Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

88083 miejsce

Kulisy zamordowania prezydenta Łodzi w 1927 roku? Cz.2

Dlaczego prezydent Łodzi Marian Cynarski zginął? Czy jego zabójstwo miało podłoże polityczne? Czy ustalona wersja zdarzeń odpowiada prawdzie?

Skan fragmentu gazety / Fot. Marek ChorążewiczDlaczego nie brano pod uwagę zabójstwa na tle politycznym?

Było to dla mnie początkowo zagadką, ponieważ w tamtym okresie w prasie były częste wzmianki o morderstwach na tle politycznym. Wydaje się, że to co napisała "Ilustrowana Republika" 15 kwietnia dużo wyjaśnia:
"Wczoraj po dokonanym zamachu różne ciemne osobistości starały się lansować wiadomość, jakoby mord dokonany został na tle politycznem. Z naciskiem należy podkreślić, że wersja ta jest kłamliwa i obliczona na wyzyskanie sytuacji przedwyborczej dla tajnych celów. Ś. p. prezydent Cynarski ostatnio stał zdala od walk partyjnych i nie eksponował się. W żadnym stronnictwie, nawet wśród komunistów nie miał zaciętych wrogów. Wersje tę należy zdusić w zarodku, aby nie mąciły atmosfery politycznej w Łodzi".

Prawdopodobny przebieg zdarzeń

Okazało się, że aresztowany Adam Walaszczyk nie miał pracy już od 11 września ubiegłego roku, a w jej poszukiwaniu dotarł aż do wiceprezydenta Groszkowskiego, który odmówił mu pomocy. Zdenerwował się bardzo tym faktem i w pierwszym porywie złości postanowił zamordować wiceprezydenta przy pierwszej sposobności (tak wynikało z jego późniejszych zeznań). Jednak po dłuższym namyśle postanowił udać się jeszcze po pomoc do prezydenta, ale urzędnicy nie zezwolili mu na kontakt z Cynarskim.

Dowiedział się, o której godzinie prezydent wychodzi z domu do pracy i przed jego domem 13 kwietnia postanowił spotkać się z nim i przedłożyć mu prośbę o pomoc w zatrudnieniu. Gdy prezydent odmówił, Walaszczyk najpierw słownie go obraził i wygrażał, że się zemści. Prezydent opowiedział nawet o tym fakcie w pracy.

Po nieudanym spotkaniu z prezydentem, gdy Walaszczyk wracał do domu natknął się na swojego znajomego 21-letniego Kazimierza Rydzewskiego. Opowiedział mu o wszystkim i od tej pory miał już w nim pomocnika podtrzymującego go w zamiarach dokonania zabójstwa prezydenta.

Rano 14 kwietnia 1927 roku, Walaszczyk za ostatnie pieniądze kupił w sklepie przy ulicy Nowomiejskiej 15 długi wąski nóż kucharski, za który zapłacił 4 zł 50 gr. Po czym spotkał się z Rydzewskim na Placu Wolności i oddzielnie udali się pod dom prezydenta, gdzie dokonali zbrodni. Rydzewski miał złapać prezydenta za prawą rękę, aby nie sięgnął po pistolet, a Walaszczyk zadał Cynarskiemu cios w brzuch, wbijając nóż aż po rękojeść.

Uciekając z miejsca zdarzenia rozbiegli się w przeciwnych kierunkach. Walaszczyk przebiegając przez ulicę omalże nie wpadł pod samochód Scheiblera, potomka najsłynniejszego przemysłowca XIX. wiecznej Łodzi, który w tym momencie akurat przejeżdżał ulicą Andrzeja.

Z relacji świadków wynika, że kwadrans przed godziną 11.00 na klatkę schodową przy ulicy Andrzeja 4 weszła woźna (z ośmioletnim synkiem) udając się do biura nauczycieli szkół powszechnych, mieszczącego się na III piętrze. Natknęła się na dwóch mężczyzn stojących na parterze przy drzwiach mieszkania B. Kutnera, właściciela niewielkiego sklepiku. Ponieważ mężczyźni jej nie zaczepiali, a właściwie odwrócili się od niej, wspinała się dalej schodami do celu.

Mniej więcej w tym samym czasie prezydent Cynarski wyszedł ze swojego mieszkania na drugim piętrze i zakładając rękawiczki schodził wolnym krokiem na dół, bo stangret z powozem czekał na niego przed posesją. Podobno chłopczyk nawet ukłonił się panu prezydentowi.

Gdy Cynarski zszedł już na pierwsze półpiętro morderca ugodził go nożem zadając potężny cios w brzuch. Chociaż wszystko działo się błyskawicznie, to jednak musiało dojść do jakiejś krótkotrwałej szarpaniny, ponieważ znaleziono spinkę wyrwaną z gorsu prezydenta (dawniej tak określano przednią część koszuli męskiej).

