Facebook Google+ Twitter

Kup pistolet, ocalisz życie

Jak to możliwe, że w Stanach Zjednoczonych, gdzie dostęp do broni palnej jest łatwy, jeden człowiek sieje śmierć wśród widowni w kinie i nikt go nie powstrzymuje?

Odpowiedź jest prosta: gun-free zone - czyli strefy, gdzie z nabitą spluwą możesz spotkać policjanta lub.... bandziora.

Gun-free zone obejmuje m.in. szkoły, uczelnie i poczty. Ciekawe przykłady skutków wprowadzenia takich stref opisuje w portalu Radia Wnet Rafał Kawalec w tekście "Kolejna strzelanina w Aurorze". Autor podaje statystyki, z których wynika, że wprowadzenie w 1977 roku zakazu posiadania broni w mieście Waszyngton, spowodowało wzrost liczby morderstw, "by w roku 1991 osiągnąć poziom 80 morderstw na 100 000 mieszkańców, co stanowi 287 proc. stanu z roku 1977. Dla porównania, w tym samym czasie reszta kraju zanotowała wzrost (...) o zaledwie 11 proc".

W amerykańskich szkołach strefy wolne od broni wprowadzono w 1995 roku. Kawalec przytacza zdarzenie, w którym niejaki John Myrick musiał pobiec po broń do samochodu, żeby powstrzymać strzelaninę. "Mało kto zwraca uwagę, że największe tragedie zdarzają się właśnie w miejscach stanowiących "gun-free zone" - konstatuje autor.

Pamiętają Państwo historię z uniwersytetu Virginia Tech w USA (2007 r.)? Pochodzący z Korei Południowej Cho Seung-hui zastrzelił 32 studentów i pracowników uczelni. Wśród ofiar był m. in. Liviu Librescu, wybitny ekspert lotniczy i współpracownik NASA.

Krótko mówiąc, to skutki odchodzenia Amerykanów od 2. poprawki do Konstytucji Stanów Zjednoczonych, w której czytamy, że:
"prawo obywateli do posiadania i noszenia broni nie może być naruszone". A tutaj zobaczą państwo cały absurd tej sytuacji:


Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

Stary (bardzo), ale mądry Seneka ponad dwa tysiące lat temu stwierdził ze "Miecz nigdy nie jest zabójcą. To jest tylko narzędzie w ręku zabójcy". Zwalanie przyczyny wszystkich tragedii na dostępność do broni palnej jest bzdurą. Zabija nie broń lecz człowiek i nad tym należałoby popracować. A wracając do broni, to kiedyś, dawno temu modny był wśród posiadaczy broni (niekoniecznie legalnej) następujący tekst "Kim chcesz być, żywym oskarżonym, czy martwym przestrzegaczem prawa?" Z dwojga złego, wolałbym być żywym oskarżonym.

Komentarz został ukrytyrozwiń
Sentinel
  • Sentinel
  • 17.08.2012 18:56

[...]"Chcą odebrać ludziom broń - ale tylko po to abyśmy nie mieli sami szans się bronić przed nimi..."[...]

Im więcej prywatnej broni w rękach obywateli tym mniejsza przestępczość.

Nie dajcie sobie wmówić szanowni obywatele RP, że to broń zabija. Zabijają źli ludzie. W sytuacji zagrożenia to wy musicie obronić swoje życie. Policji najczęściej przy Was w tym czasie nie będzie. Ba nie będzie jej nawet w okolicy, a jak będzie to musicie mówić o niesamowitym szczęściu. Nie wierzycie? Sprawdźcie sami. Zadzwońcie na 112 lub 997 i poproście o interwencję a następnie sprawdźcie ile czasu zajmie przyjazd patrolu. Następnie zmierzcie czas ile zajmie Wam sięgnięcie do sejfu, szafy, szufladu po "potencjalną" broń. I co? Co jest szybsze i pewniejsze? W USA dzieją się złe rzeczy. Ale nie jest to wina zapisu w konstytucji czy liberalnego dostępu do broni. Przyczyn tego typu tragedii szukać należy zupełnie gdzie indziej. Gdzie? w kulturze organizacyjnej społeczeństwa najkrócej pisząc. Pomyślcie, czy gdyby były w tym kinie tak jedna, dwie osoby mające broń a kino nie było jak wiele miejsc w USA "free gun zone" czy do takiej masakry, masakry w tym stopniu by doszło??? Zapewne wiele osób by zgineło. Ale na pewno nie tyle. Nawet jeśli napastnik nie został by zabity to osoby posiadające broń w tym kinie dały by być może czas innym na ucieczkę wiążąc go wymianą ognia lub przygniatając ogniem, uniemożliwioając mu takie bezkarne strzelanie do ludzi bezbronnych. O socjalistycznych rządach Baracka Obamy w USA można mówić wiele złego. Cztery lata przywództwa pierwszego czarnoskórego prezydenta charakteryzują się niespotykaną dotychczas w Ameryce ingerencją państwa w życie obywateli. Zadziwiające jest jednak, że właśnie w czasie tej prezydentury, po raz pierwszy od wielu dekad, Amerykanie mają całkowicie wolny dostęp do obrotu i posiadania broni palnej, a wskaźnik przestępczości wyraźnie maleje. W 1993 roku w USA popełniono 14 tys. przestępstw z użyciem pistoletu, strzelby, shotguna czy broni automatycznej, mimo że był to okres, w którym pod wpływem federalnych propozycji ustawodawczych Billa Clintona większość stanów wprowadziła daleko idące ograniczenia w sprzedaży pistoletów i broni automatycznej. W 2001 roku, kiedy pod rządami George’a W. Busha nastąpił powrót do swobodnego dostępu do broni palnej, liczba przestępstw spadła o 30 proc. (do 8 tys. rocznie). Inne badania Instytutu Gallupa dowiodły, że w stanach, które dopuszczają całkowitą (Vermont) lub uwarunkowaną pozwoleniami swobodę noszenia przy sobie broni ukrytej, zdecydowanie zmniejszyło się poczucie bezpieczeństwa wśród przestępców. Potencjalny napastnik zdaje sobie sprawę, że każdy obywatel może mieć przy sobie pistolet, którym w dodatku całkiem sprawnie potrafi się posłużyć. Spadek bezprawia na amerykańskich ulicach jest w ostatnich latach tak wyraźny, że wiele legislatur lokalnych namawia wręcz do zakupu i posiadania broni palnej w domu. Parlament Wirginii zezwolił nawet na wnoszenie broni do barów i jest bliski zniesienia limitu sprzedaży jednego pistoletu na miesiąc. Niektóre miasta i hrabstwa USA rozwiązały swoje problemy z przestępczością, wprowadzając nie tylko swobodny obrót bronią, ale wręcz obowiązek posiadania broni palnej w domu, wzorując się na władzach miasta Kennesaw (Georgia), które w 1982 roku nakazały swoim mieszkańcom posiadanie broni wraz z amunicją przez każdą głowę rodziny. Pierwotnie nawet media lokalne uznały decyzję ratusza za absurdalną i wręcz niecywilizowaną. Jednak po roku statystyki zmieniły opinię prasy. Przed wprowadzeniem „prawa pistoletowego” Kennesaw zamieszkiwało 5242 mieszkańców, a poziom przestępczości był o 10 proc. wyższy niż średnia krajowa. 17 lat później liczba ludności miasteczka wzrosła ponad czterokrotnie, a poziom przestępczości spadł o ponad 53 procent.

