Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

147919 miejsce

Który obraz Matki Boskiej jest bardziej święty?

Matka Boska Częstochowska, Matka Boska Fatimska, Matka Boska z Guadalupe... a kto tak naprawdę pamięta, że to jedna i ta sama Matka Boska?

Niedługo do mojej parafii zawita po wielu latach obraz (a raczej odpowiednio pobłogosławiona kopia obrazu) Matki Boskiej Częstochowskiej. Wszyscy "Prawdziwi Chrześcijanie" dostali odgórne polecenie radowania się z tego powodu. Już niedługo będzie program misji świętych, na które każdy ma przyjść niezależnie od tego, czy ma wakacje czy nie. To bym w sumie jeszcze przebolał, ale kiedy ksiądz na mszy tłumaczył, jakie to wielkie wydarzenie, bo, cytuję: "Matka Boża była u nas ostatnio ponad 30 lat temu..." coś się we mnie zagotowało.

Zaraz, zaraz... czegoś tu nie rozumiem. Odkąd pamiętam chodzę do tego kościoła i zawsze mi mówili, że ten obraz co tam wisi w bocznym ołtarzu to Matka Boska. Ba! Niedawno nawet ją koronowali i zyskaliśmy status sanktuarium. To jak to tak? Tyle lat mnie okłamywali czy to ja miałem jakieś zwidy? A nie... bo u nas wisi zupełnie inna Matka Boska. Mimo że odpowiednio poświęcona i odpowiednio dawno namalowana to jednak gdzie jej tam do Czarnej Madonny? Toż to znacznie słabszy licznik cudów, mniej odwiedzających, choć powoli nadrabia zaległości...

To jedna z tych rzeczy, która nieodmiennie mnie irytuje w tej religii choć sam do niej należę. Regularnie słyszymy o obrazie/figurze Maryi takiej a takiej. I najwyraźniej to faktycznie są zupełnie różne Matki Boże. Jak inaczej wytłumaczyć fakt, że staruszki nagle zdrowieją na sam widok obrazu w Częstochowie, a raczej nie zdarza się to przy obrazach z małych, parafialnych kościółków? Może należałoby stworzyć jakąś skalę oceny świętej emanacji, żeby biedni potrzebujący nie zaprzątali sobie głowy słabymi obrazami tylko składali prośby do tych najsilniejszych.

Pamiętam, że kiedy byłem w wieku komunijnym, po każdej majówce chętni wrzucali swoje imiona do koszyka. Następnie ksiądz losował do czyjego domu trafi danego dnia mała kopia figurki fatimskiej (którą oczywiście następnego dnia trzeba było bezwzględnie zwrócić) i dostanie cudowną możliwość pomodlenia się do niej razem z rodziną. Wtedy był to dla nas raczej rodzaj współzawodnictwa, ale gdy o tym teraz myślę, ręce mi opadają. Czy to znaczy, że nie można się pomodlić rodzinnie jeśli nie mamy oficjalnie zatwierdzonego przez Kościół totemu pod ręką?

Problem dość trafnie wyśmiano w 2 odc. serialu "Świat według Kiepskich" (odc. pt. Wiara czyni cuda), gdzie u dwóch rodzin powstaje na ścianach mieszkań zaciek o charakterystycznym kształcie i bohaterowie wszczynają wojnę o to, czyja Matka Boska jest lepsza. Sam serial jest głupkowaty i prymitywny, tym bardziej więc przeraża, że sytuacja wcale nie jest tak bardzo przerysowana.

Pozostaje zadać sobie pytanie: ile osób deklarujących się jako katolicy rozumie, że Matka Boska jest jedna i to nieważne czy modlimy się do niej w Częstochowie czy przy kapliczce w Pipidówce? Albo inaczej: ile osób modli się do obrazu zamiast do Matki Bożej? Cóż... niestety ci pierwsi są znacznie bardziej zauważalni...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (33):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 14.07.2009 14:19
Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.07.2009 13:35

Marto
Nie przejmuję się za bardzo bałwochwalstwem religijnym, bo są ważniejsze dla mnie sprawy. I już nie dudnię, (bo zbliża sie na deszcz, przynajmniej w Opolu) lecz informuję, że młodzi sobie poradzą i nie muszę w Ich imieniu występować. Nie mają większych zmartwień, niż religijne figurki. A jeśli chodzi o cele marketingowe (tak one są), lecz trapi mnie co innego, marketing handlowy - bardzo wątpliwe promocje cen. Wydaje Nam się, że oszczędzamy. W którym miejscu natomiast tracę przy tzw. marketingu religijnym czy pielgrzymkowym - bo nie widzę żadnej straty dla siebie. No chyba, że Inni bardziej to dostrzegają, niż ja sam. Widzi sie to, co chcę się zobaczyć.
A z politowaniem to trzeba patrzec na ludzi, którym sie zdarzyło tkwić w dezorientacji intelektualnej (i można tu obarczać winą każdego; siebie samego, wszelkie instytucje, brak rzetelnej informacji itd. Czy niektórzy młodzi postawią się w Naszej sprawie? Nie jestem podlizywaczem i nie sugeruję niczego, mówię tylko o sobie. I nie narzekam (wbrew temu, co napisałem o młodych) na kontakty z młodymi. Są one swietne, chociaż ostatnio pokłóciłem sie z młodym marynarzem (będzie artykuł o tym). Było bardzo ostro. A o co poszło? Co może podzielić tak szybko ludzi - rozmowa o religii i o polityce. Młodemu powiedziałem, że muszę sprawdzić źródła a On mi z grubej rury... Musiałem zmienić swe oblicze. Zawiódł się, że Go nie wsparłem w poglądach. No i ja też się zawiodłem.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.07.2009 12:49