Już z rozprawy sądowej wiadomo, że biegnącego mężczyznę widziało nawet kilka osób, bo jak zeznał Walaszczyk po wydarzeniach na klatce schodowej on pobiegł w stronę ulicy Piotrkowskiej, a jego kompan Rydzewski w przeciwnym kierunku, w stronę alei Kościuszki. Jakiś policjant widział jednego z nich, prawdopodobnie Rydzewskiego, ale przecież nie wiedział co wydarzyło się kilkadziesiąt sekund wcześniej i gdy tamten rzucił mu wyjaśniającą informację, iż biegnie po lekarstwo do apteki, policjant nie reagował.

Sylwetka Mariana Cynarskiego

Marian Cynarski, syn Jana, byłego urzędnika kolei nadwiślańskiej, a następnie kasjera banku handlowego w Warszawie i Antoniny z Żurakowskich, urodził się w Warszawie 21 kwietnia 1880 roku. Po ukończeniu 5. gimnazjum filologicznego w Warszawie w 1898 roku wstąpił na wydział prawny Uniwersytetu Warszawskiego, który ukończył w 1902 roku. Następnie odbył aplikację sądową w sądzie okręgowym w Warszawie, jako kandydat do posad sądowych i podsekretarz sądu. W 1906-1907 r. zajmował stanowisko zastępcy sędziego śledczego w Żyrardowie, gdzie również pracował społecznie. Założył Towarzystwo Artystyczno-Literackie, a następnie był jednym z założycieli "Klubu narodowego", w którym piastował rolę pierwszego wiceprezesa. Właśnie ta społeczna działalność nie podobała się współczesnym władzom rosyjskim i w październiku 1907 roku prezes izby sądowej Posnikow odwołał go ze stanowiska. Został przeniesiony do Radomia, gdzie pracował na stanowisku zastępcy sędziego śledczego do 1910 roku, a współpracownicy wybrali go nawet na sędziego śledczego, ale władze ministerialne nie zatwierdziły go na tym stanowisku.

Wyjechał więc do Rosji szukać szczęścia w dalszym rozwoju zawodowym. Tam pracował na stanowisku sędziego śledczego do października 1917 roku. W tym właśnie roku porzucił państwową posadę i zajął się w Petersburgu pomocą Polakom, ofiarom wojny. Powrócił do kraju w lipcu 1918 roku i za sprawą rady regencyjnej objął w Łodzi stanowisko sędziego śledczego, a marszałek Piłsudski mianował go 28 lipca w 1919 roku sędzią Sądu Okręgowego w Łodzi.

Niezależnie od pracy sądowniczej piastował różne stanowiska w administracji łódzkiej oraz pracował społecznie. Z wielką pasją oddał się na terenie Łodzi pracy pedagogicznej wykładając w gimnazjach historię Polski, psychologię, logikę i prawoznawstwo.
W 1923 roku został wybrany na radnego Łodzi, a jeszcze tego samego roku 24 lipca, na posiedzeniu rady miejskiej wybrano go na prezydenta Łodzi.

Żoną Cynarskiego była Stefania z Biernackich, z którą miał troje dzieci.

Moja uwaga do informacji biograficznej Cynarskiego

W czasie zbierania informacji o Marianie Cynarskim, szczególnie nastawiłem się na wyszukanie tych negatywnych, ponieważ wielu urzędników w tamtych czasach, łącznie z tymi na najwyższych stanowiskach, byli postrzegani przez pryzmat bogacenia się kosztem publicznych pieniędzy.

W zasadzie trudno było znaleźć jakiekolwiek bardzo negatywne o nim opinie. Nie zrobiło nawet na mnie szczególnego wrażenia to, że spośród czterech członków rady nadzorczej (jako przedstawicieli władz miasta) w elektrowni łódzkiej, on i jeszcze jeden delegowany z ramienia magistratu, zatrzymywali sobie wynagrodzenie za pracę w owej radzie. Przepisy były na tyle niejasne, że nie było obowiązku zrzeczenia się tego honorarium na rzecz miasta, jak to robili dwaj pozostali członkowie rady. Dopiero w późniejszym czasie Rada Miejska uchwaliła, że owe wynagrodzenie jest własnością miasta.

Reasumując, Marian Cynarski jawił się jako bardzo szlachetny człowiek o szerokich zainteresowaniach i pracowity społecznik, czego nie można byłoby jednoznacznie powiedzieć na podstawie śledzonej prasy codziennej o jego wiceprezydentach, zwłaszcza o Wiktorze Groszkowskim.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.