Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

19443 miejsce

Kumpel z klasy

Najpierw usłyszałem, że Paweł jest umierający. – A więc to on będzie tym pierwszym z naszej klasy, którego dosięgnie śmierć – przeszło mi przez głowę. – Ale dlaczego tak szybko? Nie minęło nawet 15 lat, kiedy opuściliśmy szkolne mury.

 / Fot. Maciej MalachowskiWiadomość okazała się plotką. Paweł nie zamierza rozstawać się z życiem. Ale spędza je na wózku inwalidzkim. Od prawie dziesięciu lat choruje na stwardnienie rozsiane. Napisała mi o tym jego mama.
Mogłem się domyślić, że coś z nim jest nie tak. Kiedy ostatni raz się widzieliśmy, na krótko przed jego chorobą, skarżył się na coraz słabszy wzrok. I na ogromny ból w nogach, co było wtedy rzeczą niewyobrażalną.

Paweł? To przecież on pierwszy z naszej ferajny uzyskał kartę pływacką, a potem został ratownikiem. To przecież on zjeździł Polskę wzdłuż i wszerz z harcerzami jako drużynowy. Nauczył się grać na gitarze, zdobył patent żeglarza i jakiś kolorowy pas w dżudo. Kiedy tylko usłyszał o jakimś kursie, na którym mógł się czegoś nauczyć, od razu się zapisywał. Wszędzie go było pełno.
- Jakby ciągle gdzieś się spieszył – pomyślałem dziś, ale wtedy, gdy widziałem Pawła po raz ostatni, miałem pustkę w głowie. Pamiętam tylko, jak pożegnaliśmy się w Poznaniu. Ja pobiegłem na pociąg, a on pokuśtykał w stronę uczelni.

Napisałem do niego dopiero po dziesięciu latach, nie mając pojęcia, dlaczego tak długo to trwało. Odpowiedź przyszła bardzo szybko. W liście od mamy Pawła: „Paweł jest w szpitalu na rehabilitacji i prosił, aby odbierać pocztę do niego. Twój list zaniosę mu, na pewno się ucieszy. On tu jest zupełnie sam. Ma tylko nas – mnie i ojca. Wiesz jak ludzie reagują na czyjeś nieszczęście - przechodząc na drugą stronę ulicy”.

Kiedy czytałem te słowa, byłem kilka tysięcy kilometrów od Pawła. Ale czułem się tak, jakbym stał dokładnie po drugiej stronie ulicy. Całe dziesięć lat. Spotkaliśmy się trzy tygodnie później. W jego domu. Jechałem tam pełen radości, choć nie wiedziałem, jak zareagować na jego wózek. - Chyba nie będziemy od razu grali w piłkę – uspakajałem się. - Najpierw wygadamy się za wszystkie czasy. Paweł był przecież największym gadułą w klasie.

Ale gdy tylko go zobaczyłem, zrozumiałem, że zmieniło się dużo więcej. Paweł ma problemy z mówieniem. Jest w stanie powiedzieć wyraźnie tylko kilka zdań. Potem się denerwuje. A gdy się zdenerwuje, nie może powiedzieć już nic więcej. Pomyślałem, że nie ma problemu. Przecież ja mogę opowiadać, gdy on zamilknie. No i przecież możemy napić się dobrego alkoholu. To też okazało się nie takie proste. Paweł ma niesprawne ręce. Nie może utrzymać w nich nawet piórka, a co tu mówić o kieliszku z koniakiem.
To może pooglądamy stare zdjęcia? Niemożliwe. Przecież Paweł ledwo co widzi...
- K...a. I co dalej? – to jedyna myśl, która przyszła mi wtedy do głowy.
No właśnie, co dalej?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (9):

Sortuj komentarze:

dopiero teraz trafiłam na ten tekst. a pięknie, na plus + !

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ Piękne słowa i czyny. Może Pawłowi przydałby się jakiś fajny labrador? Mój pies pracuje z dziećmi jest świetnym, spokojnym kumplem i wszystko rozumie. http://placek.waw.pl

Komentarz został ukrytyrozwiń

+ za indywidualne i... stylowe ujęcie tematu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Za Beatą poruszyłeś trudny temat ale opisałeś go bez zbędnej ckliwości, plus.

Komentarz został ukrytyrozwiń

O takich sprawach powinno się pisać jak najwięcej. O wątkach, które życie spycha na margines. Napisane świetnie. Plus oczywiście :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Pięknie napisane.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Plus piekny artykuł. Wiem, cos ja sama jestem osoba niepełnosprawną, Na naszej klasie mam ok 160 znajomych a tak naprawdę? nikt mnie nie odwiedza, NIKT!!! Czasem kolezanka, bo mieszka w tej samej wiosce co ja i bo wstyd itd, a poza tym :-((...mam łzy w oczach bo to jest naormalna w zyciu prawda my choc jesteśmy niepełnosprawni, chorujemy tak naprawde na tylko jedną chorobę BRAK TOWARZYSTWA!

Komentarz został ukrytyrozwiń

No właśnie, ci "zapisani znajomi".
Serdeczne pozdrowienia dla prawdziwych kumpli. :-)

Komentarz został ukrytyrozwiń

To jest bardzo piekny tekst.
I bez niepotrzebnego patosu.

Pozdrowienia dla Pawla :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.