Zaloguj

Zarejestruj się

Zaloguj przez Facebook

Wiadomości24 > Wydarzenia > Przegląd prasy > "Kurwia zupa", czyli inne życie w Auschwitz

Pozycja materiału w rankingach:

6622 miejsce

Dział: Przegląd prasy

Ocena: 10pkt

Oceń:

"Kurwia zupa", czyli inne życie w Auschwitz


Puffy, czyli domy publiczne były zlokalizowane na piętrze bloku 24, przy symbolicznej bramie z napisem "Arbeit macht frei" w Oświęcimiu. Według dokumentacji i relacji świadków pracowały tam prostytutki różnego pochodzenia - w tym Żydówki.


Z ich usług korzystali głównie inni więźniowie funkcyjni. Jeden akt trwał 15-20 minut. Nad wszystkim czuwał pufftata. Do zbliżeń dochodziło w małych pokoikach bloku 24. Drzwi były wyposażone w wizjery, przez które zaglądali esesmani. Jedna kobieta mogła przyjąć około 4 – 5 mężczyzn dziennie. Cena za usługę - specjalny talon o wartości 2 marek.

To wszystko fakty, wyciągnięte z archiwum. Pewne jest, że w Auschwitz toczyło się życie seksualne, były potajemne związki - relacje pomiędzy więźniami lub wśród załogi albo wśród jednych i drugich. Dzisiaj się o tym jednak nie wspomina. - Wynika to ze stosunku do sfery seksualności w kulturze, w jakiej żyjemy. Wszystko, co jest z nią związane, oceniane jest jako gorsze, mniej godne, jako coś, czego musimy się wstydzić. Kiedy mówi się o miejscu, w którym zginęły miliony ludzi, wydaje się, że nie można nawet wspomnieć o rzeczach mających związek z seksualnością - ocenia Agnieszka Weseli.

Nie udało się jej jednak dotrzeć do żadnej z kobiet, która pracowała w charakterze prostytutki w Obozie Zagłady. Tłumaczka zna nazwiska i numery pensjonariuszek, ale to wciąż za mało - skontaktować się z nimi można jedynie za przyzwoleniem muzeum. Jest jednak szansa, że film dokumentalny „Noce i dnie w Auschwitz”, którego współautorką jest Weseli, zachęci żyjące kobiety do zwierzeń.

Warto dodać, że Agnieszka Weseli pracuje nad wspomnianym tematem nie po to, by ośmieszyć czy wzbudzić pogardę dla więźniów Auschwitz Birkenau - wręcz przeciwnie. Swoim działaniem chce odsłonić całą prawdę o tym miejscu. - Chronimy obraz obozu kosztem pewnych osób. Kosztem kobiet, które w tym domu publicznym pracowały. One też są ofiarami, a nadal nie są rozpoznane jak ofiary, bo mówi się o nich jedynie jako o dziwkach i kolaborantkach. A to nieprawda.

Podkreślmy, że taką formę działania przyjął nie tylko OZ w Oświęcimiu. W tamtych czasach system domów publicznych był bardzo znany i obsługiwał również m.in. KL Ravensbrück.

Materiał opracowany na podstawie wywiadu Jarosława Zalesińskiego z Dziennika Bałtyckiego z Agnieszką Weseli.

Zobacz także:

Katarzyna Korbel OFFline profil autora

Autor: Katarzyna Korbel

Napisz do autora

Artykuły (1) Galerie (0) Średnia ocen (5.00)

Wiek: 27 | Miejscowość: Kraków | Kraj: Polska

O mnie: Dziennikarz z zawodu i pasji - w odwrotnej kolejności:)

Pozycja autora w rankingach:

Komentarze: 0

odśwież

Maksymalnie 4000 znaków. (możesz jeszcze wpisać: 4000)

Reklama

Najpopularniejsze

Reklama
Copyright 2012 Wiadomosci24.pl
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.