Facebook Google+ Twitter

La dolce vita w Beskidzie Niskim - część druga

La dolce vita, czyli słodkie życie. Czy tu może takie być? Ale gdy wspomnę film Felliniego pod tym tytułem, to czy o to tu właściwie chodzi? Już chyba wolę zawołać, la vita è bella w Beskidzie Niskim.

Biecz

Być może wyobraźnia i wiara nie mogą bez siebie istnieć, bo mają wspólną istotę - nie wymagają dowoduBiecz / Fot. Ewa Szafranowicz
Biecz, ulokowany na wzniesieniu, otoczony murami obronnymi był miastem królewskim i pełnił funkcję przygranicznej twierdzy już od XIII wieku. W tym trzytysięcznym mieście zarejestrowanych było przeszło 30 różnych rzemiosł. Prym wiodły płóciennictwo i sukiennictwo. W mieście były trzy zamki i dwór królewski, stanowiące lokalne rezydencje Piastów i Jagiellonów. Silna pozycja administracyjna, sądownicza i wojskowa trwała do 1783 roku.

Chodzimy uliczkami tego malowniczego miasta. Pozostałości po murach obronnych nadal robią wrażenie. Piękne kamienice, kościół i sam rynek, na którym nie da się ominąć "kropczastego" ratusza z wysoką na 53 metry wieżą. Pierwsza informacja, która do nas dociera, to ta o "szkole katów". Podobno to legenda i to dość młoda, bo ok. 150-letnia. Jak widać sensacje inspirowały ówczesnych tak samo jak nas. Trzeba przyznać, że to legenda wybijająca się, więc może warta "nieodkręcania"?

A cóż to była ta szkoła katów? Za czasów, gdy Biecz był stolicą powiatu, jakieś pięć czy sześć wieków temu, mieszkał w mieście znany w okolicy mistrz w swoim fachu. Kat, zwany oficjalnie Mistrzem Świętej Sprawiedliwości, zajmował się ścinaniem głowy, wbijaniem na pal czy też wieszaniem skazańców. Dobór środka był całkowicie skodyfikowany i zależny od statusu społecznego, płci i przewinienia. Oczywiście zajmował się również mniejszymi tematami: darciem skóry i łamaniem kołem, niezbędnymi jakże w czasie przesłuchań podejrzanych. Podobno znacznie poprawiały te działania pamięć. Poza w pełni profesjonalnym podejściem do pracy terminujący u mistrza musiał wykazać się niezwykłą precyzją. Toporem utrafić w mrówkę. Mistrzowie z Biecza nie byli byle jakimi katami. W średniowieczu zawód ten był dość elitarny. Analfabetyzm i brak znajomości anatomii wykluczały natychmiastowo potencjalnego kandydata. Zajmowali się również tematami "ostrego dyżuru": nastawianie złamań i zwichnięć. Bieccy kaci nigdy nie zdeprecjonowali swego zawodu przez zlecenia rakarskie, nie zdarzyło się też również, by został w Bieczu katem były przestępca, któremu darowano karę w zamian za objęcie tej funkcji. Byli ponoć tak biegli w swoim rzemiośle, że dość często wyjeżdżali służbowo do innych miast. Jeden z najsławniejszych, miał dość filozoficzne podejście. Tzn. nie tylko był katem, ale i humanistą. Czytał więc skazanym fragmenty zacnych dzieł doskonale dobrane do okazji (czytaj: zbrodni). Może to i legenda, a może z dobrych rzemieślników zakpiono dorabiając im, "legendę"? Mnie tam odpowiada, więc będę ją przekazywać dalej. Niech się mieszkańcy Biecza nie obrażają. Lepiej mieć szkołę katów niż kolejną białą damę.

Biecz ma inne równie ciekawe legendy (LINK) i zabytki (LINK).

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (8):

Sortuj komentarze:

Barbaro - Tak jak wspomniałam czytałam "1000 Dni w Toskanii" będąc w Beskidzie. Zastanawiałam się czy opisywane tam słodkie życie - la dolce vita jest możliwe u nas, tam gdzie byłam.

Komentarz został ukrytyrozwiń

opracowanie wartościowe i interesujące. Tylko dlaczego ma w tytule "la dolce vita" tego po dwóch częściach nie załapałam, ale może w trzeciej?. Nie tracąc nadziei pozdrawiam autorkę
BRK.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Zazdroszczę, że nie mogę pobrodzić też w tym śniegu w pięknym otoczeniu Beskidu Niskiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Szanowne Panie, proszę jestem zarumieniona jak panna na wydaniu...

Komentarz został ukrytyrozwiń

Właśnie przeczytałam - dziękuję Lidio! Opowieść piękna - zazdroszczę Ewie, że dostrzegła wszystkie te szczegóły, doceniła i umiała opisać ich urok. Jestem pod dużym wrażeniem tego materiału.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Beato, a czy przeczytałaś część pierwszą?))
Tam, już w trakcie czytania tekstu
moc magiczną poczujesz...
i przeniesiesz się w miejsce o którym Ewa pisze.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Artykuł na 5! - za barwę, klimat, dreszczyk emocji, ciekawą historię, zdjęcia. Po przeczytaniu zamknęłam oczy i poczułam że przeniosłam się na chwilkę w zaśnieżone i piękne rejony Beskidu Niskiego.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Tekst przeczytałam z przyjemnością.))

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.