Niedziela obfitowała w niespodzianki i to co kibice lubią najbardziej, czyli gole. Najwcześniej zagrały ze sobą Atletico Madryt i Betis Sevilla.
O sobotnich spotkaniach przeczytasz w tym miejscu.Na Vicente Calderon, Atletico w tym sezonie nie zaznało jeszcze porażki w lidze. Każda passa kiedyś się jednak kończy i "Los Colchoneros" musieli uznać wyższość swego rywala. Problem dla graczy z Madrytu jest jednak taki, że Betis przez blisko 10 kolejek grał fatalnie i zbliżał się niechybnie ku strefie spadkowej. Tymczasem w niedzielę, ci sami gracze z Andaluzji, odnieśli drugie zwycięstwo z rzędu i to nad kolejnym solidnym rywalem! Pozuelo i Roque Santa Cruz zapewnili Betisowi jakże cenne trzy "oczka" oraz mocno zachwiali sytuację w Atletico. Hiszpańskie media spekulują bowiem, że Gregorio Manzano jest blisko utraty posady i jeśli "Roijblancos" nie zwyciężą w rewanżowym spotkaniu Pucharu Króla z Albacete, to szkoleniowiec na pewno zostanie z klubu wyrzucony.
Kilka godzin później byliśmy świadkami kolejnej sensacji - Granada pokonała dobrze grające w tym sezonie Levante i beniaminek zainkasował trzy punkty. Siquiera i Gomez, to strzelcy bramek dla andaluzyjskiej ekipy. Dla Levante gola honorowego strzelił Kone.
Przed godziną 20.00 zakończył się kolejny pojedynek, którego rezultat był zgodny z oczekiwaniami - coraz lepiej grająca Osasuna, pokonała słabnący z meczu na mecz, Villarreal. Dla Osasuny było to spotkanie nie tylko o trzy punkty, ale także o możliwość awansu do najlepszej piątki tabeli. Klub z Nawarry wykorzystał srogą porażkę Sevilli i przeskoczył Andaluzyjczyków w tabeli. Balde i Fernandez wyprowadzili Osasunę na prowadzenie i zapewnili jej awans. Honorowe trafienie dla "Żółtej Łodzi Podwodnej" zanotował Ruben.
Mecz bez historii - tak krótko można chyba opisać spotkanie Racingu z Realem Sociedad. Pojedynek, który nie miał wyraźnego faworyta, zakończył się bezbramkowym remisem i sprawiedliwym podziałem punktów. Warto dodać, że goście kończyli mecz w dziesiątkę.
Czytaj dalej --->