Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Moje Trzy Grosze > Opinie > Kto zarabia na zakazie aborcji?

Pozycja materiału w rankingach:

58692 miejsce

Dział: Opinie

Ocena: 26pkt

Oceń:

Kto zarabia na zakazie aborcji?


Spór o aborcję to nie walka o moralność, lecz bezwzględny konflikt o konkretne materialne interesy

Debata o aborcji jest prowadzona niemal wyłącznie według kryteriów moralnych: zwolennicy liberalizacji argumentują, że restrykcje i represje tylko utrudniają rozwiązanie problemów, które kryją się za aborcją albo postulują złagodzenie przepisów w imię wolności wyboru kobiet. Ich przeciwnicy mówią o „dzieciobójstwie” i występują w imieniu nienarodzonych i prawa do życia. Jedni twierdzą, że bronią praw kobiet, drudzy twierdzą, że bronią praw (nienarodzonych) dzieci.

Cała debata jest wysoce moralizatorska, często w głosowaniach kluby znoszą dyscyplinę i posłowie mogą głosować według własnego sumienia. Sugeruje to, że o aborcję toczy się spór, który można rozstrzygnąć na podstawie „najlepszych argumentów”, i   w którym interesy materialne nie odgrywają żadnej roli.

 

Gdyby tak było, już dawno jedna strona sporu przekonałaby drugą i sprawa byłaby raz na zawsze rozstrzygnięta. Tak nie jest – każda strona twardo obstaje przy swoim a wicepremier Roman Giertych oświadczył nawet, że on i jego partyjni przyjaciele „nigdy nie zmienią zdania”. Tak jak w niemal każdej dziedzinie polityki mamy bowiem to czynienia z sytuacją, w której politycy walczą o podział rzadkich dóbr (władzę i pieniądze), ale uzasadniają to racjami moralnymi, aby uzyskać poparcie tych, którzy nie są bezpośrednio zaangażowani w walkę o interesy materialne.

 

Paradoksalnie na liberalizacji przepisów aborcyjnych wcale nie skorzystają tylko kobiety chętne do aborcji – rzesza tych, których interesy materialne są dotknięte zmianą prawa jest o wiele szersza, obejmuje szpitale, lekarzy, pielęgniarki, agencje turystyczne, ZUS a w pewnym sensie nawet wszystkich, którzy płacą składki zdrowotne.

 

Jeśli w jakimś kraju prawo aborcyjne jest bardzo restrykcyjne, to w statystyce dramatycznie spada liczba legalnych aborcji i wzrasta liczba poronień i innych przypadków nagłego zakończenia ciąż. Można wtedy – jak obecnie w Polsce – obserwować wzrost liczby ogłoszeń medycznych jednoznacznie oferujących legalne lub półlegalne zabiegi „zakończenia ciąży”. Delegalizacja aborcji nie powoduje więc, że zjawisko jako takie zniknie – powoduje natomiast, że dostęp do takich zabiegów zostaje utrudniony i ryzyko dla lekarza, który podejmuje się przerwaniem ciąży wzrasta, co odbija się na cenie usługi. Ma miejsce podobne zjawisko jak przy prohibicji: Ludzie nie przestają pić, ale cena alkoholu wzrasta. To jest niekorzystne dla biednych, których już nie stać na taki zabieg, ale to jest zdecydowanie korzystne dla tych ginekologów, którzy dokonują przerywania ciąż w szarej strefie. Tam bowiem szybko tworzy się cena równowagi między podażą i pobytem. Ta cena jest o wiele wyższa niż byłaby w warunkach liberalnej ustawy aborcyjnej, nie tylko dlatego, że ryzyko jest większe ale i dlatego, że ginekolodzy nie mają konkurencji ze strony państwowej służby zdrowia, która w warunkach liberalnej ustawy aborcyjnej wpływałaby na obniżenie cen. W czasach, kiedy w Polsce aborcja była dopuszczalna z przyczyn społecznych, niektóre szpitale odmawiały zabiegów z uwagi na (rzekome lub prawdziwe) zastrzeżenia moralne personelu. Obojętnie, czy były to zastrzeżenia prawdziwe lub tylko próby przekazywania pacjentek do prywatnych przychodni, to takie zachowanie zmniejszyło podaż zabiegów przerywania ciąży i tym samym podbijało (przy niezmiennym popycie) cenę tych   zabiegów. Dlatego feministki, obrońcy praw kobiet i socjaliści (broniący interesy mniej zarabiających, w których uderza wzrost cen takich usług) najgłośniej protestują przeciwko zaostrzeniu przepisów aborcyjnych – ginekolodzy natomiast milczą.

