Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

28767 miejsce

Kuroń negocjował z SB: Po co nam autorytety?

Dziennikarze ,,Życia Warszawy" i pracownicy IPN ujawniają materiały na temat negocjacji Jacka Kuronia z SB. W polemice Adam Michnik nazywa ich draniami, a Andrzej Celiński ch**ami.

Spiżowy pomnik?

Kuroń to postać kontrowersyjna. Dla jednych autorytet moralny, mąż stanu, człowiek święty. Dla innych wieczny marksista i zdrajca ,,Solidarności".
Nawet śmierć Jacka Kuronia w 2004 roku nie uciszyła polemiki wokół oceny jego dokonań. Dziennikarze ,,Życia Warszawy" dotarli do akt dowodzących, że Kuroń w latach 1985 - 1989 kontaktował się (negocjował?) z SB. Co ciekawe wersję tę potwierdza Lech Wałęsa. ,,Ja, Lech Wałęsa, upoważniłem Jacka Kuronia i jeszcze ok. 20 innych osób do wszelkich możliwych rozmów, nawet z samym szatanem, a co dopiero bezpieką, w celu odblokowania marszu do wolnej Polski" - stwierdził w komentarzu do publikacji ,,Życia Warszawy".

Folwark zwierzęcy

Całą sprawę można interpretować dwojako. Primo: Kuroń prowadząc negocjacje z SB i dążąc do powstania ,,Okrągłego stołu", uratował Polskę i Polaków przed widmem krwawej rewolucji na wzór rumuński. Zakulisowa gra zaowocowała pokojową zmianą władzy i wprowadzeniem do Polski demokracji.
Secundo: Negocjacja to sztuka wzajemnych ustępstw i kompromisów. Ile zapłaciliśmy komunistom za zrzeczenie się przez nich władzy? Czy oddaniem gospodarki w ręce PZPR-owskich aparatczyków? (jak twierdzą apologeci PiS-u) A może rację mają Ci, którzy porównują rozmowy z komunistyczną władzą, do ostatnich stron Orwellowskiego ,,Folwarku zwierzęcego". Kiedy to świnie na boku układają się z ludźmi, zdradzając inne folwarczne zwierzęta dla własnych interesów.

W której wersji jest więcej prawdy?

Zasieki wokół autorytetów

Wydaję mi się, że za szybko pokryto spiżem Kuronia i wystawiono na cokół. Nadanie komuś miana: autorytet, musi poprzedzić kompleksowa ocena całości dokonań. Zdecydowana większość wspaniałych opozycyjnych inicjatyw i działań Jacka Kuronia miała miejsce w czasach PRL - u. Trudno tu o pełne spektrum, bez zajrzenia do zbiorów archiwalnych byłej Służby Bezpieczeństwa.
Niestety niektórzy intelektualiści już teraz autorytarnie stwierdzili, kto ma być bohaterem dla przyszłych pokoleń, a kto nie. Istnieją osoby, których biografia ma być niezmieniona. Do których poczynań nie można zgłosić wątpliwości, ani ich oceniać, bo jest to traktowane jako faux pas (inaczej: ,,draństwo"). Jedną z tych postaci jest Jacek Kuroń. Takie podejście wyklucza rzeczową dyskusję na temat naszej historii najnowszej. Chyba, że chcemy obrzucać się epitetami w stylu: ch**, gnojek, czy drań.

Po co nam autorytety?

Rok 2006 możemy nazwać rokiem podważonych lub obalonych autorytetów. Ks. Czajkowski, Guenter Grass, Zbigniew Herbert, Jacek Kuroń. Za każdym razem, kiedy słyszę o niejasnych fragmentach ich biografii zadaję pytanie:, po co nam autorytety? Czy człowiek musi wybrać sobie przewodnika i traktować każdą jego wypowiedź jako słowo Boże? Może już czas pozbyć się spiżowych posągów i zacząć cenić nie ludzi, lecz ich poszczególne dokonania...

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Sprawa z Kuroniem przypomina XIX-wieczne perturbacje z Jadwigą Sapieżyną, która doprowadziła do powstania we Lwowie jadłodajni dla ubogich i w "Parafiańszczyźnie" - paszkwilu o szlachcie galicyjskiej nazwano ją Zupą Rumfordzką, a potem skutecznie przez lata deprecjonowano jej działania.

Komentarz został ukrytyrozwiń
emer54
  • emer54
  • 05.09.2006 11:48

Czy autorytety są potrzebne?
Słyszeliście o buszującym w zbożu? A o błądzących po ścieżkach życia? Opowiem Wam o Krainie Wciąż Podważanych Autorytetów.
Pewien Młody Wędrowiec pytał, czym jest dobro, czym zło, co mądre, a co głupie, jak piękno odróżnić od brzydoty, a miłość od nienawiści. Którędy iść, jaką wybrać drogę, by trafić do dobrych, mądrych ludzi i miejsc godnych czasu i uwagi?
Znalazło się wielu Przewodników nie szczędzących dobrych rad. Cóż jadnak z tego, jeśli jeden zaprzeczał drugiemu? Zwolennicy jednych wszelkimi sposobami obnażali niedoskonałości drugich, bez skrupułów pozbawiając ich szacunku i zasług. W co wierzyć? Kogo słuchać? Jak żyć?
Młody Wędrowiec poczuł w głowie wielki zamęt. Życie ucieka, a on wciąż błądzi! Znikąd pomocy! Co robić? Po głębokim namyśle wybrał ścieżkę, którą wskazywał Bardzo Znany i Szanowany Autorytet Moralny. Wielu go ceniło i nagradzało nie tylko honorowymi nagrodami.
Gdy Młodzieniec był prawie u celu, nagle jakiś Świeżo Mianowany Wielki Przewodnik okrzyknął poprzednika zdrajcą i ignorantem. Nawet nie kwapił się przedstawić jakiekolwiek dowody. Przecież teraz on miał monopol na prawdę. Świat się zawalił! Przepaść pod stopami! Żyć na wulkanie niełatwo...
Przewodników, Nawiedzonych i Mesjaszów ci u nas dostatek, ale pewności żadnej. A nuż jutro okażą się zwykłymi, interesownymi degeneratami?!
Krainę Wciąż Podważanych Autorytetów zalewa alkoholowe tsunami. To podobno najprostszy sposób na nieustanny ból istnienia...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.