Facebook Google+ Twitter

La Liga: 30. bramka na Camp Nou. Mestalla zdobyta przez Real Madryt

W sobotnich spotkaniach ligi hiszpańskiej padło wiele bramek, a emocji było co niemiara. Na stadionie Barcelony wciąż nie padła bramka dla przyjezdnych, zaś Mestalla, czyli stadion Valencii, została zdobyta po raz pierwszy w tym sezonie.

Sobotnie mecze 13. kolejki ligi hiszpańskiej, rozpoczęły się od starcia pomiędzy słabym w tym sezonie Villarrealem i równie słabym Betisem Sevilla. Obie ekipy musiały za wszelką cenę wygrać to spotkanie, by ze spokojem patrzeć na kolejne pojedynki. Lepsi okazali się gracze Żółtej Łodzi Podwodnej, którzy wygrali 1:0, strzelając gola jeszcze w pierwszej połowie. Zwycięskiego gola strzelił Borja Valero. W samym meczu, sędzia pokazał aż 7 żółtych kartek, z czego pięć ujrzeli gracze ekipy z regionu Walencji. Dla Betisu, był to ósmy mecz z rzędu bez wygranej.

Zaraz po spotkaniu w Vila-real, na Camp Nou, Mistrz Hiszpanii przyjął gości z Aragonii - Real Zaragozę. FC Barcelona przystąpiła do spotkania w nieco okrojonym składzie, myśląc już o środowym spotkaniu z AC Milan, o dominację w grupie H Ligi Mistrzów. W ten oto sposób, nawet na ławce rezerwowych nie zobaczyliśmy Pedro oraz Sergio Busquetsa, którzy choć w pełni zdrowi, nie byli potrzebni Pepowi Guardioli do tego spotkania. W pierwszym składzie natomiast, wybiegli Maxwell, Keita oraz Cuenca.

Spotkanie było dla Barcelony łatwe i wręcz przyjemne, bowiem gospodarze wygrali swoje spotkanie "na luzie" 4:0, podtrzymując niesamowitą passę niestraconego gola na swym stadionie w lidze, a bilans bramkowy po wszystkich 7 spotkaniach u siebie to 30:0. Jeszcze w pierwszej połowie, Barca wbiła gościom dwa gole. Wpierw, po wrzutce Xaviego z rzutu wolnego, gdzie strzelcem okazał się Gerard Pique. Stoper Barcy wykorzystał złe ustawienie obrońców Zaragozy i głową skierował piłkę do siatki. Tuż przed przerwą, gola po świetnym podaniu Fabregasa, zdobył Leo Messi, który w sobotni wieczór pokazał się z tej egoistycznej strony i z rzadka próbował asystować kolegom z katalońskiej ekipy.

Po przerwie, Duma Katalonii dołożyła kolejne dwa trafienia. Najpierw za sprawą świetnego rozegrania piłki w trójkącie Fabregas - Keita - Puyol, gdzie ten ostatni trafił do bramki gości. Akcję zainicjował z głębi pola Cesc, który podał górną piłkę do wybiegającego w pole karne Keity, a Malijczyk szybko strącił piłkę do wbiegającego tuż obok niego Puyola. Kapitan Barcelony, choć na raty, zdołał zaliczyć trafienie i co zdarza się bardzo rzadko, byliśmy świadkami zdarzenia, w którym obaj stoperzy zanotowali po jednym golu. Puyol i Pique strzelili kiedyś po bramce, gdy Barca zdemolowała na Santiago Bernabeu Real aż 6:2. Ostatniego gola dla Barcy w sobotnim meczu, zanotował wprowadzony w drugiej połowie David Villa. Najlepszy strzelec reprezentacji Hiszpanii, trafił do bramki po wykonaniu "szczupaka", a całą akcję świetnie zainicjował młody Cuenca, wrzucając piłkę w pole karne Zaragozy.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.