Polecam: http:\sentinel73.blogspot.com/2011/05/narod-tchorzy-nation-of-cowards.html

Komentarz został ukrytyrozwiń

Chodzi mi o to, że nie urodził się w rozbitej rodzinie wśród jakichś przestępców i nie miał od dzieciństwa do czynienia z przemocą, a jako nastolatek np konszachtów z mafią. Zwyczajny człowiek, z normalnej rodziny z normalnym wykształceniem i w dodatku zdolny.
Jest spora szansa, że gdyby w tym kraju nie było takiego łatwego dostępu do broni, to zamiast masakry ten koleś np upił by się i skoczył z mostu.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Grzegorza Winka: był zwyczajnym obywatele z perspektywy innych

Komentarz został ukrytyrozwiń
antek patelmitrz
  • antek patelmitrz
  • 01.08.2012 04:14

mam pistolet od ponad 20 lat ale w RPA wracając do POlski zostawiłem go u kolegi w sejfie bo ambasada nie wyraziła zgody na przywóz.Ogromna większośc zabójstw dokonywana jest z broni nielegalnej o którą jest tak łatwo jak o papierosy w Warszawie na bazarze.Rząd boi się uzbrojonych obywateli z wiadomych względów ,do tej pory Tuska i jego żydowskiej bandy już by nie było wśród żywych.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Do Dominik Jabs - dopóki nie zaczął strzelać do ludzi był zwyczajnym przeciętnym człowiekiem. Najlepszy dowód, że nikt go w ogóle o nic nie podejrzewał. Miał przecież sąsiadów, rodzinę i tak dalej. Nikt nie zauważył żeby zachowywał się dziwnie, nikt nie dziwił się że kupuje sporo broni - bo to uważane jest tam za normalne. W efekcie mają tam społeczeństwo, w którym zostanie przestępcą jest łatwiejsze niż gdziekolwiek. Wystarczy iść do sklepu z bronią i już.

Komentarz został ukrytyrozwiń
puchacz
  • puchacz
  • 31.07.2012 21:14

dane statystyczne co do przestępstw z bronia i zabójstw z broni w USA są przerażające i wielokrotnie przekraczaja normę w polsce czy europie w jednym mieście USA detroit czy chicago zabito więcej ludzi wielokrotnie z broni palnej niż w całej Polsce w ciągu roku!!!świadzcy to ze zakaz dostępu do broni powinien być absolutny!!!!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękuję za komentarze :-)
"Przeciętny człowiek", to raczej nie pasuje do kogoś, kto dokonuje maskary bronią palną.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Gun-free zone nie będą spełniać swojej roli tak długo póki nie będzie przepisu, że za wniesienie broni do gun-free zone dają od dożywocia wzwyż.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Po co cytować człowieka, który tę zupełnie absurdalną tezę lansuje na siłę tutaj osobiście bo jest autorem artykułów tu na portalu?
Strzelaniny w USA są efektem łatwego dostępu do broni właśnie. Jakby przeciętny człowiek nie mógł jej tak łatwo kupić, to by ich nie było.
A ów łatwy dostęp do broni wynika z wygody władz. Społeczeństwem, w którym każdy może mieć pistolet i być potencjalnym napastnikiem ludzie sobie nawzajem nie ufają. A takimi jest dużo łatwiej rządzić.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.