Facebook Google+ Twitter

"Kwiaty na poddaszu", czyli śmierć nadziei

„Narodzeni w jasnych barwach, ciemniejących z każdym dniem długiego, ponurego, męczącego, koszmarnego czasu, który spędziliśmy jako więźniowie nadziei i ofiary zachłanności” - kto i do kogo mógłby kierować te pełne goryczy słowa?

 / Fot. wydawnictwo: Świat KsiążkiWszyscy zdajemy sobie sprawę, że podstawowa jednostka społeczna, jaką jest rodzina, kryje wiele sekretów, które mają nigdy nie ujrzeć światła dziennego. Ukrywamy problemy finansowe, wszelkiego rodzaju nałogi. Rzadko jednak kiedy sekretem tym są dzieci.

Okazuje się jednak, że niekiedy chciwość i egoizm są ważniejsze niż dobro własnych potomków, a dla zaspokojenia prymitywnych pobudek człowiek może zdecydować o pozbyciu się wszelkich przeszkód w drodze do celu. Nawet wówczas, kiedy tym kłopotem jest czwórka dzieci, tak jak to miało miejsce w pasjonującej, ale też przerażającej książce „Kwiaty na poddaszu”.

Okazuje się bowiem, że nie należy się bać potworów zrodzonych w naszej wyobraźni, ale tych, które są wśród nas, które kochamy i którym bezgranicznie ufamy.

Te osoby, które pamiętają znakomity film Jeffrey’a Blooma z 1987 r., którego scenariusz został oparty na książce, doskonale wiedzą, czego się po „Kwiatach na poddaszu” Virginii C. Adrews spodziewać. Ci zaś, którzy po pierwszy tom sagi rodziny Dollangangerów sięgają dopiero teraz, powinni przygotować się na solidną dawkę emocji.

Poznajemy rodzinę wspomnianych Dollangangerów, dzięki nazwisku i niemal nieskazitelnemu wyglądowi, określaną mianem „drezdeńskich lalek”. Czwórka dzieci: Cathy, narratorka opowieści, starszy od niej o dwa lata Christopher oraz bliźniaki - Carrie i Cory są ukoronowaniem zakazanej miłości ich rodziców - wujka do bratanicy.

Wypadek samochodowy, któremu uległ ojciec rodziny przekreśla ich dotychczasowe, spokojne życie. Matka, której dotąd głównym zadaniem było dbanie o własny wygląd i o pieszczoty dzieci, nagle zostaje postawiona przed koniecznością utrzymania rodziny podczas, kiedy ona jest po prostu pięknym motylem, nie nauczonym żadnej pracy. Jedyne wyjście widzi w powrocie na łono rodziny, która przed laty wyrzekła się jej i usunęła ze swojego testamentu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.