Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

25174 miejsce

Kurski "zaatakował" torebką posłankę Szczypińską

  • Źródło: Dziennik Bałtycki
  • Data dodania: 2007-07-20 13:02

Trwa walka o wpływy w Pomorskim PiS-ie. Kurski atakuję posłankę Szczypińską, ona odpowiada gromami wniosków do rzecznika dyscypliny partyjnej. Kto wygra batalię o wpływy na Pomorzu?

Torebką twardym orężem

Wszyscy wiedzą, że Pomorski PiS nie jest monolitem, ale wewnętrzne spory rzadko wychodzą na światło dzienne. Oficjalnie wszystko jest już prawie w porządku. Jacek Kurski dał kwiaty i przeprosił za to, jak przed kamerą TVN (jeszcze przed oficjalnym nagraniem) żartował na temat słynnej już torebki Jolanty Szczypińskiej. Posłanka przeprosiny przyjęła, choć wspomniała, że chciałaby, aby poseł pokajał się jeszcze publicznie, i wyjechała na urlop. Działacze pomorskiego PiS sprawę albo bagatelizują, albo mówią, że żadnego sporu między posłami nie zauważyli. - Ja tego nie nazwałbym konfliktem - przekonuje radny wojewódzki PiS i jeden z najbliższych współpracowników Kurskiego Piotr Zwara.
I dodaje, że każdy do tej sytuacji dorabia sobie teorię - stąd dywagacje o sporach.

Jolanta Szczypińska / Fot. FOT. APR - SASSam Kurski o całej sprawie rozmawiać nie chce, odsyła tylko do swojego oświadczenia, które wydał, gdy okazało się, że wnioski o jego ukaranie trafiły do rzecznika dyscypliny partyjnej, posła Karola Karskiego. Ich autorami są premier i prezes PiS Jarosław Kaczyński oraz szef klubu parlamentarnego partii Marek Kuchciński. Przeprosiny postępowania nie przerwały, powinno się ono zakończyć w sierpniu.
- Są jednak ważną okolicznością na korzyść posła Kurskiego, ale wnioski o ukaranie nie dotyczą tylko wypowiedzi o torebce - podkreśla Karski.
Czego dotyczą dokładnie? Wiadomo, że nieobecności Kurskiego na ważnych głosowaniach. Szczegóły zasłania się jednak tajemnicą, bo to „wewnętrzna sprawa PiS“.

Faktem jest, że spory w pomorskim PiS nie są nowością. Chętniej działacze pomorskiego PiS wypowiadają się na ten temat nieoficjalnie. Wyłania się z tych opowieści obraz sporów między obojgiem pomorskich posłów na tle czysto ambicjonalnym, obawy przed utratą wpływów w regionie i różnic co do kierunków funkcjonowania partii na Pomorzu. Przy czym sytuacja jest patowa, bo Kurski umiejętnie (złośliwi twierdzą, że sprytnie) buduje swoją pozycję w partii, a Szczypińska - co nie jest tajemnicą - poza swoją partyjną pozycją jest ważną osobą dla Jarosława Kaczyńskiego. Nikt tu nie ma wyraźnej przewagi. Więc poszukiwane są preteksty do osłabiania jednej ze stron - np. kontrowersyjne wypowiedzi publiczne. Zdaje się to potwierdzać sam Kurski, który we wspomnianym oświadczeniu napisał na koniec: „Pilnego wyjaśnienia wymaga też używanie autorytetu premiera do załatwiania przez niektóre osoby swoich prywatnych porachunków“.

Szorstka przyjaźń


- To zawsze był spór ambicjonalny - mówi jeden z członków pomorskiego PiS (nieoficjalnie, bo pod nazwiskiem nikt nie chce za bardzo się wypowiadać z uwagi na „drażliwość“ materii). - Jacek ostatnio jest aktywny w terenie, potrafi zadbać o działaczy. Posłanka z kolei boi się o utratę wpływów.
Jacek Kurski / Fot. Grzegorz MehringTu konieczne jest jedno wyjaśnienie. PiS na Pomorzu ma co prawda Radę Regionalną z Kurskim na czele, ale partia podzielona jest na dwa okręgi (gdański, którym też kieruje Kurski, i gdyńsko-słupski, ze Szczypińską na czele). Funkcja szefa rady ma znaczenie prestiżowe. Według kilku naszych informatorów posłance zależało na niej.]