Faktem jest, że zawiedzeni przeżywają poważne rozterki. Widać nie do końca wierzyli w to czego się spodziewali, lub nie do końca sprawdza się dewiza o tym, że wiara cuda czyni. Wiara i nie koniecznie w Bogów - pomaga to fakt, ale na cud o ile istnieje troszeczkę trzeba poczekać... Natura i tak rządzi się swoimi prawami :))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli zaś chodzi o iluzję, to nie neguję, że wiara czyni cuda, a tzw. święte obrazy czy relikwie mogą być dla niektórych czymś na kształt katalizatora - wyzwalać siły ukryte w samym człowieku. Tylko z drugiej strony niejeden raz widziałam opłakane skutki w przypadku braku spodziewanych rezultatów.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 14.07.2009 11:32

Ciekawe wypowiedzi na temat bałwochwalstwa http://biblia.webd.pl/forum/viewtopic.php?t=109

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witoldzie, dudnię tu na temat bałwochwalstwa przede wszystkim z tego względu, że:
- odbieram je jako żerowanie na religijnych uczuciach wiernych i wykorzystywanie czyjejś wiary w celach marketingowych
- niejednokrotnie staje się powodem, dla którego młodzi patrzą z politowaniem na starszych i na Kościół jako instytucję.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 13.07.2009 21:02

Marto,
Nic mi się nie wydaje trywialne, lecz tylko zbędne w odniesieniu to tego artykułu. Co? Zbyt instrumentalnie potraktowana tematyka. Jeśli już poruszamy relatywizm moralny współczesnych katolików, to dla równowagi wypadałoby poruszyć relatywizm moralny świeckich. Wiem, wiem że wtedy ten artykuł byłby na kilkanaście stron. Nie muszę się bronić przed religijnym bałwochwalstwem i nie odbieram ludziom i sobie prawa do iluzji. Racjonalizm i iluzja do dwie szyny po którym pociąg egzystencji dudni. Użyłem takiej technicznej analogii, bo czasami odniesienia do nauk humanistycznych jest trudniej stosować, bo w tej dziedzinie więcej się manipuluje.

Panie Jurku
Tak są tematy bardziej konieczne, żeby je dzisiaj poruszać. Jednym z nich jest edukacja młodych ludzi, ale niech o tym piszą młodzi ludzie, bo siedzą, że tak powiem, w temacie. Niech piszą wszyscy, no i ja też. Nie zaszkodzi. Nie opiszę nic o kulinariach, bo jak zrobiłem kiedyś rosół, to łyżka stanęła i i się wygłupiłem

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gdyby nie pojawiła się żadna krytyka bardzo bym się zdziwił, albo popadł w samouwielbienie. :) (i to bynajmniej nie sarkazm)

Napisałem na taki temat, a nie inny bo akurat to mnie ostatnio poruszyło. Może i tekst jest infantylny, może i tematyka nieco oklepana. Tym bardziej jeśli ktoś uważa, że tekst ma uchybienia powinien wystawić stosowną swoim zdaniem ocenę. W końcu to nie Nasza Klasa, żebym się miał za to obrazić i skasować konto. Jestem początkujący i szczerze mówiąc nie mam wielkich ambicji dziennikarskich. Nie było też moim zamiarem obrażanie kogokolwiek, ani pisanie pod publiczkę. Wyraziłem swoją opinię na temat który mnie intryguje, a tekst jest na tyle krótki, że można chyba przeboleć tak niewielką stratę czasu. :)

Panie Witoldzie:
Może i jest cała masa tematów lepszych, bardziej ambitnych, kontrowersyjnych, ale po pierwsze Pana pokolenie uznaje za interesujące nieco inne rzeczy (po prostu ma Pan bogatsze doświadczenie), po drugie zaś nie mam zamiaru wypowiadać się na tematy, o których nie mam pojęcia. Widziałem już skutki takich prób i chyba wolę się nie ośmieszać. Za to chętnie przyjmuję konstruktywną krytykę.

Panie Pawle:
Pozwolę sobie zauważyć, że akurat Trójca Święta nie jest za najlepszym dowodem na politeizm Chrześcijaństwa. W końcu dogmat mówi, że Trójca to właściwie jeden byt, a więc monoteizm.
Choć już kult świętych "specjalistów" od różnych rzeczy jest argumentem całkiem niezłym.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Witoldzie, temat wydaje Ci się trywialny, bo może zbyt łatwo przechodzimy nad tym wszystkim do porządku dziennego. Mówi się o relatywizmie moralnym współczesnych katolików, o odchodzeniu od praktyk religijnych, tymczasem zjawisko, o którym wspomina Autor KK dopuszcza, broniąc się uparcie prze zarzutem bałwochwalstwa.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pawle, zerknij na sześć prawd wiary. Już pierwsza prawda brzmi "Jest jeden Bóg".
Jeden Bóg w trzech Osobach - oto Trójca Święta.
Nijak to monoteizmowi chrześcijaństwa nie przeczy.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.