Bez szkoły, zakładów pracy, kościoła, a nawet kaplicy. Dziś, całe jej piękno i prawie siedemsetletnia historia, rozciąga się gdzieś pomiędzy czterema wersami Wikipedii.
O tyle, o ile
Takich jak on było wielu z tych okolic. Zdyskwalifikowanych na rynku pracy, ze względu na
miejsce swojego zamieszkania. Żenili się wczas i budowali dom dla rodziny. Młodzi, w sile wieku, ale bez podstawowego choćby wykształcenia wyruszali w świat, by tam także budować. Na budowlance znali się "o tyle, o ile". Wystarczająco, by wykonywać polecenia brygadzisty. Wystarczająco, by wznosić wielkie budowle w wielkich państwach, wśród wielu ludzi, a potem wrócić do małej ojczyzny, małych dzieci i swej małej miejscowości. Czasy były trudne. Żonie kupowali kieckę, dzieciom dżinsowe spodnie, kolorowe trampki i najważniejsze - czekoladę "Studentską" i "Lentilki". Lepszego prezentu, nie mogli sobie wyobrazić. Najważniejsze, że ojciec i mąż wrócił. W zasadzie wszystko co mieli w domu, było przywiezione przez niego. Wirówki, sokowniki, dywany.
Piwo, wnuki i wspomnienia
Dziś Jaszczurowa, z prawie tysiącem mieszkańców, stała się miejscowością turystyczną. Już nie jak grzyby, ale jak grzyby po deszczu wyrastają na jej zboczach kolejne domki letniskowe. W pobliskiej Świnnej Porębie budowany jest wielki zbiornik retencyjny, który dodatkowo podnosi ceny działek atrakcyjność regionu. A co z Edkiem? Edek chodzi dziś na piwo, wychowuje swojego piątego i szóstego wnuka, a podczas rodzinnych spotkań, jak z rękawa sypie anegdotami z lat spędzonych za granicą. Rozumie młodych, którzy wyjeżdżają do pracy za granicę. W przeciwieństwie do żony, która znając trudy samotnego wychowywania dzieci, mówi: "Lepiej siedź na dupie".