Facebook Google+ Twitter

La Liga: Wygrana Realu Madryt. Źółta Łódź Podwodna zatopiona!

W ramach 10. kolejki Primera Division Królewscy pewnie i spokojnie pokonali zespół z Walencji 3:0. Wszystkie bramki padły już w pierwszej połowie spotkania.

 / Fot. PAP/EPAJeszcze przed meczem trener Żółtej Łodzi Podwodnej otrzymał ultimatum od zarządu, że zespół ma nie przegrać z Realem Madryt, bowiem każdy rezultat inny niż przegrana, dla Villarreal jest teraz na wagę złota. Trzeba jednak powiedzieć jasno - przy obecnej formie Realu Madryt, jest to po prostu zadanie niewykonalne.

Królewscy świetnie zaczęli spotkanie i już w 6. minucie, po kilkudziesięciometrowym crossie Di Marii, bramkę strzelił Karim Benzema. Francuz zwiódł całą linię obrony Villarreal i z ogromną łatwością przelobował Diego Lopeza, bramkarza gości.

Villarreal nie zdążyło się pozbierać po pierwszej bramce, a Królewscy "wjechali" z piłką do bramki już pięć minut później. Ponownie podawał Di Maria, lecz tym razem po ziemi, a tuż przed polem karnym, techniczny strzał oddał Kaka. Brazylijczyk, jak spekulują hiszpańskie media, wkrótce ma otrzymać powołanie do reprezentacji Brazylii, w której nie grał bardzo długi czas. Nie grał, ze względu na liczne kontuzje, jakie "8" Realu przechodziła, odkąd trafił do madryckiego klubu.

Po pół godzinie meczu, losy spotkania były już praktycznie rozstrzygnięte. Atak pozycyjny gości, szybko został zamieniony na kontrę Realu. Słynący właśnie z tego typu zagrań klub, nie pomylił się i tym razem - akcję zaczął Kaka jeszcze na własnej połowie, podał on do Marcelo, który natychmiast skierował piłkę do będącego na środku boiska Karima Benzemy, a Francuz, uruchomił podaniem "w uliczkę" Argentyńczyka Di Marię, który śmiało może pretendować do miana zawodnika meczu. Angel "wyczekał" bramkarza i płaskim strzałem na dalszy róg, pokonał golkipera gości i Diego Lopez musiał już wyciągać piłkę z siatki po raz trzeci.

W drugiej połowie, ponownie jak i w meczu Realu z Malagą, gdzie Królewscy prowadzili do przerwy aż 4:0, tempo ze strony gospodarzy spadło. Jak mówił Aitor Karanka, drugi trener Królewskich, na tym polega ostatnio strategia Realu.

"Dlaczego jesteśmy słabsi w drugich połowach? Fizycznie ekipa jest w świetnym stanie. W ostatnich meczach szybko zdobywaliśmy bramki i potem odpuszczaliśmy, ponieważ została wykonana cięższa część pracy. To naprawdę ułatwia wiele rzeczy. W ostatnich spotkaniach zyskiwaliśmy po prostu wielką przewagę." - powiedział asystent Mourinho.

Z pewnością, wiadomością meczu jest fakt, że Cristiano Ronaldo, nie udało się strzelić choćby jednego gola i tym samym przybliżyć się do setnego trafienia dla Królewskich. Portugalczyk, zapewne będzie szukał okazji w kolejnym meczu.

W innym środowym spotkaniu, rozgrywanym równolegle z meczem w Madrycie, Mallorca przegrała z przedostatnim Sportingiem Gijon 1:2, choć przez długi czas, wynik był zgoła przeciwny.

W czwartek, swoje mecze rozegra jeszcze czwórka zespołów - Espanyol podejmie Betis Sevillę, zaś Baskowie z Bilbao, zagrają z Atletico de Madrid.

Do Wiadomości24 możesz dodać własny tekst, wideo lub zdjęcia. Tylko tu przeczyta Cię milion.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.