Facebook Google+ Twitter

Kwiatkowski: Będzie emocjonująco, tego jestem pewien

Już jutro pierwszy mecz o mistrzostwo Polski w koszykówce mężczyzn. Zapraszam na ekskluzywny wywiad z redaktorem naczelnym oficjalnej strony Dominet Bank Ekstraligi - Piotrem Kwiatkowskim.

Piotr Kwiatkowski / Fot. Artur StrzałkowskiNajpierw naczelny serwisu PolskiKosz.pl teraz plk.pl. Jak to się stało, że trafił Pan na "stołek" redaktora naczelnego oficjalnej strony Dominet Bank Ekstraligi?
- Przez ponad pięć lat pracowałem w PolskiKosz.pl i propozycja przyszła w najmniej spodziewanym momencie. Jeżeli w ogóle można tutaj mówić o spodziewaniu się czegoś. Ofertę otrzymałem na kilka kolejek przed zakończeniem sezonu zasadniczego. Patrząc jedynie z perspektywy warunków czy prestiżu jakie daje praca dla Polskiej Ligi Koszykówki nie było się nad czym zastanawiać, ale PolskiKosz.pl prowadziłem i tworzyłem od samego istnienia i trochę żal było odchodzić. Jednak po rozmowie z przedstawicielami strony plk.pl oraz z kolegami z PolskiKosz.pl doszedłem do wniosku, że muszę spróbować. W plk.pl jest zespół świetnych współpracowników więc przejście było dużo łatwiejsze. A PolskiKosz.pl teraz prowadzony przez Jakuba Wojczyńskiego i Marcina Domanieckiego też świetnie prosperuje. W takim razie chyba wszystkim wyszło to na dobre.

Rozgrywki Polskiej Ligi Koszykówki wkroczyły w fazę medalową. O złoto zagrają Prokom i Turów. Jak Pan zapatruje się na finał? Czy ta para zapewni nam emocje? Obecność Turowa w finale możemy nazwać niespodzianką?
- Będzie bardzo emocjonująco. Tego jestem pewien. To, że w finale Turów może być faktycznie niespodzianką, ale jeżeli ktoś dokładnie przyglądał się tej drużynie to nie jest zaskoczony. Arakdiusz Krygier i Saso Filipovski całkowicie odmienili ten zespół. To kolejny trener ze Słowenii, który wprowadził nową jakość do naszej koszykówki. Jest też fantastycznym strategiem. No i oczywiście w Turowie grają bardzo dobrzy zawodnicy, którzy tę strategię wcielają w życie na boisku. Na pewno fenomenalne mecze półfinału Prokomu z Anwilem podniosły nasze oczekiwania względem finału. Ale jestem pewien, że będzie równie ciekawie. Pojedynek chociażby dwóch rozgrywających z Portoryko - Christiana Dalmau z Prokomu i Andresa Rodrigueza z Turowa – zapowiada się pasjonująco. Warto to oglądać.

Anwil Włocławek przegrał walkę o finał z Prokomem i pozostała mu walka ze Śląskiem Wrocław o brązowy medal. We Włocławku rozczarowanie. Śląsk po długiej podróży powraca do elity. W jakim stopniu te dwa wnioski odnoszą się do obecnej sytuacji?
- Po pierwsze Anwil walczył heroicznie, ale znów czegoś zabrakło. Tym razem bardzo niewiele. Myślę jednak, że we Włocławku nie powinni być rozczarowani bo wykonali świetną robotę, zmusili mistrzów Polski do maksymalnego wysiłku i po raz pierwszy od dawna ktoś sprawił, że w Sopocie naprawdę zaczęli drżeć czy uda się zagrać o kolejne złoto. Włocławianie z kolei grają o brązowy medal z ekipą Asco Śląska. A więc Śląskiem, który faktycznie wraca w wielkim stylu. Myślę, że wynik, jaki w tym roku zrobiono we Wrocławiu jest wielkim sukcesem. Nie było ani wielkiego budżetu, ani wielkich gwiazd. Był za to trener Andrej Urlep i kilku wartościowych zawodników, z których Urlep potrafił wykrzesać to, co najlepsze. To zaowocowało grą o medal. Pamiętać też trzeba, że we Wrocławiu mają trzyletni plan budowy silnego zespołu. Podstawy są, teraz trzeba dobrać takich koszykarzy, którzy dadzą nie tylko walkę w meczach z Prokomem, Anwilem czy Turowem, ale przede wszystkim zwycięstwo. Jeżeli wszystko pójdzie dobrze to może kibice Śląska w końcu doczekają się upragnionego 18. mistrzostwa Polski.

