Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

22577 miejsce

Kursy dobrego umierania, czyli "przeżyj własną śmierć"

W Korei Południowej można zapisać się na kurs „dobrego umierania”. Koszt kursu waha się od 50 do 300 dol. i zależy od ilości „atrakcji” w nim zawartych. Firma Korea Life Consulting organizuje je od czterech lat, a głównymi jej klientami są w krajowe i zagraniczne korporacje, wśród nich Samsung, ING i Alianz.

 / Fot. http://www.ft.com/cms/s/0/2e29bbb6-574b-11dd-916c-000077b07658.htmlPracodawcy stawiają na terapeutyczną rolę tych szkoleń. Korea Południowa ma bowiem najwyższy wśród krajów rozwiniętych odsetek samobójstw (24,7 ofiar na 100 tys. osób), co tłumaczone jest m.in. zwiększonym poziomem pracoholizmu jej mieszkańców. Do tej pory kurs odbyło już ponad 50 tys. menadżerów i pracowników. Celem kursu jest pomoc ludziom w przeszacowaniu swoich życiowych priorytetów. Chodzi o to, by za życia doświadczyć swojej śmierci przez uczestnictwo w symulacji własnego pogrzebu.

Jak się zdobywa to doświadczenie?

W ciemnym pokoju, przy blasku świec, uczestnicy kursu spisują swą ostatnią wolę. Pomaga im w tym wyszkolony instruktor a towarzyszy żałobna muzyka. Następnie pozują do sesji zdjęciowej i wybierają te zdjęcie, które zawiśnie na ich trumnie. Przemieszczają się do zaaranżowanej kaplicy, gdzie znajduje się ołtarz z kwiatami. W dalszej kolejności odczytują swój testament bliskim, wybierają sobie trumnę i kładą się do niej. Kilka osób, przyodzianych w stroje obsługi pogrzebowej, zamyka wieko i na kilka minut opuszcza miejsce „spoczynku” kursanta. O kursach napisał i pokazał zdjęcia Financial Times.

- Pomysł organizowania takich kursów nie jest zły. Uczestnik ma możliwość zatrzymania się i zastanowienia nad swoim życiem. Szczególnie skorzysta na nim taki człowiek, który czuje, że jest coś nie tak w tym, co robi, gdy to, co robi, zaczyna mu przeszkadzać - mówi Monika Grześ, psycholog kliniczny i społeczny. - Taki pomysł jest również korzystny dla ludzi ciężko chorych, którzy śmierć mają w bliskiej perspektywie. Ograniczyć go jednak trzeba do ludzi dorosłych - dodaje Monika Grześ.

Książkowa alternatywa dla kursu

O kursach  / Fot. http://www.ft.com/cms/s/0/2e29bbb6-574b-11dd-916c-000077b07658.htmlJeśli kogoś nie stać na kurs albo raczej na bilet do Korei, bo takich atrakcji nie ma jeszcze w Polsce a chciałby doświadczyć własnej śmierci, to polecam książkę "Pielgrzym" Paula Coelho. Autor w niezwykły sposób mówi o prostych zdarzeniach życia codziennego, relacjonuje wrażenia ze swojej pielgrzymki do jednego ze świętych miejsc, a relacja ta urasta do metafory życia. Bo „wędrówką życie jest człowieka…” W „Pielgrzymie” jest to wędrówka w głąb siebie.

Niekonwencjonalnym pomysłem jest umieszczenie w treści książki serii ćwiczeń duchowych. Jedno z nich: „ćwiczenie pogrzebania żywcem”, jest refleksyjnym odniesieniem do doświadczenia własnej śmierci. Bohater napotyka przeszkody natury fizycznej, a także walczy ze swoimi słabościami – demonami, które tkwią w jego umyśle. Tylko wiara w powodzenie, upór i konsekwencja pozwalają osiągnąć cel. Pielgrzym – i czytelnik również - wraca ze tej podróży odmieniony. Przechodzą swego rodzaju metamorfozę duchową.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (10):

Sortuj komentarze:

  • Autor usunął profil
  • 13.08.2008 15:15

Jakby ktoś się pytał to w Polsce działa od stuleci Bractwo Dobrej Śmierci.

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) ja dam plusa, bo temat ciekawy, a co do oceny - ekhm - twórczości Coelho, to zgadzam się z Klarą.

Komentarz został ukrytyrozwiń

z Coelho to taki mędrzec jak ze mnie matematyk. a nadmienię, że nie umiem liczyc procentów oraz odejmowac ułamków.

sam pomysł kursów dobrego umierania niezły, bo smierć jest częścią życia, o czym ludzie w naszym kręgu kulturowym skwapliwie zapominają, ale śmierć typu karoshi, z przepracowania, Polaków raczej nie dotyczy hehe

Komentarz został ukrytyrozwiń

Maro W, masz rację, tak się składa, że to moderator umieścił tak to nazwisko, poprosiłam o zmianę

Komentarz został ukrytyrozwiń

Ciekawy artykuł, fajne zdjęcia, plus :)
Jeżeli mogę coś podpowiedzieć, to cytując osobę, która ma nazwisko w formie imienia, lepiej unikać używania samego nazwiska. Zamiast "dodaje Grześ" lepiej zabrzmiałoby tu "dodaje Monika Grześ"

Komentarz został ukrytyrozwiń

Duuuży + ... Brawa za innowacyjność tematu. :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

zapomniałam o +

Komentarz został ukrytyrozwiń

Magdo, mój tytuł brzmiał "Ars moriendi w nowoczesnym wydaniu", trafiłaś;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Coś niesamowitego. Gratuluje "wyłowienia" ciekawego tematu. Przeżyć własną śmierć- jest czymś niesamowitym jeśli chodzi o przewartościowanie siebie samego, tego co czynimy. Niejednokrotnie, od momentu "spojrzenia śmierci w oczy" zaczynamy zyć. Czy takie wstrząsy są nam potrzebne?

Komentarz został ukrytyrozwiń

(+) - nam wydaje się to może szokujące, ale w przeszłości istaniały już podobne inicjatywy, np. literatura wpisująca się w nurt ars bene moriendi

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.