Facebook Google+ Twitter

Kubica miał pecha. Kombinacje w deszczu podczas GP Malezji

To był szalony wyścig, który oglądało się fatalnie. Kubica był znów pechowy; zwycięstwo przypadło Buttonowi. Normalny wyścig trwał jedynie do 25. okrążenia.

 / Fot. PAP JENS BUETTNERRobert Kubica tym razem postanowił nie fundować nam negatywnych przeżyć pod koniec wyścigu. Wszelkie nadzieje postanowił odebrać jeszcze przed wyścigiem. Silnik w jego bolidzie odmówił posłuszeństwa jeszcze przed startem. Na okrążeniu rozgrzewającym usłyszeliśmy komunikat Roberta, że coś jest nie tak, jak być powinno. Kubica do startu stanął, ale z ruszeniem z pola startowego nr 6 było ciężko. Po dwóch okrążeniach zobaczyliśmy stojący na poboczu, pusty już, bolid Kubicy. Przez cały poprzedni sezon jednostka napędowa BMW nie zawiodła ani razu. W tym sezonie, gdy kierowcy na wszystkie 17 wyścigów mają osiem jednostek napędowych, Kubicy zostało już tylko sześć.

Do 25. okrążenia...

...był to normalny wyścig. Widzieliśmy dużo manewrów wyprzedzania i emocjonującą walkę. Głównymi aktorami byli Fernando Alonso, skutecznie odpierający ataki szybszych kierowców oraz Nick Haidfeld, któremu szło nieco gorzej. Prowadził zdecydowanie Jenson Button, za nim jechali Jarno Trulli oraz Rubens Barichello.

Na 25. okrążeniu...

...zaczął padać deszcz. W tym momencie połowa stawki była już po wizytach w boksach, podczas których były im zakładane slicki, w nadziei, że deszcz nie zacznie padać. W komfortowej sytuacji, jak się wydawało byli ci, z większą ilością paliwa na pokładzie. Mogli oni poczekać na rozwój sytuacji pogodowej i wtedy dopasować opony do deszczu lub jego braku. Gdy zaczęło padać, kierowcy zmieniali opony na deszczowe. Po kilku okrążeniach, część zespołów zaczęła znów prosić swoich kierowców do boksów i zmieniać im opony na przejściowe. To był błąd. Chwilę później nad torem Sepang rozpętała się prawdziwa ulewa; taka jaką darzyła nas pogoda w piątek i sobotę.

Czerwona flaga

Po przejechaniu 32 okrążeń na tor wjechał safety car. Kilkadziesiąt sekund później zobaczyliśmy czerwone flagi. Wyścig został przerwany, a zdezorientowani kierowcy ustawili się na linii startu. Przez kilkanaście minut oglądaliśmy suszących buty kierowców i zakrywających silniki mechaników. Wszyscy czekali na decyzję sędziów. Byliśmy świadkami ogromnego zamieszania, niewielu wiedziało jaka jest klasyfikacja wyścigu. Zamieszanie trwało kilkadziesiąt minut. Nie otrzymywaliśmy żadnych komunikatów co dalej. Nad torem zapadał zmierzch, wody na torze było coraz więcej. Sędziowie z uporem maniaka starali się wyścig dokończyć, mimo że można było go zakończyć, uznać wyniki i przyznać zawodnikom połowę punktów za poszczególne miejsca. Była to kuriozalna sytuacja w świetle tego, jak bardzo FIA "dba o bezpieczeństwo" kierowców obniżając liczbę koni i obrotów w silnikach F1. Teraz narażali kierowców na jazdę w kałużach przy zapadającym zmroku.

Kierowcy byli przeciw

Ostatecznie sędziowie zdecydowali się na zakończenie wyścigu i uznanie wyników z okrążenia 31. Stało się zgodnie z życzeniem kierowców, którzy nie chcieli kontynuować jazdy. Ostatecznie wygrał Jenson Button, kolejne miejsca zajęli Heidfeld, Glock, Trulli, Barichello, Webber, Hamilton i Rosberg. Na oficjalne wyniki musimy jednak poczekać bo w wyniku protestów i analiz mogą się one jeszcze zmienić. Zgodnie z regulaminem jednak kierowcy dostali za GP Malezji po połowie punktów. Drugie zwycięstwo Buttona zwiększyło jego przewagę w klasyfikacji generalnej F1. Robert Kubica poczeka na swoje pierwsze punkty do kolejnego wyścigu i miejmy nadzieję, że odrobi z nawiązką straty z dwóch pierwszych eliminacji. A następne GP za dwa tygodnie w Chinach.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Na szczęście wyszedłem z domu;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.