 

Restrykcyjne przepisy aborcyjne sprzyjają turystyce aborcyjnej – to znane od lat i tak samo, jak zwiększa się wtedy liczba dwuznacznych ogłoszeń usług ginekologicznych, tak samo też zwiększa się liczba ogłoszeń agencji oferujących „usługi ginekologiczne za granicą”. Ale to nie są wszyscy beneficjenci restrykcyjnego prawodawstwa. Korzystają na nim bowiem niemal wszyscy, którzy nie dokonują aborcji – wszyscy płatnicy składek do NFZ. Gdyby bowiem aborcja ze względów społecznych była legalna, to przynajmniej część kosztów zabiegów była pokrywana przez NFZ. Nawet gdyby ustawodawca wyłączył koszty bezpośrednio związane z zabiegami przerywania ciąży, to i tak kobiety u których wystąpiłyby komplikacje poaborcyjne bez obaw mogłyby się zgłosić do lekarza i otrzymałyby refundację. W warunkach restrykcyjnej ustawy aborcyjnej te możliwości są bardzo ograniczone, bo taka pacjentka nie może ujawnić przyczyn tych komplikacji. To zaś oznacza, że delegalizacja aborcji obniża wysokość składki dla wszystkich i przerzuca część kosztów poaborcyjnych na pacjentki. W ten sposób wszyscy płatnicy składek zdrowotnych korzystają z restrykcyjnego prawa aborcyjnego. Zwolennicy liberalizacji przepisów aborcyjnych argumentują, że restrykcje powodują, że kobiety skłonne do nielegalnego usunięcia ciąży uciekają się do zabiegów w niebezpiecznych warunkach u znachorów. Gdyby tak było, restrykcyjne ustawodawstwo powinno spowodować wzrost kosztów dla płatników składek, według zasady „więcej kiepskich zabiegów, więcej komplikacji po zabiegu, więcej kosztów leczenia.” Jest to jednak mało prawdopodobne: W świetle obecnego prawodawstwa lekarz ryzykuje bowiem więcej niż kobieta, więc ma też silniejsze bodźce, aby wykonać zabieg prawidłowo.

 

Spór o aborcję nie jest więc czystą walką na argumenty i moralność, moralność tu jedynie kamufluje fakt, że prawie wszyscy, którzy biorą stronę w sporze, mają konkretne materialne interesy, którym zagraża zmiana prawnego status quo. Dotyczy to nawet Kościoła, choć w jego przypadku nie chodzi o pieniądze, lecz o władzę nad wiernymi. Restrykcyjne prawo aborcyjne utrwala sytuację, w której duża część kobiet działa wbrew głoszonym przez siebie przekonaniom – zwłaszcza na wsi. Taka sytuacja zapewnia Kościołowi utrzymanie kontroli społecznej nad wiernymi. Bez kościelnego potępienia aborcji nie byłoby wyrzutów sumienia (albo byłyby one słabsze) i tym samym i władza Kościoła nad kobietami byłaby słabsza. Dlatego Kościół, rezygnując z potępienia aborcji, straciłaby część swojej władzy nad wiernymi.

 

Spór o aborcję jest elementem walki o podział władzy i pieniędzy w państwie. Dlatego jest on równie bezwzględny i demagogiczny jak konflikty o reformę podatków. I tak samo strony w sporze starają się kamuflować swoje materialne interesy racjami wyższymi i argumentami moralnymi. W tym sporze LPR paradoksalnie i wbrew temu, co mówi, broni interesów ginekologów i turystyki aborcyjnej i występuje de facto za urynkowieniem usług aborcyjnych. Lewica i liberałowie, również wbrew temu, co głoszą na co dzień, bronią z jednej strony interesów mało zarabiających kobiet skłonnych do aborcji (albo, określając to politycznie mniej poprawnie – interesów marginesu społecznego) i opowiadają się za interwencjonizmem państwowym i sztucznym obniżeniem cen usług aborcyjnych. W przypadku liberałów jest to może bardziej zaskakujące niż w przypadku lewicy, ale w dyskusji o aborcji już od dawien dawna wszystko jest na głowę postawione…

Klaus Bachmann

Zobacz także:

Klaus Bachmann OFFline profil autora

Autor: Klaus Bachmann

Napisz do autora

Artykuły (42) Galerie (0) Średnia ocen (4.49)

Wiek: 3 | Miejscowość: Wroclaw | Kraj: Polska

O mnie: Niemiecki politolog i historyk, dawny korespondent mediów niemieckich, austriackich i szwajcarskich w Warszawie, Wilnie, Mińsku, Kijowie i w Brukseli. Obecnie jest profesorem politologii na Uniwersytecie Wrocławskim i na Szkole Wyższej Psychologii... więcej

Ostatnie artykuły autora:

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 31

Sortuj komentarze:

Oliwia Piotrowska 08.03.2007 18:22

Ocena: Ocena pozytywna 10 Ocena negatywna 14

Bardzo chłodna ocena. Szkoda, że tekst ginie w mrokach w24; z drugiej strony może i dobrze, po co nam kolejne pyskówki...

Komentarz został ukrytyrozwiń

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.