Facebook Google+ Twitter

Kup pan okno, czyli ulotkowe utrapienie

Codziennie zrywają je pracownicy Zarządu Oczyszczania Miasta oraz mieszkańcy Warszawy. Mimo to, za każdym razem wracają. Ulotkowa hydra – czy ktoś skutecznie odetnie jej łeb?

Chyba wszyscy kojarzą wiszące we wszelkich możliwych miejscach ulotki reklamujące okna PCV oraz drzwi antywłamaniowe. Nieraz widujemy je przyklejone do skrzynek transformatorów, słupów ulicznych, płotów czy słupów ogłoszeniowych. Są na obiektach użytku publicznego oraz na prywatnych posesjach. Mieszkańcy bloków znajdują je na drzwiach wejściowych od klatki schodowej, a nawet wiszące na tablicach ogłoszeniowych, zaraz obok listy lokatorów i telefonu do dzielnicowego. Nikt ich nie liczy, lecz jedno można stwierdzić jasno: ciągle ich przybywa.

Jak walczyć z ulotkami?

fot. Bartłomiej MiędzybrodzkiZwróciłem się z tym pytaniem do służb publicznych – dbającego o czystość Warszawy Zarządu Oczyszczania Miasta oraz do stołecznej Straży Miejskiej.

Rzecznik prasowa ZOM, Iwona Fryczyńska, poinformowała „Wiadomości24.pl”, iż jej firma jest odpowiedzialna jedynie za sprzątanie niektórych ciągów komunikacyjnych, drzew do nich przyległych oraz koszy na śmieci, i to jedynie połowy z umieszczonych na ulicach. Jeśli pracownicy Zakładu znajdują w tych miejscach przyklejone ulotki, są one natychmiast zrywane. Za porządek w obszarach, nad którymi kontroli nie ma Zakład, odpowiadają prywatni usługodawcy lub dozorcy. W zakresie zadań tych drugich, prócz utrzymywania porządku na klatkach, leży również obowiązek dbania o chodnik przed posesją, na której pracują.

– Usuwanie tego typu reklam jest najskuteczniejsze w Centrum, gdzie w ramach Pogotowia Oczyszczania Miasta działa firma, która wygrała przetarg. Dla przykładu, wiaty przystankowe są oczyszczane średnio siedem do dziewięciu razy dzienne – mówi Fryczyńska.

A ulotek coraz więcej...

Jednakże takie działania okazują się niewystarczające. Dozorcy nie nadążają z usuwaniem ulotek z drzwi budynków znajdujących się pod ich opieką, a pracownicy firm z miejsc publicznych.
Czemu więc fakt zaśmiecania miasta nie jest zgłaszany Straży Miejskiej? – To nic nie daje – przyznaje rzeczniczka ZOM-u.

Straż Miejska jest bezradnafot. Bartłomiej Międzybrodzki

– Naklejanie ulotek, czy plakatów w miejscach do tego nie przeznaczonych lub bez zezwolenia zarządzającego tym miejscem jest wykroczeniem, zagrożonym karą w wysokości od 20 do 500 zł – informuje Tomasz Dymko z Zespołu Prasowego Straży Miejskiej.

Niestety na pytanie, czy firma interweniuje u firm reklamujących się w ten sposób, uzyskałem odpowiedź negatywną. Dlaczego? – Takie czynności wykraczają poza nasze kompetencje ustawowe – stwierdza Dymko.
Zaś wspominaną wyżej karę można nałożyć na mocy artykułu 63A, punkt 1. jedynie na... osobę rozklejającą ulotki.

Nie ma więc rady?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Jest to problem lecz trzeba sobie zadać pytanie czy pozbawiać tysięce ludzi możliwości dodatkowej pracy w wielu przypadkach jest to dodatkowe żrodło utrzymania a czasem jedyne

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.