"Tak, kupiliśmy Weronikę, nie zabierajcie nam jej" - Takie słowa usłyszeli policjanci, którzy przesłuchiwali młode małżeństwo ze Śląska, podejrzane o kupienie dziecka.
"Kupiliśmy Weronikę..." Zobacz także:
Artykuły
(1006)
Galerie
(241)
Średnia ocen
(4.40)
Miejscowość: cały kraj | Kraj: Polska
O mnie: Piszę, czytam, obserwuję.Recenzuję książki i spektakle teatralne, przeprowadzam wywiady. Interesuje mnie człowiek,otaczający świat i mnóstwo innych spraw.Jestem w centrum interesujących wydarzeń. ewakrzysiak@interia.pl
Ostatnie artykuły autora:
Sortuj komentarze:
Ewa Łazowska 06.02.2010 15:41
P. s. Oczywiście pracowałam kiedyś w BIDULU, a nie w budulu. Przepraszam za literówkę.
Ewa Łazowska 06.02.2010 15:39
Pracowałam kiedyś w budulu i problem porzucanych i niechcianych dzieci znam niejako od podszewki, bo miałam ich pełno w okół. Wiem także, jak pracują sądy rodzinne i ośrodki zajmujące się z urzędu adopcją. Szkoda gadać. Nie jest to jednak powód by dzieci, których pozbywają się biologiczni rodzice za "miskę soczewicy" były przedmiotem handlu. Powiem więcej. W mojej rodzinie jest dwoje dzieci niesłyszących (krewna jest dla nich rodziną zastępczą), które zostały tylko dla tego podrzucone do domu dziecka, że los był dla nich okrutny i obdarzył je niepełnosprawnością słuchową. Także uważam, Panie Antoni, że prokuratura w żadnym wypadku nie powinna umarzać opisanej sprawy. Pozdrawiam!
Autor usunął profil 06.02.2010 15:21
Poruszony w artykule problem, jest zaledwie malutką, kropelką w gąszczy spraw i problemów związanych z legalną adopcją dzieci. Częstokroć osoby pragnące adoptować dziecko, nie mają wyboru i postępują tak, jak w opisanym przypadku. Czy prokuratura powinna umorzyć sprawę? Nie! Absolutnie nie, gdyż czytając ten art. już widzę podstawę do postawienia zarzutów z trzech paragrafów. Zapewne w trakcie postępowania wyjaśniającego, doszło by jeszcze coś. Pozostaje jeszcze aspekt moralny, ale to już inny temat. Teraz pytanie. Jak rozpatrywać sprawę? Pod względem etyczno moralnym, czy pod kątem prawa?
Joanna Pachla 06.02.2010 15:06
Osobiście wolę, żeby małą ktoś kupił, niż wyrzucił na śmietnik (wczoraj we Wrocławiu znaleziono kolejne zwłoki niemowlęcia). A przepisy adopcyjne są śmieszne. Ludzie ze zbyt małą pensją, albo zamieszkujący zbyt mało metrów kwadratowych, nie mogą być rodzicami adopcyjnymi, bo nie zagwarantują dziecku odpowiednich warunków. Ale rodzice patologiczni, żyjący w brudzie i smrodzie, mogą się mnożyć na potęgę i posyłać swoje maluchy na żebry. Grunt, że sami sobie to dziecko zrobili. Kpina.
Ewa Łazowska 06.02.2010 14:41
Skoro prokuratura zamierza umorzyć śledztwo w tej bulwersującej sprawie, znaczy to - że (w domyśle) godzi się na usankcjonowanie handlu dziećmi. Aż się nie chce wierzyć... Nawet na Haiti , gdy zaczęto uprowadzać osierocone dzieci do sąsiedniej Dominikany w celach handlowych - władze zareagowały bardzo szybko i nie dopuściły do tego by kilkanaścioro dzieci stało się przedmiotem handlu. W tej, konkretnej sprawie z naszego podwórka widocznie ma być inaczej?
Happening po japońsku - artysta nakarmił gości swoimi genitaliami
(odsłon: +6666)