Facebook Google+ Twitter

KULturalia 2011. Coma zagrała w Lublinie na piątkę z plusem

Jedni kochają ich za nietuzinkowość i ekspresję, inni twierdzą, że są przereklamowani. Jak jest naprawdę, mógł przekonać się każdy, kto zjawił się na koncercie zespołu Coma. Panowie zagrali 18 maja 2011 r. na lubelskich KULturaliach.

Piotr Rogucki, Coma / Fot. Marcin IwanComa została założona w 1998 r. i od czasu wypłynięcia na szersze wody skutecznie elektryzuje publiczność, wzbudzając emocje. Łodzianie nie idą na kompromis i niezmiennie łoją kawał dobrej, mocnej muzyki opartej na ciężkich riffach gitarowych, miarowych garach i zachrypniętym, hipnotyzującym wokalu lidera, Piotra Roguckiego. Odkąd stali się bardziej znani, nie milkną dyskusje fanów i "hejtersów" grupy.

Oglądaj koniecznie: KULturalia 2011. Lubelski koncert zespołu Coma - fotorelacja


Faktem jest, że mówi się o nich wiele, zarzucając czasami grafomańskie, niezrozumiałe rzekomo teksty czy wtórną muzykę, która już gdzieś była. Inni, broniąc swoich idoli, zwracają uwagę na specyfikę ich twórczości: oryginalność liryków i ich drugie dno, przejmujący wokal czy metalowo-rockowo-progresywny rodzaj ekspresji muzycznej i klimat. Jedno jest pewne - mało kto przechodzi obojętnie obok tej łódzkiej formacji, a na ich koncerty ściągają tłumy. Tak było również w Lublinie, gdzie Coma gościła podczas KULturaliów 2011.

Już strojenie instrumentów zionęło ogniem, co zapowiadało konkretny występ. Panowie zaczęli dość subtelnie, bo magnetycznym, długim "Ekhartem", który nieco ostudził rozgrzaną oczekiwaniem publiczność. Od początku Roguckiemu towarzyszył pomruk tłumu zarażonego siłą słowa. Delikatnie było tylko przez chwilę, do uszu zgromadzonych dotarło miażdżące "Ostrość na nieskończoność", a pod sceną zaczęło się piekło. Coma nie zwalniała tempa, serwując zgromadzonym lansowany swego czasu przez Eskę Rock numer "Zero osiem wojna" i pochodzący z pierwszego wydawnictwa "Czas globalnej niepogody", które live jeszcze bardziej nabrały mocy. Warto dodać, że wielobarwne, błądzące po scenie światła, znakomicie korespondowały z dźwiękami wydobywającymi się z głośników.

Oglądaj także: KULturalia 2011. Kukiz i Piersi w Lublinie - fotorelacja


W myśl przekrojowej setlisty, mającej zadowolić najbardziej wybrednych, Rogucki z ekipą przeplatali świeży repertuar z kawałkami powstałymi jakiś czas temu i tak wybrzmiało "Pierwsze wyjście z mroku" z popisową gitarową solówką i refrenem wyśpiewanym przez tłum. Nieco chaotyczne, oparte na mocnym basie, pourywane dźwięki "Chaosu kontrolowanego" porwały tłum, a Rogucki - jak to przeważnie bywa na koncertach Comy - pokusił się o interakcję z publicznością.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

no no, Roguc daje czadu na koncertach - ekspresja i zaangażowanie :) Poza tym sympatyczny z niego gość :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Wczoraj panowie zagrali na łódzkich juwenaliach i muszę przyznać, że było z energią i pazurem, a wokalista Comy...NIEZIEMSKI;))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.