Facebook Google+ Twitter

Kwestia bezpieczeństawa? A gdzie tam! To podatek fotoradarowy

Okazuje się, że w miejscu, w którym fotoradar zrobił mi zdjęcie, tak jak w wielu innych, nie chodzi wcale o poprawę bezpieczeństwa czy zwrócenie uwagi kierowców na szczególnie niebezpieczne miejsce. Chodzi po prostu o kasę.

Przepisy dają strażnikom miejskim możliwość karania m.in. za przekroczenie prędkości zarejestrowane przez fotoradar, wyprzedzanie na ciągłej linii, jazdę po pasie tylko dla autobusów czy przejechanie na czerwonym świetle. / Fot. PAP/Grzegorz MichałowskiNiedawno przyszło do mnie dość drogie zdjęcie z wakacji. Chodzi oczywiście o mandat z fotoradaru. Jako że jestem osobą dociekliwą, poczytałem sobie o tym konkretnym urządzeniu, które zrobiło mi fotografię. Okazuje się, że w tym wypadku (gmina Kobylnica), jak i w wielu innych, nie chodzi wcale o jakąś poprawę bezpieczeństwa, czy zwrócenie uwagi kierowców na szczególnie niebezpieczne miejsce, ale po prostu o kasę.

Ładna, prosta droga z poboczem, dookoła drzewa, pojedyncze zabudowania w sporej odległości od jezdni, zaraz wyjazd z miejscowości. To doskonałe miejsce do polowania na śmiercionośnych kierowców! Bo po co tam, gdzie jest niebezpiecznie? Jeszcze, nie daj Boże, kierowca by zwolnił i uszczuplił tym gminną kasę!

Ktoś może pomyśleć, że chodzi o bezpieczeństwo. Niestety to jest ono tu najmniej ważne. Gdyby chodziło o nie, to zaczęto by budować dobre drogi z chodnikami i odgradzać od nich pieszych za pomocą barierek. Fotoradar, który zrobił mi zdjęcie nie znajduje się w jakimś szczególnie niebezpiecznym miejscu. Nie jestem zabójcą, tylko kierowcą.

Gminy skalkulowały sobie i stwierdziły, że taki fotoradar to niezły biznes. Zwraca się po 3 miesiącach, a potem czysty zysk. Oczywiście wszystko kosztem kierowców, jednej z bardziej uciśnionych grup w naszym kraju. W sumie można powiedzieć, że jesteśmy filarem tego systemu.

Tankując na stacji benzynowej, przede wszystkim wspieramy kulturę, bezrobotnych, "samotne" matki, górników, szkolnictwo, służbę zdrowia... no i płacimy za paliwo. Koszt tego ostatniego to mniejsza część tego, co wydajemy na stacji, resztę pochłania szereg podatków, w tym szczególnie okrutny podatek - VAT od podatku za towary luksusowe (tak, tak - w państwach socjalistycznych paliwo ma być luksusem!) - akcyzy.

Urzędnikom gratuluję kreatywności w ograbianiu ludzi!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Górnicy znaleźli się na tej liście, gdyż wielu z nich (mi. ze względu na zatrudnienie w spółkach skarbu państwa) otrzymuje pieniądze z zapłaconych przeze mnie podatków. Wysokość ich wypłaty nie wynika jedynie z przychodu, jaki przynieśli przedsiębiorstwu, ale także z dotacji z budżetu państwa.

Nie rozumiem z czego wynika Twój przytyk. Moja wypłata wynika z umowy z prywatnym pracodawcą i jest na takim poziomie, jaki ustalił wolny rynek, minus podatki i inne koszty pracy. Jestem stroną, która wrzuca kasę do budżetu. Górnicy w dużej mierz to strona do której trafiają te pieniądze.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tylko nie Górników ciekawe jaki ty zawód wykonujesz że jesteś tak dochodowy dla tego kraju.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.