Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

47657 miejsce

"Kupiliśmy Weronikę..." Kontrowersyjna sprawa

"Tak, kupiliśmy Weronikę, nie zabierajcie nam jej" - Takie słowa usłyszeli policjanci, którzy przesłuchiwali młode małżeństwo ze Śląska, podejrzane o kupienie dziecka.

 / Fot. DENNIS M. SABANGAN /PAP"Kupiliśmy Weronikę..."

Ta historia zaczęła się przed rokiem, a w zasadzie kilka lat temu. Bo właśnie wtedy pewne małżeństwo postanowiło przysposobić jakieś dziecko. Jednak ośrodek adopcyjny stwierdził, że nie mogą zostać rodzicami adopcyjnymi. Nie przeszli wymagań, jakie są stawiane w ośrodkach adopcyjnych. Bo "są małżeństwem zbyt krótko, mają zbyt niskie dochody, po prostu się nie nadają".

Zostać rodzicami adopcyjnymi nie jest łatwo.

Małżeństwo postanowiło kupić dziecko. Znajdują pośrednika - agencję surogatek, a poprzez nią przyszłą matkę dziecka, Mirosławę, która była w ciąży. Ojciec dziecka nieznany, to prawdopodobnie jakiś obcokrajowiec. Ciąża jest wynikiem przelotnego seksu w ubikacji.

Mirosława rodzi pod nazwiskiem kupującej (przyszli rodzice dokonują fałszerstwa: wklejają jej zdjęcie do legitymacji ubezpieczeniowej Ślązaczki). Dziecko ma więc od urodzenia nazwisko małżeństwa, które je kupiło. Para mówi wszystkim, że to ich córka.

Małżeństwo płaci za dziecko cztery tysiące złotych.

Policja przypadkowo wpada na trop tej historii. Śledztwem zajmują się policjanci z wydziału do spraw handlu ludźmi. Prokuratura zastanawia się nad postawieniem zarzutów zarówno biologicznej matce dziecka jak i małżeństwu ze Śląska.

W końcu prokuratura decyduje się umorzyć śledztwo, ze względu na dobro dziecka.

Czy prokuratura postąpiła słusznie? Czy taką decyzję można uznać za legalizację handlu dziećmi? A może ten precedens przyczyni się do zmiany w przepisach adopcyjnych?

Co państwo o tym sądzą? Zapraszam do dyskusji.


Źródło: http://poznan.gazeta.pl/

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (36):

Sortuj komentarze:

W artykule Ewy nie mamy do czynienia z surogatką, "wypożyczającą" brzuch, tylko z ciężarną dziewczyną, zdecydowaną oddać dziecko "z wpadki"do adopcji. Jedynym przestępstwem rodziców adopcyjnych było ominięcie przepisów, zamykających im drogę do adopcji. A z tymi przepisami na pewno jest coś nie tak, jeśli noworodki wciąż trafiają do śmietnika...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Uważam, że ważne jest tutaj zdanie każdego z nas, bo każdy może widzieć sprawę z innej strony. Każdy z nas może poruszyć istotny problem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kiedy matka chce ustalić ojcostwo dziecka robi test DNA, wyniki tego badania są wystarczającym dowodem by wystąpić o uznanie ojcostwa i alimenty na dziecko. Jezeli matka zastepcza miała zainplantowaną zygote dwojga rodzicow, którzy ja tylko "wynajeli do noszenia ciaży" to znaczy, że biologicznymi rodzicami jest ta para, z której pochodzi materiał genetyczny. Czy oznacza to, że matka zastępcza będzie miała prawo wystąpić o alimenty od obojga rodziców? Co bedzie kiedy dziecko poczęte z takiego układu okaże się obarczone chorobą genetyczną, czy wtedy surogatka powie: to i tak moje dziecko przecież je wynosiłam. Czy dziecko poczęte w taki sposób, odziedziedzicza cechy rodziców biologicznych i jest podobne do nich zewnętrznie? Tak! Więc jak się czuje ta osoba, która przyjeła cudze dziecko do swojej macicy na dziewieć miesięcy i nie ma zamiaru go oddać?

