Facebook Google+ Twitter

Lance Armstrong - bezprawne uśmiercenie legendy

Stało się! Kolarska legenda przeszła - nomen omen - do legendy, a właściwie została strącona w niesławie w historyczny niebyt.

 / Fot. PAP/EPA/FRANCOIS LENOIR / Fot. W24Lance Armstrong, kolarz, sportowiec, którego nazwisko znają nie tylko kibice kolarstwa, oświadczył, że nie zamierza dalej udowadniać swojej niewinności w kwestii dopingu w swoim sportowym życiorysie. Na to oświadczenie jak sęp rzuciła się Amerykańska Agencja Antydopingowa, błyskawicznie pozbawiając kolarza wszystkich zwycięstw w Tour de France i dożywotnio dyskwalifikując. A warto przypomnieć, że Armstrong wygrywał Wielka Pętlę siedem razy z rzędu, od 1999 do 2005 roku. To te zwycięstwa przyniosły mu sławę, tym bardziej, że uczynił to chwilę po wygraniu z nowotworem. Sam fakt zwycięstwa z chorobą już wymaga wielkiego samozaparcia, a wdrapanie się na sam szczyt w sporcie, w tak wyczerpującej konkurencji jak zawodowe kolarstwo na blisko dekadę, to wyczyn niespotykany w historii.

Nie chcę jednak dziś rozwodzić się nad karierą sportową Armstronga. Kolarstwo to sport, w którym "szpryca" rządzi w jak mało której konkurencji. Co rusz organizowane na wyścigach kontrole wyłapują mniejsze lub większe dopingowe afery. Znane są przypadki, że w nocy między etapami wielkich imprez zgarniano z hoteli liderów ekip, wiele znaczących w kolarskim peletonie. Nie wiem i nie mnie oceniać, czy Armstrong jeździł w czasach swojej świetności na "szprycy". Jedno jest pewne, organizm kolarza w trakcie choroby i kuracji był jedną wielką hurtownią chemiczną. W jaki sposób normalny człowiek potrafił w tak krótkim czasie doprowadzić spustoszony lekami organizm na szczyty wydolności pozostaje zagadką i tą zagadką z pewnością już pozostanie. Czy w trakcie "szykowania formy" Lance korzystał z wszelkiej maści chemikaliów, leków i niedozwolonych dopalaczy? Być może tak. Każdy kto choćby amatorsko biega, zdaje sobie sprawę, jak ciężko dojść do formy nawet po zwykłej grypie. Tempo powrotu do zdrowia Armstronga wydaje się zatem dziwne i jednocześnie... może wzbudzać zazdrość kolegów - rywali z kolarskiego peletonu. To właśnie oskarżenia innych kolarzy, między innymi jego kolegów z grupy U.S.Postal - Tylera Hamiltona i Floyda Landisa, były powodem postępowania Amerykańskiej Agencji Antydopingowej.

Hamilton i Landis byli najbliższymi pomocnikami Armstronga w czasach jego triumfów. Po zakończeniu kariery przez Lance'a nie zbliżyli się nawet do sukcesów kolegi. Landis co prawda zaraz po "epoce Armstronga", w 2006 roku wygrał Tour de France, ale udowodniono mu doping i zwycięstwo odebrano. Czyżby to utwierdziło kolarzy w przekonaniu, że po nowotworze nie można bez dopingu wejść na sportowy Olimp?

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (2):

Sortuj komentarze:

Ah i jeszcze jedno, bo to polskie media powtarzają jak mantrę. USADA nie ma żadnych możliwości prawnych by pozbawić Amstronga zdobytych tytułów. To może zrobić tylko UCI, która z tego co mi wiadomo nie zabrała w tej sprawie jeszcze głosu, czekając na dowody od USADA :)

Komentarz został ukrytyrozwiń

Nie od dziś wiadomo, że USADA wzięła sobie za punkt honoru aby udowodnić swoje rację. Z pewnością dzisiejsze wydarzenia mają związek z pozwem jaki Amstrong za pomocą swoich prawników złożył przeciwko USADA w lipcu. Zresztą swoje oskarżenia USADA opiera na zeznaniach Landisa, który sam był zdyskwalifikowany za doping i "twardych dowodach" jakie posiada prezes USADA. Dowodach, których nie może opublikować od kilkunastu miesięcy bo są tak tajne :/.

Dobrze Robert zauważa, że to komisja powinna udowodnić Amstrongowi winę.

Wydaje mi się, że całe to zamieszanie jeszcze bardziej spowoduje, że legenda Amstronga stanie się jeszcze większa.

A tak na marginesie wszystkim polecam książkę "Mój powrót do życia" opowiadającą o zmaganiach kolarza z chorobą. Niesamowita wola życia i zaciętość.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Jeśli chcesz dodawać komentarze, musisz się zalogować.

Najpopularniejsze

Copyright 2016 Wiadomosci24.pl

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.