Prawdziwa karuzela spekulacji transferowych nazwisk, kwot, klubów rozgorzała na dobre po Mistrzostwach Świata w RPA. Okazja była to niebywała, by pokazać potencjalnym kupcom swoje umiejętności na największej światowej imprezie sportowej, za które nowe kluby potrafiły wyłożyć miliony euro. Oto jakie roszady przeprowadzono w najlepszej lidze świata
Premier League w teamach z najwyższego topu.

W tym okienku transferowym kluby angielskie wyjątkowo "skąpiły" grosza, oprócz jednego wyjątku - Manchesteru City. Trener Mancini zażyczył sobie nowych piłkarzy, a właściciel - szejk Mansour bin Zayed spełniał każdą zachciankę, stając się największym, piłkarskim zakupoholikiem świata. Za niebotyczne petrodolary, znów wymienił ponad połowę składu The Citizens, marząc by dorównali oni rywalom z czerwonej strony miasta. Sprowadzono niepokornego Mario Balotelliego, Jamesa Milner, Davida Silvę, Yaya Toure, Aleksandra Kolarova. Łączny rachunek wyniósł około 150 mln funtów. Kadra City wygląda imponująco, celem minimum - mistrzostwo Anglii oraz awans do Ligi Mistrzów. Sen o potędze możliwy do spełnienia.
Wstrzemięźliwość na rynku zachowali w tym roku działacze Chelsea z Romanem Abramowiczem na czele. Ze znanych nazwisk kupiono "tylko" Yossiego Benayouna z Liverpool'u oraz brazylijskiego pomocnika - Ramiresa z Benfiki Lizbona. The Blues natomiast oddało kilku zawodników, którzy przez wiele lat stanowiło o sile zespołu. Ricardo Carvalho odszedł do Realu Madryt, pod skrzydła swojego protektora Jose Mourinho. Joe Cole znalazł zatrudnienie w Liverpool'u, a wcześniej z klubem pożegnali się Deco oraz Belletti, którzy wrócili do ojczyzny.

Arsenal całe lato odpierał ataki w celu pozyskania Cesca Fabregasa. W mediach pojawiały się informacje podające co rusz, że Hiszpan wraca do Barcelony, ustalając warunki indywidualnego kontraktu. Głos w tej sprawie zabierali chyba wszyscy piłkarze i działacze Barcelony, opowiadając, jak bardzo Fabregas chcę przejść do "Dumy Katalonii". Zamieszanie wokół Cesca rozpoczęło się jeszcze przed Mistrzostwami Świata, sam zainteresowany głos zabrał późno, ostatecznie dementując wszelkie spekulacje i wyrażając chęć pozostania na Emirates Stadium. Arsene Wenger skupił się więc na wydawaniu funduszy. Zakupił napastnika Marouanea Chamakha z Bordeaux, oddał natomiast Eduardo do Szachtara Donieck. Uzbroił obronę w swoich rodaków Sebastiana Squillaciego oraz niedoszłego "Polaka" Laurenta Koscielny'ego. Reszta składu pozostała niezmieniona. Największym sukcesem jest pozostanie Fabregasa, który jest mózgiem drużyny The Gunners i bez niego trudno wyobrazić sobie dobrą organizację gry. Dobrym posunięciem było ściągnięcie Chamakha, który powinien być gwarancją kilkunastu bramek w sezonie.