Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

154310 miejsce

Kultura dźwignią handlu

  • Źródło: Polska
  • Data dodania: 2009-03-15 08:26

Pod dumnym hasłem "Polska!Year" rusza nad Tamizą ofensywa nadwiślańskiej sztuki. Atakiem dowodzi Paweł Potoroczyn, dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza. O kulisy operacji podpytuje go Magdalena Rigamonti.

Promował Pan już kulturę polską w Nowym Jorku, w Londynie...
Zaczynałem w Los Angeles.

To jest Pan zaprawiony w bojach. Jednak w Londynie odbywa się ponad 200 wydarzeń kulturalnych dziennie. Rok Kultury Polskiej w Wielkiej Brytanii to nie jest Pana zdaniem wożenie drzewa do lasu?

Powiem pani więcej, jest taki magazyn "Time Out". Ukazuje się m.in. w Paryżu, Nowym Jorku i Londynie. I ten londyński jest najgrubszy.

I co, nie boi się Pan?
Nie, bo ja jestem ciemny polski nacjonalista. I rozpiera mnie duma z tego, co tam zawożę.

A co Pan zawozi?
Projekty i manifestacje kulturalne, które są na światowym poziomie i sprostają wymaganiom nawet najbardziej wybrednej publiczności. Jestem absolutnie spokojny i bez obaw.

Minister Zdrojewski mówi o Pana trudnej sytuacji: wcześniej jako szef Instytutu Kultury Polskiej w Londynie przygotowywał Pan projekty na "Polska!Year", a teraz jako dyrektor Instytutu Adama Mickiewicza przeznacza na nie kasę...

To absolutnie komfortowa sytuacja. Najpierw miałem dwa i pół roku, żeby rozpoznać teren, zawrzeć przyjaźnie i zbudować pewną geografię powiązań, a potem miałem pół roku, żeby się przygotować do objęcia Instytutu.

Jakie są Pana zdaniem polskie kulturalne hity, które przyciągną do polskiej sztuki Brytyjczyków?
Nie chciałbym wprowadzać jakiejś gradacji...

Wszystko się Panu podoba?
Nie widzę po prostu w tym programie słabego punktu. Proszę pamiętać, że został on przygotowany mózgami Brytyjczyków. To oni: kuratorzy, selekcjonerzy różnego rodzaju festiwali i szefowie instytucji kulturalnych, przyjeżdżali do Polski, oglądali i wybierali. Oni najlepiej wiedzą, co ich interesuje. Obejrzenie "Pasji według św. Łukasza" Krzysztofa Pendereckiego pod dyrekcją tegoż Pendereckiego w katedrze Canterbury to marzenie, które spełni się już za moment, bo 2 maja. Z drugiej strony, jak pomyślę o regatach na Tamizie, w których wystartują osady Cambridge, Oxfordu i Bydgoszczy, to też jestem ciekaw, kto wygra.

Moim zdaniem Bydgoszcz.
Oby. Proszę jednak pamiętać, że w Wielkiej Brytanii wioślarstwo to nie tylko sport, tylko część kultury. Szykuje się fajna zabawa. Mógłbym mnożyć przykłady takich imprez i z każdej jestem zadowolony.

To będzie razem ponad 200 projektów. Wybiera się Pan na wszystkie?
Nie, nie będę 200 razy w Wielkiej Brytanii w czasie najbliższych 14 miesięcy. Proszę pamiętać, że Instytut zamknął już program na 2010 rok i pracujemy już nad rokiem 2011. W pewnym sensie sezon brytyjski "Polska!Year" już się dokonał. Znaczna część budżetu też się już zmaterializowała.

Całą rozmowę przeczytasz na polskatimes.pl.
JS

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.