W sporach między obojgiem posłów, które toczą się co najmniej od wyborów w 2005 r., chodzi przede wszystkim o koncepcję prowadzenia polityki wobec PO w regionie i o wpływ na obsadzanie stanowisk w spółkach oraz instytucjach zależnych od rządu. Jacek Kurski widzi PiS jako twardą opozycję wobec PO, rządzącej najważniejszymi pomorskimi samorządami. Jolanta Szczypińska, wspierana np. przez gdyńskiego posła Zbigniewa Kozaka, wolałaby raczej „partnerską współpracę“. Wyniki ostatnich wyborów samorządowych pokazały (co Jacek Kurski przypomina przy każdej możliwej okazji), że tam, gdzie PiS poszło na konfrontację z PO (np. w Gdańsku i Sopocie), miało lepszy wynik.
Miarą niezgodności co do obsady stanowisk może być przykład nominacji nowego wojewody pomorskiego. Po odwołaniu na początku tego roku Piotra Ołowskiego uzgodnienia w sprawie wyłonienia jego następcy i nowego wicewojewody trwały trzy miesiące.

Listy, apele, wnioski


Na wnioski o ukaranie posła Kurskiego szybko zareagowali jego ludzie w regionie. Piotr Zwara od razu przygotował i wysłał do Warszawy list z poparciem dla posła i apelem o ucięcie sprawy.
- Bo to niepotrzebne i ośmiesza partię w regionie - tłumaczy Zwara, mając na myśli, że głównym wątkiem ukarania Kurskiego stała się wspomniana już torebka posłanki.
Pod dokumentem podpisało się ok. 40 osób - m.in. funkcyjnych działaczy z okręgu gdańskiego.
Niewykluczone jednak, że zwolennicy Szczypińskiej przygotują kolejne wnioski o ukaranie Kurskiego. Nie wszystkim bowiem podobały się np. jego publiczne żądania sponsoringu dla Lechii Gdańsk od spółek publicznych.

- Moim zdaniem, sprowadzanie wniosków o ukaranie pana posła do sprawy wypowiedzi o torebce jest odwracaniem kota ogonem - ocenia poseł Zbigniew Kozak. - Bo one przede wszystkim dotyczą sprawy jego nieobecności na ważnych głosowaniach. Np. ostatnio nie było go na ważnym głosowaniu podczas wspólnego posiedzenia sejmowych komisji gospodarki i Skarbu Państwa w sprawie energetyki. Przegraliśmy to głosowanie właśnie z powodu licznych nieobecności, w tym Kurskiego.
„Od prawie roku nie opuściłem żadnego znaczącego głosowania w Sejmie“ - napisał tymczasem w swoim oświadczeniu dotyczącym sprawy jego ukarania Jacek Kurski.
Kozak dodaje, że z wnioskami o karę się zgadza, ale co do tego jaka miałaby ona być, nie chce się wypowiadać.

Inni zwolennicy Szczypińskiej mają za złe Jackowi Kurskiemu, że w polityce kadrowej zdarza mu się wychodzić poza okręg, którym rządzi, i podejmować próby wpływania na obsady stanowisk także na terenie posłanki.
Proszony o ocenę całej sytuacji między obojgiem najbardziej wpływowych pomorskich posłów PiS były szef wojewódzkich struktur tej partii poseł Tadeusz Cymański unika odpowiedzi.
- Za mało posiadam na ten temat wiedzy - zaznacza Cymański i prezentuje oficjalny optymizm: - Ale myślę, że już niedługo sytuacja wróci do normy.

[i]Przeniesienie sporów Jacka Kurskiego z Jolantą Szczypińską na poziom partyjnego postępowania dyscyplinarnego było tylko kwestią czasu. Bo „szorstka przyjaźń“ między nimi trwa już od dawna. Za to wyeksponowanie kwestii torebki, choć medialnie efektowne, sprowadza sprawę na poziom kabaretowy.[i/]

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.