Facebook Google+ Twitter

La Liga. Mecz na wodzie w Bilbao. Dreszczowiec na San Mames!

W najciekawszym spotkaniu 12. kolejki La Liga, Athletic Bilbao zremisował 2:2 z Mistrzem Hiszpanii, FC Barceloną. W innych meczach nie brakowało goli.

 / Fot. PAP/EPATo był naprawdę emocjonujący mecz. Klasyk rozgrywany w Bilbao między tamtejszym Athletic, a FC Barceloną, nie przyniósł odpowiedzi na pytanie, kto winien zarobić trzy punkty? Mecz zakończy się bowiem podziałem punktów i warto dodać, sprawiedliwym podziałem.

Przede wszystkim, od soboty, w Kraju Basków mają miejsce spore opady deszczu. Piłkarze obu drużyn, musieli się pogodzić z tym faktem i w ścianie wody, przyszło im rozegrać kolejny klasyk.

Jak wspominałem w zapowiedzi tej kolejki, niemal pewnym było, że V. Valdes nie zdoła dalej utrzymać swojego i tak sporego rekordu niewpuszczenia gola przez kolejne minuty meczu. Tak właśnie się stało. Była 20. minuta meczu, warunki murawy były już fatalne, co wykorzystała baskijska ekipa, która pomknęła lewą flanką. Próbował interweniować Mascherano, lecz Argentyńczyk nie trafił z wślizgiem. Piłka powędrowała na pole karne Barcy i dopadł do niej A. Herrera i pięknym strzałem, pokonał katalońskiego bramkarza, którego rekord personalny, wynosi 897 minut, czyli 15 godzin bez 3 minut. Valdes przy strzale nie miał najmniejszych szans, by go obronić.

Radość Basków nie trwała jednak zbyt długo. W zamieszaniu przy linii bocznej na połowie Athletic, piłkę sprytnie przejął Abidal. Obrońca Barcy, pomknął lewą stroną i wrzucił górną piłkę w pole karne, a tam, dobiegał Cesc Fabregas, który ładnym strzałem głową, strzelił prosto w róg bliższego słupka bramki. Katalończycy w ten sposób wyrównali stan spotkania i do przerwy taki wynik się utrzymał.

Zanim jednak sędzia odgwizdał koniec pierwszej części spotkania, wspaniałą akcją popisał się duet Herrera - Muniain. Pierwszy podał w stylu można wręcz powiedzieć katalońskim, wypuszczając na wolne pole młodziutkiego Baska, jednak stan murawy, nie pozwolił Ikerowi Muniainowi, strzelić czysto w piłkę i pokonać lekko zdezorientowanego Valdesa.

W drugiej części gry, obie ekipy miały spory problem by przetransportować piłkę na drugą stronę murawy. Na połowie której grała teraz baskijska drużyna, powstały olbrzymie kałuże, które zdecydowanie utrudniały grę zarówno gospodarzom jak i przyjezdnym. Właśnie przez taki stan nawierzchni, gola omal nie stracili gospodarze. Javi Martinez, próbował wycofać piłkę do Iraizoza, lecz piłka nagle zatrzymała się i dobiegł do niej Andres Iniesta. Strzelec jedynego gola w finale Mistrzostw Świata w RPA, zbytnio się jednak pospieszył, gdyż próba lobowania bramkarza z 35 metrów, zakończyła się fiaskiem, a kibice na San Mames, odetchnęli z ulgą.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Zobacz także:

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.