Natychmiast zareagował minister sportu. Jego rzecznik wydał komunikat, w którym poinformował, że minister nie podjął żadnych decyzji w sprawie ewentualnego wyznaczenia komisarza PZPN i zawieszenia obecnych władz związku.
– Do czasu zakończenia w PZPN prac Urzędu Kontroli Skarbowej i Ministerstwa Sportu o żadnych decyzjach nie może być mowy – powiedział. Sprawdzanie dokumentów dotyczących działalności PZPN potrwa od trzech do czterech miesięcy.

Boniek zaprzecza, aby dostał propozycję objęcia funkcji komisarza.
– Grałem 30 lat w piłkę, ludzie ciągle mnie pamiętają i ciągle, często bez mojej wiedzy, wikłają w jakieś sprawy, o których ja nie mam pojęcia. Tak jest w tym przypadku. W tej sprawie nikt z władz polskiego sportu się ze mną nie kontaktował – powiedział Boniek.
– Mam pomysły, jak uzdrowić polską piłkę. Trzeba zmienić strukturę związku, ordynację wyborczą, zająć się zwalczaniem układów i korupcji, szkoleniem młodzieży. Ale to są pomysły Zbigniewa Bońka, a nie jakiegoś komisarza. Objąłbym takie stanowisko tylko wtedy, gdybym dostał duże uprawnienia, bo inaczej nie da się nic zmienić. Wiem, co mówię, bo parę lat temu, jako wiceprezes PZPN, próbowałem forsować zmiany, ale napotykałem na mur niezrozumienia i niechęci – dodał.