Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

59813 miejsce

Kulisy północnokoreańskich gułagów

"W bardzo rozbudowanym systemie północnokoreańskich obozów pracy, więzionych obecnie jest od 150 do 200 tysięcy osób" - ostrzega najnowszy raport waszyngtońskiego komitetu na rzecz praw człowieka. Wśród "wrogów reżimu" znajduje się również wiele kobiet i dzieci.

Północnokoreańscy żołnierze na granicy ze swoim południowym sąsiadem / Fot. SRA JEFFREY ALLENŚmierć w grudniu 2011 r. dotychczasowego przywódcy "skansenu stalinizmu", jak nazywana jest w żargonie dyplomatycznym Korea Północna, wyzwoliła iskrę nadziei na zmiany w tym kraju. Lecz twarde rządy Kim Dzong Ila zamierza kontynuować jego młodszy syn, co pokazał już nieudanym startem rakiety ze sztucznym satelitą, który wywołał sporo zamieszania w regionie wschodniej Azji. O ile na dokładniejszą ocenę "panowania" Kim Dzong Una trzeba będzie poczekać kilka lat, to już dziś możemy stwierdzić, co na pewno w Korei Północnej się nie zmieni. 10 kwietnia br. waszyngtoński komitet na rzecz praw człowieka w Korei Północnej (The Committee for Human Rights in North Korea, HRNK) opublikował szokujący raport "Ukryty Gułag. Druga edycja", który szczegółowo opisuje prowadzony od lat przez Phenian system represji więźniów sumienia. Na podstawie wywiadów z ponad 60 byłymi osadzonymi w północnokoreańskich obozach pracy i analizy zdjęć satelitarnych, powstał niewyobrażalny obraz okrucieństwa stosowany przez komunistyczny reżim.

230-stronicowy raport opisuje funkcjonowanie Kwan-li-so, czyli obozów pracy dla więźniów politycznych z Korei Północnej, w których według różnych szacunków może obecnie przebywać 150-200 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci. W takich pilnie strzeżonych miejscach odosobnienia trafiają "społeczni, polityczni, ekonomiczni czy ideologiczni dewianci, którzy nie pasują oraz zagrażają koreańskiemu społeczeństwu". Za kratki trafiają całe rodziny, nawet o dwa pokolenia wstecz, jeśli zostaną uznani za "wrogów ludu". Takie obozy pracy charakteryzuje przede wszystkim połączenie bardzo niskich racji żywnościowych z ekstremalnie twardymi warunkami pracy. System celowo utrzymuje osadzonych na pół-głodzie, aby sprawić im ogromne cierpienie a zarazem nie spowodować szybkiej śmierci. Jako składniki diety mają stanowić rośliny, trawa, kora z drzew, szczury czy węże. Według relacji byłych więźniów obozów, wystarczy złamanie reguł w nich panujących, a osadzony zostaje poddany nieludzkim torturom. Publiczne egzekucje przez powieszenie czy rozstrzelanie jest codziennością w zakładach typu Kwan-li-so.

W północnokoreańskich gułagach przebywać może obecnie od 150 do 200 tys. mieszkańców kraju / Fot. Saavem/www.sxc.hu"Były więzień numer 27 stracił swoje przednie zęby z powodu ciężkiego pobicia", "były więzień numer 8 był świadkiem sześciu przymusowych aborcji w obozie pracy w połowie 2000 r.", "Koh Jyon-mi (...) była tak torturowana przez dotkliwe pobicie oczu, głowy, okolic ust, że wymagała pomocy w szpitalu, gdzie była nieprzytomna przez dziesięć dni" - to tylko niektóre, bardzo poruszające świadectwa okrucieństwa w północnokoreańskich obozach pracy. Bezwzględność komunistycznego aparatu represji dokładnie widać na przykładzie Kima Yonga, który na własnej skórze odczuł obozowe życie. Gdy miał siedem lat (1957 r.), jego ojciec i brat zostali zatrzymani za podejrzenie szpiegostwa na rzecz Stanów Zjednoczonych a potem straceni. Matka Kima w obawie o przyszłość syna, umieściła go w sierocińcu pod zmienionym nazwiskiem. Kim dzięki błyskotliwej karierze został wysoko postawionym oficerem północnokoreańskiej policji, ale gdy jego pochodzenie wyszło na jaw, został aresztowany na trzy miesiące. W obozie Moonsu był poddawany bardzo dotkliwym torturom, m.in. był związany bez ruchu przez dłuższy czas w pozycji klęczącej.

Czytaj dalej --->


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

Nie wiem według jakiego rozumowania, ale na pewno nie mojego. Po prostu pomyślałem sobie o niektórych Polakach, którzy wprawdzie żyli w PRL, ale sądząc po wypowiedziach mają już totalną sklerozę i nasze demokratyczne państwo określają jako dyktaturę. Niech sobie poczytają i poprzypominają co trzeba...

Komentarz został ukrytyrozwiń
Benedykt Present
  • Benedykt Present
  • 20.04.2012 19:14

Wszyscy autorzy przyjęli "na wiarę" co zostało im zapodane. Tylko "john" ma jakieś migawy, to znaczy widzi szerzej, bez klapek na oczach. Panu Grzegorzowi Winkowi proponuję wpaść na Tahrir Square, o którym nikt poza CNN już nie mówi - okrutny dyktator Hosni Mubarak obalony, cel osiągnięty. Pozdrawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń
john
  • john
  • 20.04.2012 17:49

Grzegorz Wink:

według takiego rozumowania powyższy temat jest bez znaczenia wobec hitlerowskich obozów zagłady...
zło to zło i nie ma znaczenia jaki ma sztandar

do Autora: wszystko ok, jednak amerykańskie organizacje niewiele się zajmują dyktaturami i łamaniem praw człowieka w krajach rządzonych przez marionetki Waszyngtonu

Komentarz został ukrytyrozwiń

Warto żeby przeczytali go wszyscy uważający, że w Polsce jest jakaś dyktatura...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.