
Żywa reakcja na słowa Kurskiego zebranych 14 czerwca w warszawskiej siedzibie UPR sympatyków tej partii nie zaskakuje.
Jeden z członków UPR - Stanisław Michalkiewicz, w swoich felietonach publikowanych m.in. w "Dzienniku Polskim" i "Najwyższym Czasie" od lat dzielił pierwszoplanową scenę polityczną na "socjalistów pobożnych i bezbożnych", do pierwszej z tych kategorii zaliczając Prawo i Sprawiedliwość. Były prezes i najbardziej znany członek Unii Polityki Realnej - Janusz Korwin-Mikke, podkreślał wielokrotnie, że PiS nie jest prawicą w klasycznym tego słowa znaczeniu, nazywając twór braci Kaczyńskich partią narodowo-socjalistyczną lub państwowo-socjalistyczną. Niespełna rok temu Korwin-Mikke napisał dla "Dziennika" długi tekst p.t.
"Prawica buduje dziś w Polsce socjalizm", w którym wyjaśniał, czym według niego różni się prawica od lewicy, pisząc m.in.:
Otóż w odróżnieniu od lewicy propagującej socjalizm (zwany dziś państwem opiekuńczym) prawica wyznaje zasadę „każdy jest kowalem własnego losu” – wywodzącą się wprost z podstawowej zasady prawa rzymskiego: „Volenti non fit iniuria” („chcącemu nie dzieje się krzywda”). Albo człowiek jest obdarzony wolną wolą i wtedy ma prawo jeździć bez pasów lub wejść, jeśli chce, do klatki z lwami albo uznajemy, że człowiek jest tylko bydlęciem, za którego zdrowie, wykształcenie a nawet otyłość odpowiada nie on sam, tylko urzędnik państwowy. Urzędnik ten miałby tym samym prawo nakazywania bydlętom, by chodziły do właściwej szkoły, brały właściwe lekarstwa, jadły właściwe potrawy – właściwe według urzędnika.
Poseł Jacek Kurski zauważył jednak, że mimo różnic w kwestiach społeczno-gospodarczych PiS i UPR ma wiele wspólnego. Przywołał m.in. poglądy na prawo karne, wspominając o karze śmierci. Janusz Korwin-Mikke przypomniał działaczowi PiS, że w sejmie wciąż leży zignorowany projekt ustawy przywracającej karę główną, pod którą UPR zebrał 140 tysięcy podpisów. - Dlaczego - skoro mamy to wspólne - nie możemy tego zrobić? - pytał Korwin-Mikke.
Poseł odpowiadał na wiele pytań dotyczących rozgrywek politycznych toczących się zarówno pomiędzy koalicją a opozycją, jak i w samym obozie rządzącym. Przekonywał, że na polskiej scenie politycznej są w tej chwili jedynie dwie osobistości, które mają jakąkolwiek charyzmę: Jarosław Kaczyński oraz Aleksander Kwaśniewski, w związku z czym w kolejnych wyborach dojdzie do starcia pomiędzy jego partią a obozem Lewicy i Demokratów.
Komentując jeszcze niedawno głośną propozycję obniżenia progów wyborczych do wysokości 3 proc., poseł Kurski stwierdził, że z przyjemnością powitałby - w ramach blokowania list - Unię Polityki Realnej, która "zatykając nos na socjalistów solidarnościowych" mogłaby się znaleźć na prawym skrzydle odpowiednika amerykańskiej Partii Republikańskiej.
- Myślę, że na tym polega dramat Unii Polityki Realnej, że formułując mnóstwo słusznych tez, jej czas jeszcze nie nadszedł. Mamy inne społeczeństwo, po pięćdziesięciu latach komunizmu, do którego uczciwe, liberalne tezy jeszcze nie pasują. Musi minąć jeszcze trochę czasu, trzeba pożegnać komunizm, postkomunizm, poczekać na powstanie klasy średniej, wtedy możemy mówić o zbliżeniu między nami i o pominięciu podziału między PiS a UPR - roztaczał swoją wizję przyszłości Jacek Kurski.
Fragment nagrania ze spotkania
udostępniła lokalna telewizja internetowa TV ASME.