Facebook Google+ Twitter

Kwaśne covery po raz drugi. Nowa płyta Acid Drinkers

Nowy album Acid Drinkers to zawsze duże wydarzenie. Poznańscy dowcipnisie przyzwyczaili do tego, że każdy ich materiał to wysoki poziom. Z wydanym właśnie „Fishdick Zwei” jest podobnie. Z małym wyjątkiem – teraz to nie ich utwory…

Acid Drinkers - "Fishdick Zwei" / Fot. Materiały promocyjne zespołuTak, tak drodzy fani! Właśnie trzymacie w rękach drugą część sławnego „Fishdick”. Sławnego z kilku powodów, głównie związanymi z wersjami okładek. Pierwsza przedstawiająca parodię Nirvany z perkusitą Ślimakiem pod wodą w poszukiwaniu dolara. Jednak śmierć Cobaina zmusiła do zmiany. Powstała wersja z penisem w kosmosie. Jednak Litza (gitarzysta Robert Friedrich), który miał wtedy trudny okres w życiu prosił o zmianę. Ostateczna wersja przedstawia komiksowe twarze muzyków umalowanych na wzór zespołu Kiss. Ogólnie zespół nie był zadowolony z żadnej wersji a płyta była najdroższą w historii - prawa autorskie... Muzycznie sprawa przedstawiała się następująco – chłopaki wzięli na warsztat kilkanaście kawałków kapel, które darzyli (darzą) sporą sympatią. I tak znalazły się tam utwory Kiss, Black Sabbath, Pink Floyd, Slade czy Deep Purple, a największy sukces odniosła przeróbka Motorheadowego „Ace Of Spades”. Nomen omen Titus (wokalista i basista Acid) jest prawie, prawie jak polski Lemmy więc coś musiało być na rzeczy…

Z nową płytką jest podobnie – tutaj również są utwory, które nie znalazły się przypadkowo. Całość jednak dla niektórych może sprawiać wrażenie bardziej przystępne niż poprzednik. Głównie z powodu produkcji (całość brzmi bardzo mocno i smacznie) ale i doboru materiału. Obok szybkich rzeczy znalazło się miejsce na, co tutaj dużo mówić, hity.

Thrashowa wersja „Ring Of Fire” Casha jest sporym zaskoczeniem. Mocno i zdecydowanie otwiera album, jeszcze długo pozostawiając słuchacza w osłupieniu. A już kolejny „Hit The Road Jack” przywołuje uśmiech na twarzy. Drobny przerywnik w postaci „Losfer Words” toruje nam drogę do pierwszej perełki – „Love Shack”. W oryginale B-52’s. Tutaj Acid Drinkers. Sami zdecydujcie, która wersja lepsza. Ja od siebie dodam, że szalenie zmysłowy głos gościnnie występującej tutaj Anny Brachaczek (na co dzień w Biff) nadaje temu kawałkowi coś niesamowitego.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Fajna recenzja :) Na pewno wszystko zagrali z "jajem", jak na Acidów przystało ;]

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.