Tu znajdziesz zapowiedź tego spotkania oraz powód rozegrania tego meczu.Przed spotkaniem obu drużyn, zastanawiano się czy porażka Dumy Katalonii w wyjazdowym meczu z Getafe, nie wpłynie aż za nadto negatywnie na poczynania graczy Blaugrany. Nic bardziej mylnego. Drużyna Guardioli po raz kolejny za czasów tego szkoleniowca po "zimnym prysznicu" jakim była porażka z podmadryckim zespołem, urządziła sobie strzelaninę na Camp Nou. FC Barcelona rozgromiła Rayo 4:0 i zmniejszyła stratę do Realu, która teraz wynosi już tylko 3 punkty. Trzeba jednak pamiętać, że Królewscy rozegrali o jedno spotkanie mniej.
Mimo wysokiej porażki, goście grali ambitny i ofensywny futbol. Victor Valdes rzadko interweniował, jednak jego koledzy z linii obrony często dopuszczali napastników do pokazywania swoich umiejętności. Dzięki dobrej grze Rayo, Barca długo nie mogła znaleźć odpowiedniego dla siebie rytmu gry. Nadszedł w końcu moment, w którym dla Blaugrany rozwiązał się worek z golami. W 29. minucie na bramkę pomknął Leo Messi. Argentyńczyk podał piłkę do Xaviego, a kapitan Barcy w tym spotkaniu podał do niepilnowanego Alexisa.
Chilijczyk jednym zwodem "położył" obrońcę gości i precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza Rayo. Trafienie na 1:0 ożywiło poczynania Dumy Katalonii, która co raz śmielej atakowała przyjezdnych. Już w 41. minucie gry było 2:0, a trafił ponownie Alexis. W tej sytuacji również asystował Xavi, a całą akcję zainicjował Messi.

Nie był to jednak koniec popisów gospodarzy, którzy 2 minuty później, popsuli totalnie humory graczom Rayo, strzelając gola tuż przed przerwą. Nieatakowany Pique przebiegł dystans między połową boiska, a 30. metrem na połowie zespołu z Madrytu i niezwykle celnym podaniem "wypuścił" do ataku Daniego Alvesa. Brazylijczyk, który nie był w tej sytuacji na spalonym, wbiegł w pole karne, a następnie wystawił piłkę Davidowi Villi i Asturyjczyk precyzyjnym strzałem pokonał bramkarza, który skapitulował po raz trzeci w tym spotkaniu.
Po przerwie piłkarzy przywitała ogromna fala gwizdów. Związane to było z pojawieniem się na placu gry Raula Tamudo. Katalończyk w sezonie 2006/07, trafieniem dla Espanyolu w meczu z FC Barceloną, pozbawił Dumę Katalonii niemal pewnego triumfu w lidze hiszpańskiej. Gwizdy przerodziły się niedługo w owację na stojąco dla Leo Messiego.
As Barcelony w 50. minucie spotkania podwyższył prowadzenie dla swojego klubu po indywidualnej akcji prawą stroną boiska. Argentyńczyk otrzymał podanie od Daniego Alvesa, następnie przebiegł 30 metrów by wbiec w pole karne zespołu Rayo, "kładąc" bramkarza i strzelając płaskim strzałem w długi róg bramki.