Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

53852 miejsce

Kuroń negocjował z SB: Po co nam autorytety?

Dziennikarze ,,Życia Warszawy" i pracownicy IPN ujawniają materiały na temat negocjacji Jacka Kuronia z SB. W polemice Adam Michnik nazywa ich draniami, a Andrzej Celiński ch**ami.

Spiżowy pomnik?

Kuroń to postać kontrowersyjna. Dla jednych autorytet moralny, mąż stanu, człowiek święty. Dla innych wieczny marksista i zdrajca ,,Solidarności".
Nawet śmierć Jacka Kuronia w 2004 roku nie uciszyła polemiki wokół oceny jego dokonań. Dziennikarze ,,Życia Warszawy" dotarli do akt dowodzących, że Kuroń w latach 1985 - 1989 kontaktował się (negocjował?) z SB. Co ciekawe wersję tę potwierdza Lech Wałęsa. ,,Ja, Lech Wałęsa, upoważniłem Jacka Kuronia i jeszcze ok. 20 innych osób do wszelkich możliwych rozmów, nawet z samym szatanem, a co dopiero bezpieką, w celu odblokowania marszu do wolnej Polski" - stwierdził w komentarzu do publikacji ,,Życia Warszawy".

Folwark zwierzęcy

Całą sprawę można interpretować dwojako. Primo: Kuroń prowadząc negocjacje z SB i dążąc do powstania ,,Okrągłego stołu", uratował Polskę i Polaków przed widmem krwawej rewolucji na wzór rumuński. Zakulisowa gra zaowocowała pokojową zmianą władzy i wprowadzeniem do Polski demokracji.
Secundo: Negocjacja to sztuka wzajemnych ustępstw i kompromisów. Ile zapłaciliśmy komunistom za zrzeczenie się przez nich władzy? Czy oddaniem gospodarki w ręce PZPR-owskich aparatczyków? (jak twierdzą apologeci PiS-u) A może rację mają Ci, którzy porównują rozmowy z komunistyczną władzą, do ostatnich stron Orwellowskiego ,,Folwarku zwierzęcego". Kiedy to świnie na boku układają się z ludźmi, zdradzając inne folwarczne zwierzęta dla własnych interesów.

W której wersji jest więcej prawdy?

Zasieki wokół autorytetów

Wydaję mi się, że za szybko pokryto spiżem Kuronia i wystawiono na cokół. Nadanie komuś miana: autorytet, musi poprzedzić kompleksowa ocena całości dokonań. Zdecydowana większość wspaniałych opozycyjnych inicjatyw i działań Jacka Kuronia miała miejsce w czasach PRL - u. Trudno tu o pełne spektrum, bez zajrzenia do zbiorów archiwalnych byłej Służby Bezpieczeństwa.
Niestety niektórzy intelektualiści już teraz autorytarnie stwierdzili, kto ma być bohaterem dla przyszłych pokoleń, a kto nie. Istnieją osoby, których biografia ma być niezmieniona. Do których poczynań nie można zgłosić wątpliwości, ani ich oceniać, bo jest to traktowane jako faux pas (inaczej: ,,draństwo"). Jedną z tych postaci jest Jacek Kuroń. Takie podejście wyklucza rzeczową dyskusję na temat naszej historii najnowszej. Chyba, że chcemy obrzucać się epitetami w stylu: ch**, gnojek, czy drań.

Po co nam autorytety?

Rok 2006 możemy nazwać rokiem podważonych lub obalonych autorytetów. Ks. Czajkowski, Guenter Grass, Zbigniew Herbert, Jacek Kuroń. Za każdym razem, kiedy słyszę o niejasnych fragmentach ich biografii zadaję pytanie:, po co nam autorytety? Czy człowiek musi wybrać sobie przewodnika i traktować każdą jego wypowiedź jako słowo Boże? Może już czas pozbyć się spiżowych posągów i zacząć cenić nie ludzi, lecz ich poszczególne dokonania...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Sprawa z Kuroniem przypomina XIX-wieczne perturbacje z Jadwigą Sapieżyną, która doprowadziła do powstania we Lwowie jadłodajni dla ubogich i w "Parafiańszczyźnie" - paszkwilu o szlachcie galicyjskiej nazwano ją Zupą Rumfordzką, a potem skutecznie przez lata deprecjonowano jej działania.

Komentarz został ukrytyrozwiń
emer54
  • emer54
  • 05.09.2006 11:48

Czy autorytety są potrzebne?
Słyszeliście o buszującym w zbożu? A o błądzących po ścieżkach życia? Opowiem Wam o Krainie Wciąż Podważanych Autorytetów.
Pewien Młody Wędrowiec pytał, czym jest dobro, czym zło, co mądre, a co głupie, jak piękno odróżnić od brzydoty, a miłość od nienawiści. Którędy iść, jaką wybrać drogę, by trafić do dobrych, mądrych ludzi i miejsc godnych czasu i uwagi?
Znalazło się wielu Przewodników nie szczędzących dobrych rad. Cóż jadnak z tego, jeśli jeden zaprzeczał drugiemu? Zwolennicy jednych wszelkimi sposobami obnażali niedoskonałości drugich, bez skrupułów pozbawiając ich szacunku i zasług. W co wierzyć? Kogo słuchać? Jak żyć?
Młody Wędrowiec poczuł w głowie wielki zamęt. Życie ucieka, a on wciąż błądzi! Znikąd pomocy! Co robić? Po głębokim namyśle wybrał ścieżkę, którą wskazywał Bardzo Znany i Szanowany Autorytet Moralny. Wielu go ceniło i nagradzało nie tylko honorowymi nagrodami.
Gdy Młodzieniec był prawie u celu, nagle jakiś Świeżo Mianowany Wielki Przewodnik okrzyknął poprzednika zdrajcą i ignorantem. Nawet nie kwapił się przedstawić jakiekolwiek dowody. Przecież teraz on miał monopol na prawdę. Świat się zawalił! Przepaść pod stopami! Żyć na wulkanie niełatwo...
Przewodników, Nawiedzonych i Mesjaszów ci u nas dostatek, ale pewności żadnej. A nuż jutro okażą się zwykłymi, interesownymi degeneratami?!
Krainę Wciąż Podważanych Autorytetów zalewa alkoholowe tsunami. To podobno najprostszy sposób na nieustanny ból istnienia...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.