Facebook Google+ Twitter

Pozycja materiału w rankingach:

184587 miejsce

Lanie w pape - narodowa cecha Polaków

Jeżeli Polacy mają jakiekolwiek cechy wspólne, to dumni z nich być nie mogą.

Takie potraktowanie problemu wydaje się być słuszne w odniesieniu do pojedynczego osobnika. Czy można je jednak odnieść do zbiorowości? Do blisko 40 milionów ludzi? Jak odmiennych ze względu na kulturę, tradycję... Jakie wspólne cechy charakteru mają mieszkańcy Tatr z Kurpiami czy Kaszubami?

Język, podstawowy wyróżnik narodu, nie jest jednak przypisany człowiekowi prenatalnie. Polak urodzony w Szwecji równie biegle opanuje język szwedzki jak rdzenny Szwed, podobnie jak język polski zostanie bez trudu przyswojony przez Szweda urodzonego w Polsce. Jeśli zaś chodzi o cechy rasowe, to jedynie długotrwała izolacja może wytworzyć narody różniące się od innych pulą genową. W Polsce, leżącej na pograniczu Europy i Azji, o izolacji nie było co marzyć.

A jeśli uwzględnić, że na mieszanie tygla rasowego niemały wpływ mają przemarsze armii, i że Polska nawiedzana była ochoczo w ciągu stuleci przez armie sąsiadów z południa i północy, a ostatnio głównie ze wschodu i zachodu, to pogląd o istnieniu typowo polskiej puli genowej przyjdzie między bajki włożyć. Mogę się zgodzić z istnieniem cech narodowych, rozumianych jako wzory kulturowe, standardy obyczajowe, kanony mentalne, systemy wartości, hierarchie potrzeb i inne subiektywne elementy kształtujące od wewnątrz indywidualne i zbiorowe życie Polaków.

Ale nawet gdyby przyjąć istnienie hipotetycznego charakteru narodowego, to i tak ten dziwoląg pojęciowy ma nieusuwalny mankament - powoływanie się nań nie ma żadnej mocy wyjaśniającej. W szczególności niczego nie da się przewidzieć stosując założenie istnienia cech narodowych. Na ogół stosuje się więc ,,eksplikację wsteczną”, którą można zilustrować na przykładzie zaczerpniętym z teorii ewolucji: argumentujemy, że ewolucja wyposażyła małpy w ogon, by lepiej im się łaziło po drzewach; w odpowiedzi na protest, że niektóre małpy łażące po drzewach nie mają ogonów, wyjaśniamy, że tym akurat małpom ogon widocznie nie był potrzebny.

W tłumaczeniu na charakter narodowy Polaków taka argumentacja przebiegałaby następująco: wywołali powstanie - bo zbyt skorzy do bitki; przegrali - bo zbyt mało skorzy do bitki. Jeżeli teoria ,,wyjaśnia” tylko wstecz, czyli nie przewiduje żadnych faktów, to nie ma jak jej obalić, czyli mądrze mówiąc - sfalsyfikować, a tym samym nie ma ona mocy wyjaśniającej. Wskazywało na to wielu myślicieli, a Karl R. Popper rozwinął tą obserwację czyniąc z falsyfikacji podstawową wytyczną poznania naukowego. W tym kontekście częstokroć popełniany jest błąd, polegający na zastosowaniu rozumowania odwrotnego - uważa się teorię za potwierdzoną, jeśli znajdzie się choćby kilka przypadków pasujących do tezy.

Pojedynczy przypadek nie pasujący do tezy może teorię obalić (acz w praktyce twórcy teorii rzadko się poddają po pojedynczej niezgodności empirycznej), natomiast żadna liczba przypadków zgodnych z teorią nie może jej potwierdzić. Innym błędem, popełnianym przy okazji rozprawiania o cechach narodowych, jest mylenie zachowań pojedynczego człowieka ze średnią zachowań społecznych. Z tego, że w styczniu bieżącego roku Polacy przeciętnie przesiedzieli każdego dnia blisko 4 godziny przed telewizorem nie wynika, że którykolwiek z Polaków, któregokolwiek dnia dokładnie tyle czasu spędził gapiąc się w kineskop. Wręcz odwrotnie - spotkanie człowieka zachowującego się zgodnie z przeciętną społeczną uznałbym za zdarzenie graniczące z cudem.

Nie wierzę w istnienie narodowych wad Polaków. Nie wierzę też w istnienie zalet. Nikt do tej pory nie wykazał, że charakter narodowy jest bytem, poddającym się obiektywnej analizie, co nadaje wątpliwy charakter rozważaniom o cechach narodowych. Jedynie fenomen świadomości, choć wymyka się uparcie obiektywnemu poznaniu, pozostaje zjawiskiem fundamentalnie ważnym. Cech narodowych do takiej kategorii zjawisk zaliczyć nie można. Dlatego też uprzejmie proszę nie wyciągać zbyt daleko idących wniosków z tego, że Andrzej Lepper, nie dał „w papę” swojemu imiennikowi Morozowskiemu.

Wybrane dla Ciebie:




Komentarze (1):

Sortuj komentarze:

Bravo za odwagę!Lecz ja bym się z Panem nie zgodziła - wady narodowe Polaków istnieją..a jedną z nich niewiątpliwie jest skłonność do bitki..Dostać w papę można dziś za wszystko - spojrzenie, nie taki chód po ulicy, nie taki napis na koszulce.. A leją i starzy i młodzi.Niedawno w tramwaju byłam świadkiem jak staruszek usiłował tłuc młodego chłopaka.. - bo stał przy okienku motorniczego i nie miał się gdzie przesunąć..Leją się w sejmie posłowie,kierowcy po stłuczce,kibice po meczu,kumple w knajpie,młode dziewczyny..Obstawałabym za tą cechą narodową.Co ciekawsze ma ona jakieś powiązania terytorialne - za granicą zanika albo przynajmniej maleje.Polak za granicą staje się porządnym turystą,który papierki wyrzuca do kosza,przepuszcza w drzwiach..To tak z własnych obserwacji..
Lecę czytać resztę Pańskich artykułów,bo o ile wcześniej je pominęłam ze względu na nieinteresujące mnie tematy to jednak po wczytaniu okazuje się że potrafi Pan przykuć uwagę czytelnika nawet mało interesującym go zagadnieniem.

Komentarz został ukrytyrozwiń

Dziękujemy za Twoją aktywność w serwisie wiadomosci24. Do zobaczenia niebawem w innym miejscu.

Copyright 2017 Wiadomosci24.pl
#PRZEPROWADZKA: Dowiedz się więcej

Korzystamy z cookies i local storage.

Bez zmiany ustawień pliki są zapisywane na urządzeniu. Więcej przeczytasz tutaj.