Facebook Google+ Twitter

"Kubuś Fatalista i jego pan" w wydaniu drugim, poprawionym

Skoro - jak twierdzi Kubuś Fatalista – wszystko co nas spotyka na świecie dobrego i złego zapisane jest w górze, to widocznie spektaklowi Montowni pisana jest ciągła metamorfoza. Dzięki niej, spektakl nabiera kształtów.

 / Fot. Julia SheveloffNależało się spodziewać, że nie będzie łatwo. Przeniesienie na scenę XVIII-wiecznej powiastki filozoficznej było zadaniem ryzykownym. Krzysztof Stelmaszyk, reżyser wystawianego w Och-Teatrze „Kubusia Fatalisty i jego pana”, postanowił jednak sięgnąć po słynną adaptację Witolda Zatorskiego z 1976 roku. - Ciężko jest przekazać całą problematykę tego utworu. Zatorski postawił na erotykę, przy okazji nie zapominając o sprawach społecznych. Sprawdzimy, czy między komedią a dramatem jest miejsce na coś jeszcze - obiecywał reżyser przed premierą.

Posiadanie w ręku: primo - słynnej adaptacji , secundo: słynnego zespołu Teatru
Montownia, chyba zaprowadziło Krzysztofa Stelmaszyka na manowce. W efekcie, na próbie generalnej 26 marca, Kubuś (Rafał Rutkowski) szarżował, Pan (Jan Monczka) ginął w oczach, a pozostali aktorzy robili co mogli, by jakoś zaistnieć. Na okrasę rozbrzmiewały kiczowate piosenki, których obecność naprawdę trudno uzasadnić. Całość sprawiała wrażenie, jakby reżyser nie bardzo wiedząc jakiego efektu oczekuje, postawił na improwizację.

Na szczęście zadziałał instynkt samozachowawczy aktorów i już kolejne przedstawienia przyniosły pewne zmiany, zwłaszcza w kreacjach Kubusia i Pana, uczyniwszy spektakl lżejszym i inteligentniejszym. Dobrze się też stało, że Rutkowski przestał występować w spektaklu jednego aktora i para Kubuś – Pan, faktycznie zaczęła grać ze sobą, a nie obok siebie.

Kubuś Rafała Rutkowskiego to taki aktorski samograj, wykorzystujący nieco stylistykę Montowni i sprawdzone gagi. Uroczy, zaradny, energiczny, dowcipny - może się podobać, choć jest to bardziej chłopak z „czerniakowskiej ferajny”, niż błyskotliwy reprezentant nowej epoki.

Pan, w wykonaniu Jana Monczki, też się zmienił od premiery. W obecnej wersji jest początkowo wyraźnie uzależniony od sprytnego Kubusia. Nieporadny, zdający się na decyzje służącego, wydaje się być nieszkodliwym safandułą, który przystał na nowy układ, akceptując bieg historii. Z czasem jednak okazuje się, że potrzebuje on Kubusia także jako psychoterapeuty. Pan domaga się od służącego opowieści o jego amorach, jakby chciał usłyszeć coś, co poprawi jego marne samopoczucie i pomoże zmierzyć się ze skrywaną tajemnicą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.