Facebook Google+ Twitter

Kumulacja pragnień, czyli o Idze, co nie chciała 9 milionów

Już jutro kumulacja w Dużym Lotku. Do wzięcia jest 9 mln złotych. Któż by nie chciał takich pieniędzy? Iga nie chciała (choć to wytwór mojej fantazji). A czy Wy - Państwo - pewni jesteście, że należycie spożytkowalibyście taki majątek?

Cisza wciskała się, natrętnie, do uszu, próbując zbratać wszystkich z - tęsknym pieszczot - snem. Iga pogładziła czule czupurne morze loków na głowie Doriana. Uwielbiała wsłuchiwać się w miarowe takty Jego oddechu. Ucho przyłożyła do - rytmicznie unoszącej się - klatki piersiowej, by posłuchać jeszcze cichutkiej melodii serca. Kochała tę błogą myśl, że ono bije specjalnie dla Niej; że pośród miliardów istnień ludzkich, Jakaś Dobra Siła Wyższa, pozwoliła jej odnaleźć właśnie Tę - Idealnie Pasującą Do Niej - Połowę.

Posłała w wielki wszechświat garść wdzięcznych myśli dziękczynnych. Pocałowała jeszcze - delikatnie poruszające się - powieki (heh, ciekawe, o czym właśnie śni?), wyłączyła pilotem gadające pudło i przeszła do drugiego pokoju. Przykryła kocykami dwie malutkie - słodko uniesione do góry - pupki, i wyniosłość żyrandola, zamieniła na dyskrecję i prostolinijność lampki nocnej. Zasunęła również zasłonkę w oknie, wcześniej jednak, bezszelestnie, wleciał maleńki, złocisty punkcik. Uśmiechnęła się, pod nosem, na wspomnienie dzieciństwa, gdy wraz z kuzynostwem, łapała zawsze te maleńkie, ekologiczne latarenki świętojańskie. Jakby maciupka, spadająca gwiazdka, wleciała wprost w jej ręce, chcąc spełnić jakieś - najbardziej skryte, pośród tych najskrytszych - pragnienie.

Przypomniała sobie o, pozostawionym samopas, skrawku papieru i błękitnym długopisie, rzuciła ostatnie, wieczorne, spojrzenie na dwa śpiące Skarby i powróciła do notatek. Mieszkanie: 450 zł, fundusz remontowy: 96 zł, gaz: 237,56 zł, prąd: 77,20 zł, woda: 73,80 zł. Razem: brrrrrrr! Kończą się pieluchy, zasypka do pupy, kaszki, mleko, woda niegazowana niskosodowa... Półki w lodówce marnieją z tęsknoty za czymkolwiek, jak opuszczone - na czas wakacyjny - mury, gościnnej i bardzo społecznej, szkoły. Z podeszwy sandała łypie na wszystkich, sarkastycznie, nieproszona dziura. A złośliwe pokrętło urwało się z łańcucha gazówki i za nic ma sobie to, że zarządca budynku nakaz dał usunięcia niebezpiecznej usterki, w ciągu czternastu dni.
Jakby dwa tygodnie właściwym czasem było, na wylęgnięcie się dostatecznej ilości gotówki. Tyle potrzeb, priorytetowych i tych drugorzędnych, wylało się z puszki Pandory, że właściwie głupotą było marnotrawienie czasu, by spisać je, skoro wiadomo było, iż nie sposób zaspokoić wszystkich (nawet, gdyby rozłożyć je na wiele, wiele rat). Jednakże: jako, że Iga należała do osób drobiazgowych (czasem nawet zmieniało się to w pierdołowatość wręcz), uporządkowanych i systematycznych - spisywała nadal ten ocean bajońskich wydatków.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (4):

Sortuj komentarze:

... dziękuję :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Anno! wyobraż sobie że kilka razy wypieprzyłem do kosza niesprawdzony kupon totka. Coś mi podpowiada że taka wygrana musiałaby mnie unieszczęśliwić! Pozdrawiam!

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.03.2009 01:43

no i + oczywiście i to duży
to nie jest art , to nawet nie opowiadanie to już prawie nowelka :)

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 21.03.2009 01:33

taaa totolotek :) ciekawe zjawisko szanse na wygraną są tak małe że większe są na znalezienie podobnej gotówki na ulicy ale ludzie grają wydają pieniądze i biznes się kręci :) ja to nazywam podatkiem od marzeń :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.