Facebook Google+ Twitter

"Kup kota w worku" razem z Różewiczem

Słowa, słowa, słowa. W ten sposób można opisać wydany jakiś czas temu tomik Tadeusza Różewicza "Kup kota w worku (work in progress)". Warto jednak pochylić się nad nim trochę głębiej i określić, jakiej rzeczywistości te słowa dotyczą.

Nie jestem wielką fanką poezji. Przyznaję jednak, że Różewicz i jego kot w worku w dziwny sposób mnie dopadły. I to już po raz kolejny. Wszystko zaczęło się od czegoś tak przyziemnego jak porządki. Musiałam ogarnąć „artystyczny chaos” na półce z książkami, który już powoli wymykał mi się spod kontroli. Przy tej okazji odkurzyłam (dosłownie i w przenośni) tomik Różewicza „Kup kota w worku”. Z jakim efektem? Czytaj dalej.

Kupić kota w worku, czy nie? Zgodnie z pewnym powiedzeniem (myślę, że znanym nam doskonale) wypadałoby odpowiedzieć oczywiście: NIE. Jednak TEN kot jest wyjątkowy. Z worka wyciągamy nie tylko wspomnianego już kota, ale także szereg ilustracji, wierszy, poematów większych i mniejszych, których czytelnik się nie spodziewał.

Autor zaskakuje, zdumiewa, przysparza o rumieńce, krytykuje, parodiuje, ale za tym kryje się tzw. przesłanie. Różewicz próbuje (z powodzeniem?) dotrzeć do ludzi, którzy wiecznie gdzieś gonią, opanowani przez kulturę dla mas. Próbuje pokazać im, że w XXI wieku jest miejsce na poezję, która wcale nie musi być rozmamłana i rozlazła.

Pierwsza część to swobodna parodia języka, którym posługuje się reklama, piękni dwudziestoletni, i o zgrozo! polscy politycy, celebryci, artyści, ludzie kultury. Wszystko jest niezmiernie autentyczne dzięki wulgaryzmom (tak, tak, grzeczne dziewczynki mogą mieć z tym problem) czy kolokwializmom. Różewicz rysuje się tutaj jako prześmiewca współczesności, co nie oznacza, że nie porusza ważnych problemów. Dzięki temu zabiegowi są one nawet bardziej uwydatnione. Tekst prawie całkowicie pozbawiony interpunkcji, pędzi podobnie jak współczesny, przeciętny zjadacz chleba. Ten słowotok zaskakuje, otacza nas z każdej strony i chociaż bardzo, ale to bardzo interesujący, powoli zaczyna męczyć (podobnie jak Boże Narodzenie, które zaczyna się już na początku listopada!).

Przewracając stronę, nie znajdujemy już natłoku słów odpowiedniego kulturze masowej, przez którą przebija się do czytelnika Różewicz, ale „kawałek” współczesnej poezji, która ciągle pozostaje poezją. Utwory dotykają sfery zarówno ziemskiej, jak i sakralnej. Poruszają niebanalne tematy.

Po całej lekturze zaskoczeniem jest wiersz ”normalny poeta”, który rysuje się prawie jak puenta. Poeta zaznacza, że nie jest żadnym udziwnieniem, ale zwykłym „mężem jednej żony”. Wie, że w dzisiejszych czasach ważna jest kreacja osobowości, że wszystko jest na sprzedaż, ale nadal pozostaje człowiekiem prowadzącym normalne życie.

Różewicz zderza różne światy: świat ogłupiającego kiczu, medialnej nagonki oraz świat, w którym chcemy pomilczeć, zatrzymać się i poczytać poezję. Czytelnik po lekturze może pozostać w lekkim szoku, ale także w utwierdzeniu, że sięgnął po coś wartościowego. W kilku słowach podsumowując: zwolnij tempo i nie tylko KUP KOTA W WORKU, ale także przeczytaj. Warto!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Twój artykuł również warto przeczytać, gratuluje.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.