Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19125 miejsce

"Kull: Banita z Atlantydy" Roberta E. Howarda [recenzja]

Miłośnicy fantastyki kojarzą postać Roberta E. Howarda głównie z "Conanem Barbarzyńcą". Czy słusznie? Poznajmy zatem jego "protoplastę", zapomnianego Kulla – Banitę z Atlantydy.

Okładka książki - Conan Barbarzyńca – któż nie słyszał o dzielnym, zrodzonym na polu bitwy Cymeryjczyku? Zapewne nie każdemu dane było zapoznać się szczegółowo z jego przygodami. Bez względu jednak na wiek, płeć i ulubione stoisko z książkami, postać bohaterskiego wojownika każdemu wielokrotnie obiła się o uszy. Nim jednak Robert E. Howard ukazał w 1932 roku światu Conana [Weird Tales, opowiadanie pt. "Feniks na mieczu"], wcześniej przedstawił czytelnikom zapomnianego obecnie – niczym i kraina z której pochodzi – Kulla, banitę rodem z Atlantydy.

Uznawany przez wielu za pierwowzór, protoplastę Conana Barbarzyńcy, Kull jawi się nam jako postać surowego, lecz sprawiedliwego władcy – króla Valusii. Niezrównanego w walce, o godnej zazdrości budowie ciała i charyzmie, przesiąkniętego rozważaniami na miarę prawdziwego filozofa. Ostoja testosteronu, obiekt kobiecych westchnień, którego jedyną słabością wydaje się być porywczy charakter... oraz rutynowe wręcz przyciąganie wrogich mu istot. Na ich brak bowiem nie może narzekać, przez co sam nie jest w stanie stwierdzić jednoznacznie, czy tron królestwa jest mu błogosławieństwem – czy przekleństwem.

Robert E. Howard / Fot. Wikimedia CommonsKull: Banita z Atlantydy to zbiór tekstów pióra Howarda, które na przestrzeni lat ukazywały losy owej dość nietuzinkowej postaci. Należy podkreślić, iż wydawnictwo REBIS oddało nam zbiór kompletny, wraz z niedokończonymi fragmentami opowiadań, czy choćby ich szkicami. JEDYNIE TRZY Z NICH ZOSTAŁY OPUBLIKOWANE ZA ŻYCIA AUTORA. Ułożone chronologicznie, ukazują Kulla przez pryzmat jego młodości, następnie poprzez okres wygnania, trwania na tronie Valusii, kończąc na losach późniejszych.

Ogromnym atutem książki są ilustracje autorstwa Justina Sweeta, które świetnie podkreślają opisywane przygody, budując dodatkowy klimat i nadając suchym wersom właściwy smak. Całokształt wieńczy wprowadzenie nakreślone przez prawdziwy autorytet w kwestii twórczości Howarda – Steve’a Tompkinsa, a także esej cenionego redaktora Patrice’a Louineta.

Kull: Banita z Atlantydy to pozycja obowiązkowa dla miłośników pióra Roberta E. Howarda. Czytelnicy, którzy z zapartym tchem śledzili losy choćby "Conana Barbarzyńcy", z pewnością nie pożałują czasu spędzonego na jej lekturze. Z drugiej strony: osoby mniej zaznajomione z twórczością Teksańczyka mogą (choć nie muszą) zostać rzucone na zbyt głęboką wodę. Kull jako bohater bez wątpienia przyciągał uwagę w latach, gdy powstawał. Dziś – dla przeciętnego odbiorcy fantastyki – jego postać i losy mogą nieco trącić infantylnością. Zwłaszcza, że obecnie raczej rzadko sięga się po tak "oczywistych" i "wszechstronnie doskonałych" herosów.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.