Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

18188 miejsce

LA: krzykliwe Hollywood, modne Santa Monica, nudne Long Beach

Każdy ma swoje wyobrażenie Los Angeles. Jedni filmowo-serialowe, inni związane z grą komputerową GTA. LA wydaje się nam miejscem, w mniejszym lub większym stopniu, znanym. Czy na pewno?

Przed Chinese Theatre / Fot. Arek BraniewskiKażdy ma swoje wyobrażenie Los Angeles. Za sprawą telewizji, która regularnie karmi nas filmami i serialami z akcją umieszczoną w tym mieście. Kto z nas nie widział przynajmniej jednej produkcji filmowej czy gry z LA w tle? Można odnieść dziwne wrażenie ponownych odwiedzin będąc tam po raz pierwszy. Fani gier komputerowych patrzą na Los Angeles przez pryzmat gry Grand Theft Auto: San Andreas, w której zostało odwzorowane jako fikcyjne Los Santos. Widzimy znane miejsca, ale z innej perspektywy.

Wracając myślami do wizyty w tym mieście nie potrafię zwizualizować sobie LA jako jednej spójnej metropolii. To 19 osobnych przedmieść. Przez krzykliwe Hollywood, modne Santa Monica, mające niepowtarzalny klimat Venice, po spokojne i może odrobinę nudne Long Beach.

Walk of Fame / Fot. Arek BraniewskiHollywood to dla mnie najważniejszy punkt pobytu w Los Angeles. Przed wyjazdem byłem ciekaw konfrontacji mojego wyobrażenia z rzeczywistością. Na kilka dni zamieszkałem w hostelu na Hollywood Boulevard, naprzeciw Kodak Theatre – miejsca rozdania Oscarów. Przede wszystkim ta główna ulica jest uczęszczana przez turystów. Wiele osób spaceruje patrząc pod nogi. Wypatrują gwiazdy ulubionego aktora, piosenkarki, zespołu. Przykucają, by zrobić pamiątkowe zdjęcie. Jestem świadkiem sytuacji, gdy chłopak prosi towarzyszkę o zrobienie mu zdjęcia z gwiazdą Alfreda Hitchcock'a. Klęka obok gwiazdy mistrza, składa ręce, jak do modlitwy, a ona fotografuje.

W okolicy Kodak Theatre krążą znane postaci filmowe. Kapitan Ameryka, Charlie Chaplin, Batman, Jack Sparrow. Wszyscy zachęcają do zrobienia z nimi zdjęcia. Pozują i przyjmują napiwki. Nawet nie wiem kiedy Batgirl i Superwoman zarzucają mi pelerynę na plecy i obejmują z obu stron do zdjęcia. Wprowadzony w nastrój bycia superbohaterem, wyciągam pięść w górę, niczym Superman. Kilka kroków dalej sobowtór głównego bohatera „Teksańskiej masakry piłą mechaniczną” niespokojnie krąży z maczetą. Zastępuje mi drogę, oferując w ten sposób wspólną fotografię. Najpierw próbuje poderżnąć mi gardło, następnie przeciąć mnie wpół. Moja mina na zdjęciu - bezcenne.

Na dziedzińcu Kodak Theatre zgromadził się ogromny tłum. Okazuje się, że dziś wystąpi zespół Tokio Hotel, co dla amerykańskich nastolatków jest wielkim wydarzeniem.

Hollywood Bowl / Fot. Arek BraniewskiWieczorem wybieramy się do Hollywood Bowl – tutejszego amfiteatru. Dziś koncert muzyki Czajkowskiego. W ostatniej chwili kupujemy bilety. Ludzie przychodzą całymi rodzinami. Przed koncertem piknikują w najlepsze na ławkach na terenie amfiteatru. Przynoszą jedzenie i wino. Panuje świetna atmosfera. W sektorach wszystkie miejsca zajęte. Zasłuchani obserwujemy scenę na wielkich telebimach. Pod koniec do orkiestry dołączą orkiestra marszowa. Koncert uświetnia piękny pokaz sztucznych ogni. Wychodzimy zachwyceni muzyką i wspaniałą oprawą pirotechniczną.

W sobotnią noc Hollywood Boulevard aż kipi od atmosfery zabawy. Zjeżdżają tu chyba wszyscy imprezowicze z LA. Z klubów dobiega głośna muzyka. Przed najmodniejszymi z nich ustawiają się długie kolejki. Co jakiś czas podjeżdżają długie limuzyny, z których wysiadają zwyczajni młodzi ludzie, a nie gwiazdy filmowe. Prawdą jest, że spotkać celebrities w Hollywood jest bardzo trudno. Nocą ulicami snują się raczej spragnione zabawy nastolatki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Ciekawe, ciekawe! Plus ;)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.