Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

871 miejsce

Kułaga i Magiera. Od kilku lat bawią widownię podczas meczów

  • Źródło: Dziennik Zachodni
  • Data dodania: 2006-08-25 14:28

Scenariusz każdego meczu mają przygotowany wiele dni wcześniej. Jeszcze kilka lat temu najważniejsze było, by przed meczem złapać kontakt z publicznością. Teraz są rozpoznawalni. I robią wszystko, aby kibice się nie nudzili, bo to ich praca

fot. Dziennik Zachodni Tandem Grzegorz Kułaga i Marek Magiera powstał przed trzema laty, kiedy z prowadzenia spotkań siatkarskiej Ligi Światowej zrezygnował Bartosz Heller. Do tej pory nie wiadomo, czy to Liga wykreowała ich, czy oni Ligę. Pewne jest to, że przed dziewięciu laty Grzegorz Kułaga musiał stworzyć coś, co przyciągnie tłumy kibiców do hali. Polska reprezentacja siatkarska nie liczyła się wówczas w świecie, a działaczom mogliśmy zaimponować tylko niecodzienną atmosferą.

Hutnik i amator

Marek Magiera i Grzegorz Kułaga są niemal równolatkami. Magiera urodził się w Częstochowie, próbował podobnie jak znany z występów w warszawskiej Legii brat - Jacek, zostać sportowcem. Trafił jednak do grupy, gdzie rozrywka była ważniejsza niż treningi.

Po dziesięciu latach dogłębnych studiów skończył politechnikę, ale na ostatnim egzaminie obiecał, że do huty nigdy nie wejdzie. Na razie słowa dotrzymuje. Wtedy już rozpoczął współpracę z lokalnym radiem "City". Cały czas był blisko sportu. Pisywał do różnych redakcji, rozpoczął pracę spikera w hali AZS Częstochowa. Od roku współpracuje z Polsatem Sport.

Grzesiek Kułaga jest artystą. Całe jego życie kręciło się wokół sztuki. Jest aktorem samoukiem. Szczecińskie środowisko aktorskie, skąd wywodzi się Kułaga, zastanawia się, jak to jest, że facet, który nie ma wykształcenia aktorskiego, wystawił ponad 500 spektakli.

Na fali sukcesów Kułagi i Magiery na rynku pojawia się coraz więcej duetów, które starają się kopiować, naśladować czy nawet podrabiać mistrzowski tandem.

Efekt widoczny dla kibiców to mecz. Jednak praca tandemu rozpoczyna się na trzy dni przed każdym spotkaniem.

Marek Magiera: - Musimy dopilnować, by cała masa sprzętu, który przywozimy, była rozstawiona tak, jak zaplanowaliśmy. Musimy się trzymać wszystkich regulaminów światowej federacji. Pracuje przy tym wielu ludzi z obsługi technicznej. Do tego dochodzą odprawy z władzami FIVB, którym przedstawiamy scenariusz każdej imprezy. Na koniec próby, które mogą trwać nawet cztery godziny. Podczas samego spotkania podział jest jasny. Kułaga odpowiada za muzykę, Magiera krzyczy, a tylko czasem mówi do mikrofonu.

Choć zwiedzili już większość hal sportowych w Polsce, zapytani o tę jedyną, zgodnie odpowiadają: Spodek.

Magiera: - Nie da się w prosty sposób odpowiedzieć, dlaczego tak jest. Może dlatego, że tam wszystko się rodziło. Może dlatego, że trybuny są dookoła boiska. Spodek to jest Spodek.

Sygnaliści

Nie chcą sterować kibicami. Wolą dawać sygnał do ataku, moderować doping. Kiedyś ktoś zarzucił Kuładze, że za dużo gra, a on tylko daje dwa dźwięki, żeby wszyscy równo zaczęli. Duet Kułaga-Magiera "robi" też Małysza, czyli kieruje dopingiem podczas zawodów na Wielkiej Krokwi w Zakopanem.

Kułaga: - Za pierwszym razem otrzymaliśmy od organizatorów kartki ze scenariuszem. Punkt po punkcie, minuta po minucie. Jednak kiedy weszliśmy na skocznię, mogliśmy go wrzucić do kosza. Na wiele godzin przed konkursem na skoczni było już 20 tysięcy osób i trzeba było rozpocząć doping.

Magiera nie potrafi wskazać ich największego sprzymierzeńca na boisku. Zapytany, czy jest nim libero polskiej reprezentacji Krzysiek Ignaczak, odpowiada, że "Igła" jest chodzącym wulkanem, który wybucha dopiero na boisku. Poza nim to najspokojniejszy na świecie człowiek. Ich największym sprzymierzeńcem jest dobra gra całej drużyny. Jeśli chłopcom idzie na boisku, to machina kibiców jest nie do zatrzymania.

Scenariusz każdego meczu mają przygotowany wiele dni wcześniej. Jeszcze kilka lat temu najważniejsze było, by przed meczem złapać kontakt z publicznością. Teraz nie muszą już o niego zabiegać. Są rozpoznawalni. Jednak na każde spotkanie wymyślają coś nowego, by publiczność się nie zanudziła.

Jak najmniej rycerza

Kułaga: - Motyw z "Madagaskaru", czyli "wyginam śmiało ciało", po raz pierwszy pojawił się podczas tegorocznych spotkań z Amerykanami w Spodku. Pomysły powstają w samochodzie. Jedziemy, włączamy radio, słyszymy jakiś kawałek i jeśli naszym zdaniem pasuje, przenosimy go do hali. Motyw z Madagaskaru przyjął się właściwie z miejsca. Podobnie jak wiele lat temu "Mały rycerz".

Magiera: - Ten motyw gramy tylko, jeśli drużynie nie idzie. Tak było od samego początku. Życzylibyśmy sobie, żebyśmy nie musieli go grać nigdy więcej.




Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.