Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

34824 miejsce

Kujawsko- Pomorskie Dożynki Wojewódzkie 2006 w Radziejowie

Podniosłe wydarzenie czy impreza dla ubogich? Czyli o tym, co się działo 3 września 2006 w mieście Radziejowie.

Koniec wakacji stał sie faktem, a wraz z nimi praktycznie skończyło się lato. Jak co roku w wielu wsiach i miasteczkach zaczął się sezon dożynkowy. Rolnicy, ale nie tylko, gromadzą się, by świętować zakończenie zbiorów. Modne są centralne obchody takich uroczystości z udziałem władz wyższego szczebla. Tak też było w województwie kujawsko-pomorskim, gdzie wojewódzkie dożynki zorganizowano w Radziejowie. Gospodarzami imprezy byli: Waldemar Achramowicz, marszałek województwa kujawsko-pomorskiego , Lucjan Walczak, starosta radziejowski, burmistrz Radziejowa Sławomir Bykowski i Jerzy Zmierczak, wójt gminy Radziejów. Impreza odbyła się 3 września.

Od godziny 10 można było zwiedzać stoiska wystawców przybyłych na dożynki, ulokowane w tzw.Gospodarze dożynek i zaproszeni goście miasteczku ruchu drogowego, przemianowanym chwilowo na "tereny wystawowe".
Odbyły się tam: regionalna wystawa bydła mlecznego, wystawa maszyn i sprzętu rolniczego, wystawa środków do produkcji rolnej i wystawa szkółkarska, choć co do tego ostatniego można mieć zastrzeżenia - było tylko jedno stoisko z sadzonkami truskawek i drugie z kaktusami, które jednak z polskim rolnictwem wiele wspólnego nie mają. Przesadzone były szacunki organizatorów co do liczby wystawców. Spodziewano się ich kilkuset. Powiedzmy, że było ich kilkunastu, najwyżej kilkudziesięciu. Na terenie Miejskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji rozlokowane były stoiska promocyjne poszczególnych powiatów, instytucji, organizacji i firm.

Orszak dożynkowy Przed godziną 12, po Stadionie Miejskim, przemaszerował orszak dożynkowy oraz wygłoszono okolicznościowe przemówienia. Trzeba przyznać, że wieńce a nie słowa zrobiły imponujące wrażenie. Następnie została odprawiona msza święta przez biskupa seniora Bronisława Dembowskiego, prałata Stanisława Łosiakowskiego i o. Stanisława Siergieja  OFMConv. Zarówno w homilii księdza biskupa, jak i pozostałych przemówieniach, wielokrotnie został wyrażony szacunek dla pracy rolników, zwłaszcza w kontekście trudnych w tym roku warunków pogodowych. Ostra i długa zima, susza w lipcu i nadmiar opadów w sierpniu dały się we znaki. Mimo niskich plonów tradycji stało się zadość i dożynki musiały sie odbyć.

***

Nasuwa się pytanie - po co odbywają się takie imprezy - bo tak nakazuje tradycja? Tradycja - piękne, ale często puste i wyświechtane słowo. Bo rolnicy chcą podziękować za plony, jakiekolwiek by one nie były? Komu? Bogu? No, msza była, to może i Bogu... A może, jak mawiali starożytni, ludowi potrzeba chleba i igrzysk? W tym roku chleba nie ma, to niech sie chociaż ludzie rozerwą. Zwłaszcza w takiej kulturalnej głuszy, jaką jest Radziejów. W końcu coś się w powiecie dzieje. A może dożynki to sprawa polityczna? W tym roku, u progów wyborów samorządowych, trudno nie oprzeć się takiemu wrażeniu. Najpierw z ust marszałka województwa posypała się lista inwestycji na rzecz obszarów wiejskich a potem, z własnej inicjatywy, zastąpił młodzież częstującą chlebem dożynkowym zebranych na trybunach ludzi. Uprzejmość? Grzeczność? A może marketing polityczny? Na pewno pozostanie niesmak po tym, jak wokalista zespołu Happy End zarekomendował swojego rzekomo szkolnego kolegę na burmistrza Radziejowa (nota bene byłego burmistrza i potencjalnego kandydata na to stanowisko w zbliżających się wyborach).

Jak na taką rangę uroczystości, organizatorzy nie popisali się, dobierając repertuar występów i koncertów. Orkiestra dęta, zespoły ludowe, kapela pana Janka - to można jeszcze zrozumieć, bo to w końcu święto ludowe, ale gwiazda popołudnia (bo przecież nie wieczoru) - odkurzone dinozaury - Happy End oraz jakieś lokalne zespoły-potwory śpiewające sialalajki, entuzjazmu raczej nie wzbudzają.

Z drugiej strony i lud zbyt wymagający nie jest, bo przecież dobrze, że w ogóle coś sie dzieje! Poza tym jest grochówka za darmo i piwa do woli, bo miejsc w ogródkach piwnych to chyba było więcej niż na trybunach stadionu. Tylko pogoda nieco niesprzyjająca, bo cały dzień wiał dość silny wiatr, a pod wieczór zaczęło padać. Ale jak się bawić, to się bawić. I tylko zziębniętych i znudzonych policjantów żal...
 


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

zero kometarzy cóz ja pozdrawiam i zachęcam do pisania i przegladania własnych pozdrawiam Salvatore

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.