Facebook Google+ Twitter

„Kura na plecach” w warszawskim Teatrze na Woli

Dramat Freda Apke przetłumaczyła Marta Klubowicz. Także dzięki niej doszło do światowej prapremiery (11 grudnia 2004) w Teatrze na Woli. Osobiście na przedstawienie wybrałam się 23 stycznia i mogę powiedzieć, że warto było.

Bohaterowie „Kury na plecach” to niezbyt darzący się sympatią sąsiedzi – zdesperowana Pani Kobald (Marta Klubowicz) i niespełniony wiolonczelista Bonsch (Artur Barciś). Pewnego dnia kobieta zjawia się u niego i wyznaję mu, że właśnie zamordowała swojego męża. Bonsch stara się zachować zdrowy rozsądek w tej dosyć nietypowej sytuacji. Szukając sposobu na uratowanie sąsiadki, oboje bardzo zbliżają się do siebie. Pani Kobald obchodząca tego dnia swoje 40 urodziny zaczyna rozumieć, że świat nie musi ograniczać się tylko do pełnienia roli kury domowej której jedyną rozrywką jest hodowla róż. Opuszczony przez żonę i dzieci, samograj Bonsch także zaczyna rozumieć, że jego życie nie jest takie jakie sobie zaplanował. To nieoczekiwane spotkanie będzie mieć dla obojga daleko idące konsekwencje.
Scenografią spektaklu zajął się Manfred Kaderk. Cała akcja dzieję się w mieszkaniu pana Bonscha, skromnym, niewielkim, nieco nieschludnym.

Utwór pozostawia dobre wrażenia. Jest to prezentacja swego rodzaju przewrotnego i współczesnego poczucia humoru. Ukazuję w krzywym zwierciadle naszą, niekiedy smutną, rzeczywistość.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.