prezentuje gorszego poziomu. Cóż droga do finału jest otwarta i wszytko w rękach siatkarzy spod Jasnej Góry.

Ta rywalizacja zapowiada się naprawdę bardzo ciekawie. Z pewnością obejrzymy wiele zaciętych pojedynków, w których żadna z drużyn nie odpuści. W naszej opinii siatkarze stoczą pięć bardzo wyrównanych spotkań, lecz to ponownie Częstochowa wyjdzie zwycięsko z tej pary i zawodnicy z tego klubu zagrają o złote medale Mistrzostw Polski.

Skra czy Mlekpol?


W drugiej parze półfinałowej zmierzą się zespoły PGE Skry Bełchatów i Mlekpolu AZS-u Olsztyn. Wciąż aktualny mistrz Polski wyeliminował w I rundzie beniaminka tego sezonu, Płomień Sosnowiec, zaś brązowi medaliści z ubiegłego roku z wielkimi problemami, bo dopiero po 5 meczach, ograli Resovię Rzeszów.

PGE Skra Bełchatów
Zdecydowanym faworytem tej rywalizacji zdaje się być Skra. Nieprzerwanie od 3 lat króluje na krajowym podwórku, a zakupy, jakich przed tym sezonem dokonali prezesi bełchatowskiego klubu, miały na celu nie tylko zdobycie mistrzowskiej korony kolejny raz, ale także triumf w Lidze Mistrzów, której finał będą organizować.

Mariusz Wlazły i Piotr Gruszka walczą o każdą piłkę. / Fot. Fot. Dziennik ŁódzkiBełchatowianie ograli w ćwierćfinale Polskiej Ligi Siatkówki Płomień Sosnowiec 3:1, a przegrana w 3. spotkaniu to efekt tego, że trener wystawił „drugą szóstkę”.

Ambicje podopiecznych Daniela Castellaniego już raz zostały podrażnione - zostali pokonani w półfinale Pucharu Polski, a więc nie udało im się zdobyć tego trofeum po raz czwarty z rzędu. Może to być zatem ich główna motywacja do tego, aby udowodnić wszystkim, iż porażka w Poznaniu była tylko wypadkiem przy pracy.

Bełchatowianie to prawdziwy dream-team, zespół bez słabych punktów, posiadający bardzo mocny skład. Wielokrotni reprezentanci Polski, tacy jak Mariusz Wlazły, Piotr Gruszka, Daniel Pliński czy Michał Bąkiewicz
oraz znakomici obcokrajowcy - ikona francuskiej siatkówki Stephane Antiga, czy fiński środkowy Janne Heikkinen - to gwarancja dobrej gry. Mają oni ogromne doświadczenie, zdobyte na największych imprezach.

Mlekpol AZS Olsztyn
Dopiero 5. mecz pomiędzy AZS-em Olsztyn a Resovią Rzeszów wyłonił zwycięzcę. Zespół z Warmii i Mazur pokazał wielki charakter i hart ducha we wtorkowym spotkaniu, od początku goniąc przeciwnika (przegrywali już w setach 0:2 i w tie- breaku 5:10). Każde starcie między tymi drużynami stało na wysokim poziomie i było niezwykle emocjonujące, a to ostatnie z pewnością przejdzie do historii polskiej siatkówki.

Poznań 7 03 2008 Zawodnicy Mlekpolu AZS Olsztyn cieszą się ze zdobycia punktów podczas meczu ćwierćfinałowego turnieju o Pucharu Polski siatkarzy z Jadarem Sport Radom w Poznaniu 7 bm gj / Fot. PAP Adam CiereszkoJak do tej pory, „Akademicy” zawodzą w tym sezonie, a jedyny jasny punkt to świetna postawa w Challenge Cup, z którego odpadli dopiero po wyrównanej ćwierćfinałowej rywalizacji z wyśmienitym Cimone Modena. Rezygnacja Ireneusza Mazura z funkcji trenera, tuż przed play-offami, na pewno wprowadziła pewne perturbacje w klubie, jednak przejmujący schedę Mariusz Sordyl podołał zadaniu. Nie bał się ryzyka we wtorkowym meczu, dzięki czemu jego podopieczni triumfowali. Młody, zdecydowany i odważny trener to jeden z głównych atutów olsztynian.

Drugi to potencjał, którego gracze Mlekpolu jeszcze w tym sezonie nie pokazali w pełni, poza pojedynczymi spotkaniami z silnymi drużynami. Najlepszy, obok Ricardo, rozgrywający świata - Paweł Zagumny, wyśmienity Niemiec Bjöern Andrae, Grzegorz Szymański i para dwóch reprezentacyjnych środkowych - Marcin Możdżonek i Wojciech Grzyb - to mieszanka, która w chwili „eksplozji” może dać opłakane dla przeciwnika skutki.

Ci gracze również posiadają doświadczenie, nie mniejsze niż ich półfinałowi przeciwnicy, jednak w przeciwieństwie do Skry, większość z nich nie ugrała nic znaczącego w ligowych rozgrywkach. Mamy tu na myśli głównie Pawła Zagumnego, który głośno mówi o tym, iż to najwyższy czas na zdobycie mistrzostwa Polski. Wygrana z Resovią może tylko dodać wiary zawodnikom w ich możliwości, które posiadają nie małe. Jak powtarzają w Olsztynie: „Teraz może być już tylko lepiej”.

Rywalizacja pomiędzy Skrą a Mlekpolem AZS-em zapowiada się niezwykle ciekawie. Spotkania między tymi drużynami w rundzie zasadniczej były bardzo wyrównane i kończyły się minimalnymi zwycięstwami bełchatowian. Olsztyn jest nieobliczalny, co pokazał we wtorkowym starciu z Resovią. Teraz nie ma nic do stracenia, ponieważ gra z mistrzem Polski. Gracze Sordyla mogą tylko zyskać…

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Świetne podsumowanie, troszkę długie, ale się przemogłem. Szkoda, że Resovia nie wygrała z Olsztynem, ale i tak dla Skry to nie ma znaczenia. Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.