Komentarz został ukrytyrozwiń

Kochani, nie wiem czy mam prawo wypowiadać się w tej sprawie. Sam mam SWOJE (jestem tylko facetem i nie robiłem testów DNA) dzieci a o sprawy adopcyjne otarłem się w przypadku dwójki przyjaciół. Zupełnie różnych światów wartości, kultur, religii. Wiele rzeczy w tych dwóch przypadkach było różnych. Ale przynajmniej jedna była taka sama, i jak bardzo istotna zarówno dla rodziców jak dla dzieci - EMOCJE. Ten olbrzymi ładunek wahań emocjonalnych przy podejmowaniu decyzji, przy wychowywaniu dzieci, rozwiązaywania konfliktów był dla mnie porażający. Zarówno 'chłodny i opanowany' Szwed, jak i gorąca i wybuchowa Wietnamka tak samo reagowali na sprawy związane z adopcją ich dzieci. I obydwoje wraz z partnerami chcieli dla swych dzieci jak najlepiej. Ja się przyznam, że po tych doświadczeniach opuściłem pokornie głowę, i tak jak w wielu przypadkach mam swoje zdanie, tak w przypadku adopcji uważam, że temat mnie przerasta. I dopóki nie zaznam smaku tego co się z tematem wiąże, będę powściągliwy. I z wielkim uznaniem będę zawsze patrzył na rodziców adopcyjnych.... Nawet jeśli przydarzają się im jakieś słabości i błędy. Wiele głosów w tej dyskusji też wyraża się z uznaniem o rodzicach chcących stworzyć dziecku bezpieczny dom. Dzięki za to. A tych, którzy czasami zbyt łatwo oceniają i krytykują proszę o refleksję. Nie zmianę zdania - REFLEKSJĘ.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Najważniejsze jest dobro dziecka.

Komentarz został ukrytyrozwiń

A tu - jak sie w naszym kraju ułatwia życie przyszłym matkom, aby zycie ich dzieci było "godne" od samego poczęcia. Zgroza!
http://biznes.onet.pl/znowu-nowe-becikowe-2010,18490,3172577,1,news-detal

Komentarz został ukrytyrozwiń

Sąd jest Sądem, prawo jest prawem - a gdzie w tym wszystkim dziecko?
Mam takie samo zdanie, jak Marta Jenner. Sąd zachował się po ludzku. W końcu! Choć raz, bo na sprawiedliwość rzadko można liczyć. I mimo tego, że tym sposobem Sędzia jakoby dał przyzwolenie na to, żeby kolejne takie rzeczy miały miejsce, to bezwzględnie kierował się dobrem dziecka.
Ja bym wolała, żeby ono miało kochający dom, niż było kołysane przez Panią z domu dziecka, albo tułało się po wielu rodzinach zastępczych,
I powiem jeszcze, że to dobry wstęp do materiału o procedurach adopcyjnych.

Komentarz został ukrytyrozwiń
  • Autor usunął profil
  • 06.02.2010 23:00

W meandrach życia zaklęte i niezbadane są odruchy ludzkiej natury, tym gorzej się dzieje i dziać będzie dla dzieci, do czasu jak nie ujednolici, uprawomocni się tego problemu. Tak problemu, gdyż - to nie jest dramatyczny problem!

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dramat - z jednej strony kulawy system adopcyjny i momentami odrealnione prawo rodzinne z drugiej, uprzedmiotowienie dziecka...

Komentarz został ukrytyrozwiń

To problem ogromny wszystkich stron. Małżeństwa, które nie może mieć dzieci. Dziewczyny, która przez bezmyślność , zaszła
w ciążę. A największy to ma niewinne dzieciątko. Handel żywym towarem jest niedopuszczalny i karalny. Sąd postąpił żle, po powinien strzeć prawa - niestety "Temida jest ślepa". Jednak najgorsze w tym wszystkim jest "Prawo i ustawy".
Co to znaczy, że małżeństwo ma niski staż, czy niskie dochody. Gdyby małżeństwo mogło mieć dzieci, to by je miało i nikt - ani Minister Sprawiedliwości, ani Prezydenta ani Premier by się ich losem nie interesowało - nawet gdyby przymierali głodem.
Gdyby dziewczyna urodziła dziecko, wychowywałoby się w gorszych warunkach (nie tylko materialnych) i nikogo by to nie interesowało. To Prawo, Przepisy Adopcyjne - jest beznadziejne. To nie sprawy materialne winne decydować o adopcji.
A prawość, miłość, szacunek i zgoda w rodzinie - która chce dziecię adoptować. Mam wrażenie, że wszystkie ustawy - uchwalane są przez nieczułych, nie w pełni uświadomionych i mądrych mężczyzn. A może po prostu za mało jest we władzy kobiet...I jest tak jak widzimy...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.