Pozycja materiału w rankingach:
Autor usunął profil
Dwa dni temu poranne niebo nad Mazowszem rozświetlił niezwykle jasny meteor - tak jasny, że podejrzewano nawet upadek meteorytu! Dopiero dzisiaj obserwatorzy Polskiej Sieci Bolidowej ujawnili szczegółowe informacje o tym zjawisku.

13 października o godzinie 4.52 niebo nad centralną Polską rozświetliła kula ognia. Pojawiła się nad Płockiem i poleciała na północny wschód, w kierunku Ostrołęki. - Był to niezwykle jasny meteor - tłumaczy Kamil Złoczewski z Pracowni Komet i Meteorów, stowarzyszenia zajmującego się badaniami takich zjawisk. - Potocznie meteory nazywa się "spadającymi gwiazdami" i rzeczywiście przypuszczaliśmy, że ten meteor mógł dać spadek meteorytu - dodaje.
Informacje o zjawisku przez dwa dni były owiane tajemnicą. Dzisiaj Żołądek przedstawia wstępne wyniki obliczeń. - Bolid zaczął być widoczny na wysokości 82 km, a po 4 sekundach lotu nastąpił rozbłysk do -8 magnitudo, czyli meteor świecił kilkaset razy jaśniej niż najjaśniejsze gwiazdy nocnego nieba! Po następnych 5,5 sekundach meteor zgasł - opisuje Przemysław Żołądek. Niestety meteorytu z tego nie będzie, choć było dosłownie o włos! - Mielibyśmy szansę znaleźć mały meteoryt, gdyby bolid był zaledwie 10 razy jaśniejszy - podkreśla prezes Pracowni.
Astronomowie oceniają, że niemal codziennie między Ziemią a Księżycem przelatuje obiekt o średnicy kilku metrów, jednak większość z powodu małej jasności pozostaje niezauważona. W ostatni wtorek kilkumetrowa planetoida 2010 TD54 minęła Ziemię w odległości zaledwie 46 tysięcy km. Kilka razy do roku zdarza się jednak, że skała takich rozmiarów trafia w naszą atmosferę, powodując powstanie zjawiska bolidowego i dając spadek meteorytu. Niestety obiekt, który spowodował kulę ognia nad Mazowszem, był zbyt mały, aby rozpocząć poszukiwania odłamków skalnych.Zobacz także:
Artykuły
(14)
Galerie
(4)
Średnia ocen
(4.59)
Wiek: 27 | Miejscowość: Warszawa | Kraj: Polska
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Kamila Karaskiewicz 18.10.2010 14:17
http://nowemiasto.wm.pl/21824,Jako-jeden-z-dwoch-Polakow-nagral-lecacy-bolid.html
Autor usunął profil 17.10.2010 11:50
Dziękuję za dobre oceny artykułu :)
Temat jest mi bliski, staram się popularyzować astronomię, szczególnie tę miłośniczą.
Jeśli chodzi o miejsce potencjalnego spadku, to PKiM nie ujawnia takich danych - właśnie w obawie przed poszukiwaczami, którzy chcieliby spieniężyć okaz. Pracowni chodzi bowiem o to, żeby "złapać bolid w sieć", obliczyć miejsce spadku (jeśli był możliwy), a potem wysłać tam ludzi, którzy przekażą znalezisko odpowiednim instytucjom, a nie przypadkowym osobom oferującym odpowiednio dużą kwotę. M.in. właśnie dlatego dopiero dwa dni po przelocie bolidu mogłam opublikować tę informację.
BARBARA Romer Kukulska 16.10.2010 11:19
Ten meteor mi przypomina pewną "meteorzycę" hehee ;) też tak przelatuje i nigdzie na dobre wpaść nie może. ;))) dobra. żarty na bok.
Te zjawiska są fascynujące. Szkoda, że tak mało się o nich dowiadujemy. Dlatego WIELKIE dzięki autorce tego newsu!
Wojciech Arciszewski 16.10.2010 10:34
Bardzo ciekawe info dla mnie, bo po raz pierwszy dowiedziałem się o Polskiej Sieci Bolidowej. Daje więc koleżance +5.
Robercie, wiem chyba o czym myślisz.Gdyby tak namierzyć i znaleźć taki meteoryt to można potem nieźle swój domowy budżet podreperować. Kiedyś oglądałem reportaż o zawodowych łowcach meteorów, co to Syberię przeczesują, wykopują , a potem na światowej giełdzie sprzedają za całkiem duże pieniądze.
To ciekawy świat znawców, handlarzy i kolekcjonerów meteorytów.
Robert Grzeszczyk 15.10.2010 15:47
Ciekawe, gdzie mógł uderzyć, bo rozumiem, że w całości się spalił lub też rozbił w drobny mak.
Donald Pottier i jego jet car, czyli... 6 tys. KM. Zobaczcie sami!
(odsłon: +1054)