Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

5867 miejsce

Kultura w PKS-ie, czyli relacja między(ludzka)miastowa

Emerytka, licealista, student, kierowca, kaleka, pracownik fabryki. Wiele dzieli tych ludzi: wiek, sposób myślenia, kolor skóry, religia, obyczaje. Ale połączył jeden autobus podróżujący jedną trasą: Stalowa Wola – Lublin.

Podróż / Fot. Marta W.30 proc. to za mało, ma być 100 proc. Stanisława, emerytka – młoda duchem. Wnikliwie myśli. Widać, że coś ją gnębi. Ma śmiertelny problem. Ukochany ojciec w szpitalu. Jego śmierć to dla niej skazanie na samotność. Burzę myśli przerywa nie kto inny jak Krystyna. Wspomniana pani karmi cały autobus swoją rozterką. Na temat zniżki, która, jak twierdzi, jej się należy, co puentuje kierowcy: „basta”.

Po drodze wsiadają kobiety pokroju Krysi. Zbliża się godzina 15. Krysia i jej koleżanki, symbole pobożności, zaczynają odmawiać Koronkę do Miłosierdzia Bożego. W jednej z intencji podają słowa: „Módlmy się o zniżki dla seniorów”. Przy okazji zdzierają sobie gardła, krzycząc „dla Jego bolesnej męki”. Po modłach wracają do kółka wzajemnej adoracji zniżek, bo im wolno. Amen.

Kto ma gorzej: kierowca czy pasażer? Radosław, facet pogrążony po uszy w kryzysie wieku średniego, kierowca PKS-u. Wstaje bladym świtem chętnie. Bo ma dużo atrakcyjniejszy plan pracy niż jego koledzy. Bo oni tylko zatrzymują się na przystankach. A on jeszcze robi „na złość” pasażerom. Oni mogą krzywdzić siebie wzajemnie? A on niby nie może?

Wyszedł z założenia, że też może. Żonka zrobiła mu kanapeczki, kawkę w termosie, dała buzi. Radzio zamknął drzwiczki do swojego cudnego domeczku z ogródkiem. I stał się wrednym Radziem w „niebieskiej strzale”. Bo tak właśnie mówią na autobus i jego kierowcę, Radzia, pasażerowie. I koledzy, ale o tym cicho, bo mówili, żeby nie powtarzać. Muzyka „na ful”, zawrotna prędkość, szczególnie, gdy jest dużo ludzi. Radosław krzyczy: wsiadaj, przetrzyj szybę gówniarzu, wyjazd. Często dla zabawy omija przystanki, zostawiając tam ludzi, którzy spieszą się do pracy czy szkoły. Dla niego to sport.

Rozmowy jak rzeki. Do autobusu wsiada 21-letnia Karolina z 4-letnim synkiem Kacprem. Za nimi siada zadbana, 30-letnia Ania, zajmująca się handlem nieruchomościami. Ania jest pracoholiczką. Cierpi na tym jej małżeństwo. Musi podróżować autobusem. Bo jej nowe porsche zepsute.

Kręci nosem, widząc tłumy. Dzwoni stęskniony mąż, który jest w delegacji piąty tydzień. Zaczynają rozmowę. Po chwili Karolinie zaczynają więdnąć uszy. Ania podczas dwugodzinnej podróży/rozmowy odpowiada swojemu mężowi o pracy, o tym, że wyniosła śmieci, zapłaciła za przedszkole, że córeczkę Krysie dziadkowie zabrali na tydzień, że nie da rady w tym roku pojechać na wakacje, ale za rok pojadą.

Rozmowa schodzi na temat bielizny i jedzenia, jakie kupiła na kolację, gdy mąż wróci z delegacji. Karolina zakrywa uszy Kacperkowi. Ania powoli rozpina guziki od spódnicy, nie tylko jej myśli są bliżej seksu. Karolina nie może dłużej wytrzymać. Zdesperowana czeka na najbliższy przystanek. Ale cóż to, głos Ani ucicha. Złośliwość rzeczy martwych. Bateria padła.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Pani Marto proponuję pojechać dłuższą trasą, wówczas powieść jak malowana :) Jak pani to wszystko spamiętała? Fajny artykuł! Pozdrawiam i 5 zostawiam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Podoba mi się - gratuluję spostrzegawczości, choć niestety ten artykuł ukazał nam też tą gorszą stronę naszej rzeczywistości , w szczególności tej Polski "daleko od szosy"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.