 / Fot. Screem www.plk.plCiekawie wyglądała walka na dole tabeli. Pewny siebie Kager Gdynia rozdawał punkty na lewo i prawo. Walka o utrzymanie toczyła się miedzy Polonią Warszawa, Zniczem Jarosław i w pewnym momencie AZS-em Koszalin. Szkoda Znicza Jarosław, lecz z drugiej strony Polonia miała to coś, czego brakowało jarosławianom.
- Trudno powiedzieć czego zabrakło jarosławianom. Moim zdaniem popełniono tam dużo błędów na początku sezonu i potem nie dało się tego odkręcić. Pozostawianie większości graczy, którzy wywalczyli awans z I ligi to na pewno miły gest w stosunku do nich, ale raczej niezbyt rozsądne rozwiązanie, gdy chce się walczyć w DBE. W ekstralidze poziom jest dużo, dużo wyższy i żeby zapewnić sobie utrzymanie w gronie najlepszych w Polsce trzeba mieć po prostu dobrych graczy, za których oczywiście trzeba też więcej zapłacić, ale jest to opłacalne. Przykładem jest drugi beniaminek - Kager, który zainwestował więcej pieniędzy, ale w debiutanckim sezonie był o krok od play-off i zbudował sobie solidny grunt na kolejny sezon.

W tym roku będziemy mieli okazję obserwować poczynania kadry narodowej. Jak tam wygląda sytuacja? Mamy szanse "coś ugrać" podczas Mistrzostw Europy w Hiszpanii?
- Bardzo bym chciał, ale raczej nie możemy liczyć na taki sukces, jaki w MŚ odnieśli siatkarze czy piłkarze ręczni. Po pierwsze w grupie mamy Francję, Słowenię i Włochy. To jest naprawdę czołówka nie tylko europejskiej koszykówki, ale też światowej. Drużyna Francji wydaje się być poza zasięgiem, ale jeżeli odniesiemy przynajmniej jedno zwycięstwo w grupie to jest szansa awansować dalej, a wtedy wszystko jest możliwe.

Co najmilej zaskoczyło Piotra Kwiatkowskiego podczas obecnego sezonu, a co sprawiło, że miał powody do zadumy?
- Zaskoczył mnie Thomas Kelati (koszykarz Turowa Zgorzelec). Nie spodziewałem się tak dobrej gry tego zawodnika, ale to indywidualnie. Ogólnie może nie tyle, co zaskoczył, ale bardzo ucieszył mnie bardzo wyrównany i wysoki poziom tegorocznych rozgrywek. Do samego końca trwała walka o play-off i o utrzymanie. A już play-off były i są niesamowite. Bez dwóch zdań - najlepsze od lat w naszej lidze. A co dało powód do zadumy? Zdecydowanie przepis o nieustannym przebywaniu przynajmniej jednego Polaka na boisku. Myślę, że nie do końca sprawdzał się w rundzie zasadniczej, ale teraz widać, że trenerzy i sędziowie radzą sobie z tym bardzo dobrze.

Mówi się, że istnieje możliwość poszerzenia PLK o dwie drużyny z 14 do 16. Czy jest to możliwe i kto by na tym zyskał?
- Zawsze jest taka możliwość, ale mam nadzieję, że jednak do tego nie dojdzie. Czternaście drużyn to aktualnie optymalny wariant dla naszej ligi. Możliwe jest jednak wszystko. Można przecież wykupić dziką kartę, ale mimo wszystko mam nadzieję, że w przyszłym roku znów będzie 14 ekip.

Kto zdobędzie tytuł mistrza kraju w koszykówce mężczyzn?
Ten, kto w finale wygra cztery spotkania (śmiech). Trudno przewidzieć. Faworytem bez wątpienia jest Prokom, ale nie zawsze faworyci wygrywają. Zapowiadają się wielkie emocje. I już dziś zapraszam wszystkich kibiców w piątek o 19:50 do Polsatu Sport na transmisję z pierwszego meczu finałowego. Będzie się działo!

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (3):

Sortuj komentarze:

Nie chody tylko jak wrzucam depesze podczas dyzuru to tez mi sie licza.... misiu....

Komentarz został ukrytyrozwiń

ciekawe masz chody misiu tylko dlaczego masz ponad 500 artykułów a w profilu wyświetla ci tylko 300

Komentarz został ukrytyrozwiń

+

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.