Facebook Google+ Twitter

„Kurczak, ryba i krab królewski”. Najlepsza pozycja w menu przeglądu filmów hiszpańskich

Film „Kurczak, ryba i krab królewski” powinien otrzymać adnotację: tylko dla fanów kuchni i jedzenia. Bowiem oni właśnie będą zachwyceni tą produkcją, a osoby, które nie lubią gotowania mogą poczuć się znudzone, może nawet zniesmaczone.

"Kurczak, ryba i krab królewski" to zarówno pokaz sztuki kulinarnej w wykonaniu kucharzy świata, jak i sztuki reżyserskiej w wykonaniu Linaresa. / Fot. Fot. Materiały dystrybutoraGdy po raz pierwszy przeczytałam tytuł „Kurczak, ryba i krab królewski” uznałam, że muszę film zobaczyć. Same te słowa to rekomendacja dobrej zabawy. Dodatkowo fakt, że rzecz wyreżyserował José Luis López-Linares, jeden z najlepszych hiszpańskich dokumentalistów, którego każda nowa produkcja wywołuje w Hiszpanii wielkie zainteresowanie, spowodował, że na tegorocznym Tygodniu Kina Hiszpańskiego tego filmu nie mogłam pominąć. Nie myliłam się. Po całkiem niezłych przystawkach, które można było oglądać przez 5 dni festiwalu, organizatorzy na deser zaserwowali widzom naprawdę wspaniałą ucztę.

W „Kurczaku...” przedstawione zostały przygotowania Jesusa Almagro, kulinarnego mistrza Hiszpanii, do zeszłorocznej edycji międzynarodowego konkursu Bocuse d’Or, który swoją nazwę wziął od nazwiska kucharza Paula Bocuse’a. To on zapoczątkował te zmagania.. Są to kulinarne zawody, które przed niejednym kucharzem otworzyły drzwi do wielkiego do świata. Ze względu na swoją 20-letnią tradycję, cieszą się niezwykłym prestiżem w kulinarnym towarzystwie.

Już sama możliwość wystartowania w nich to dla gotujących zaszczyt, ale i tak każdy po cichu liczy na wygraną lub przynajmniej na nagrodę w jednej z kategorii. Dotarcie do głównego konkursu wymaga żmudnych przygotowań, na które składa się też wysłuchiwanie ocen cenionych szefów kuchni, które jak opowiadają bohaterowie Jesus Almagro i jego asystent, nieraz doprowadziły ich do łez.

Z każdą minutą filmu widz nabiera przekonania, że gotowanie to nie jest codzienna czynność i że nie bez przyczyny mówi się o sztuce kulinarnej. A gdy na ekranie pojawiają się konkursowe potrawy, przyrządzone przez mistrzów, nie tylko zaczyna się odczuwać burczenie w brzuchu, ale jest się też pewnym, że kucharze startujący w Bocuse d’Or to prawdziwi artyści.

Jednak nie można byłoby odnieść tego wrażenia, gdyby nie talent reżyserski Lópeza-Linaresa. Udało mu się zbudować napięcie wokół czegoś, co dla przeciętnego widza raczej nie jest emocjonujące. Udało mu się zaprezentować przeżycia uczestników konkursu, pokazać specyfikę pracy szefów kuchni i do tego wprawić widza w dobry humor, pokazując między innymi grup kibiców, którzy jak oddani fani na meczu sportowym kibicują reprezentantom swoich krajów.

Nie mogę też nie wspomnieć o historiach, które dotyczą produktów trafiających do konkursowych kuchni, czyli o szczęśliwych halibutach białych i kurczakach z Bresse, które dobrze żyją. Takie wypowiedzi na temat zwierząt, będących podstawą wykwintnych dań, wyrażają ludzie, którzy z nimi „obcują” na co dzień. A dlaczego? O tym, jak również, o tym, kto i w jakim stylu wygrał Bocuse d’Or 2008, musicie przekonać się sami, oglądając „Kurczaka, rybę i kraba królewskiego”. Ja mogę wam jedynie życzyć smacznego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.