Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

8519 miejsce

"Lament" to jeden z najciekawszych dreszczowców ubiegłego roku

Lament jest jednym z najciekawszych i najbardziej niekonwencjonalnych dreszczowców ubiegłego roku. Mrok miesza się z czarnym humorem, kryminał z horrorem klasy B, religijna symbolika z koreańskim folklorem.

 / Fot. FilmwebHong-Jin Na to reżyser z bardzo skromną, ale zasługującą na uznanie filmografią. Jego wcześniejsze dokonania, czyli W pogoni i Morze Żółte były bardzo solidnie zrealizowanymi, konwencjonalnymi, pełnymi akcji thrillerami. Jego najnowszy Lament idzie z kolei w zupełnie innym, bardziej niekonwencjonalnym kierunku.

W pewnym małym, górskim miasteczku dochodzi do dziwnych i przerażających wydarzeń. Serie brutalnych morderstw, pozostałości po tajemniczych rytuałach, choroba, po której ludzie pokryci są gnijącymi wrzodami i doznają skrajnych ataków szału. Wszystkie te tropy prowadzą do nowoprzybyłego, starszego Japończyka (Jun Kunimura). Głównym bohaterem jest Jong-goo (Do-Won Kwak), zwyczajny policjant, prowadząc śledztwo w tej sprawie.

Lament trudno zakwalifikować do konkretnej kategorii filmów – to jednocześnie mrożący krew w żyłach thriller, kryminał, czarna komedia, horror z elementami okultyzmu, egzorcyzmów, a nawet zombie movie. Film na przemian uderza w tony poważne i komediowe, bawi się konwencją. Protagonista nie jest żadnym twardzielem rodem z kina sensacyjnego – ma nadwagę, jest niezdarny i strachliwy, bliżej mu do bohatera slapstickowej komedii. Scenom zahaczającym o slapstick towarzyszy poważna tonacja, co tworzy zabawny kontrast. Szczególnie na początku, mimo makabrycznych scen panuje dosyć luźna atmosfera, z czasem jednak coraz bardziej zmierza w stronę powagi i dramatu. To bez wątpienia oryginalna mieszanka, pełna dziwnie dobranych elementów (jak nawiązania do zombie movie), które tworzą zupełnie nową jakość. Co jednak najważniejsze, Lament mimo długiego metrażu i powolnego tempa, wcale nie nudzi – często zaskakuje dobrymi zwrotami fabularnymi, trzyma w niepewności i napięciu. Niebezpieczeństwo jest coraz bardziej odczuwalne, nigdy nie możemy być pewni dalszego biegu wydarzeń. Kiedy wydaje się, że bohaterowie rozwiązali zagadkę i zwalczyli zagrożenie, następuje twist fabularny, który wywraca sytuację do góry nogami.

Lament nie tylko miesza konwencje gatunku, ale również elementy kulturowe. Film rozpoczyna cytat z Pisma Świętego, pełno tu odniesień religijnych zarówno chrześcijańskich jak i buddyjskich. Cały wątek główny skupia się na dochodzeniu, czy za tym całym zamieszaniem nie stoją siły nieczyste – czy nie mamy do czynienia ze złym duchem, albo z samym szatanem?

W parzę z bardzo dobrą narracją i scenariuszem idzie świetna realizacja. Wizualnie prezentuje się niesamowicie – ujęcia małego miasteczka, otoczonego górami i lasami, albo zdjęcia koncentrujące się na elementach folkloru, czy najróżniejszych rytuałach tworzą niepowtarzalny klimat.

Najnowszy film Hong-Jin Ha jest niezwykle intrygujący i tajemniczy. Wciąga w swój osobliwy świat, pełen mrocznych sekretów. Zadaje wiele pytań, na część odpowiada, a na resztę musimy odpowiedzieć sobie sami. Pozycja obowiązkowa dla fanów grozy i egzotyki.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (0):

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.